Statystyki nie kłamią: Warta Poznań
fot.: Paweł Kot
Od powrotu Warty Poznań do ekstraklasy, jej mecze ze Śląskiem Wrocław obfitowały w bramki i zwroty akcji. Stawką poniedziałkowego będzie skok z okolic strefy spadkowej do górnej połowy tabeli.
W każdym z czterech meczów pomiędzy Śląskiem a Wartą od awansu Zielonych do ekstraklasy w sezonie 2020/2021, gole strzelały oba zespoły, a końcowe rozstrzygnięcia często miały ogromny wpływ na kształt końcowej tabeli. Największy w maju ubiegłego roku, kiedy wrocławianie prowadzeni przez Jacka Magierę nie zrazili się golem na 0:1 przed przerwą i po bardzo dobrej drugiej połowie pokonali Wartę Piotra Tworka 3:2 otwierając sobie drogę do europejskich pucharów. Interesująco było jednak także przy okazji dwóch spotkań z tym rywalem na stadionie we Wrocławiu – w grudniu 2020 roku gospodarze wygrali 2:1, a pół roku później padł remis 2:2. Kiedy Śląsk po raz ostatni zagrał z Wartą, w 18. kolejce poprzedniego sezonu przegrał w Grodzisku Wielkopolskim 1:2, co oznaczało, że w czwartej próbie z pierwszego ekstraklasowego kompletu punktów mógł cieszyć się trener Zielonych Dawid Szulczek.
JEDNI Z NAJGORSZYCH
Śląsk do rywalizacji w ekstraklasie wraca po zdecydowanie najdłuższej przerwie spośród wszystkich ligowców, bo mecz z Wartą zaplanowano dopiero na poniedziałek, a przed reprezentacyjnym okienkiem w Gliwicach (1:1) zagrał przecież już w piątek. Przy Okrzei wrocławianie już po raz piąty z rzędu nie potrafili zachować czystego konta – po raz ostatni zero po stronie strat zanotowali 14 sierpnia po wizycie na stadionie Lecha Poznań (1:0). Późniejsze spotkania przyniosły im dziewięć wpuszczonych bramek, a tych w skali całego sezonu było już trzynaście, co stanowi jeden z najgorszych wyników w ekstraklasie. Więcej goli od Śląska do tej pory straciły jedynie trzy zespoły – Stal (17), Miedź (18) i Lechia (19). W pierwszych dziesięciu kolejkach wrocławianie na zero z tyłu zagrali trzykrotnie, przed wyjazdem na Bułgarską jeszcze przeciwko Zagłębiu oraz Widzewowi (w obu przypadkach remisy 0:0).
TYLKO Z RAKOWEM
Warta w trwającym sezonie doskonale czuje się w meczach wyjazdowych. Dość powiedzieć, że w pięciu występach w roli gościa zdobyła dziesięć punktów, czyli najwięcej obok Widzewa Łódź, ten jednak rozegrał o jedno takie spotkanie więcej. Zieloni na obcych stadionach stracili do tej pory zaledwie dwie bramki, a potknęli się tylko w 1. kolejce z Rakowem Częstochowa (0:1). Ich seria bez straconego gola na wyjeździe liczy już 337 minut i jest najdłuższa w ekstraklasie – poprzednim zawodnikiem gospodarzy, który pokonał golkipera Warty był 30 lipca Angelo Henriquez z Miedzi Legnica (poznaniacy wygrali 2:1). Jednocześnie zespół prowadzony przez 32-letniego trenera Szulczka jest jednak bardzo mało efektywny w ofensywie, do tej pory zdobył zaledwie osiem bramek, czyli najmniej w ekstraklasie obok Zagłębia i zamykającej tabelę Lechii.