Szromnik: Nie pogodziłem się z tym
fot.: Paweł Kot
Po przegranym spotkaniu z Radomiakiem (0:2) na nasze pytania odpowiedział kapitan Śląska, Michał Szromnik, który drugi mecz z rzędu spędził na ławce rezerwowych.
Czy jest szansa, że zobaczymy cię w wyjściowym składzie na środowym meczu Pucharu Polski z Lechem Poznań? Dużo jest właśnie takich sytuacji, w których trenerzy stawiają na rotację w bramce w meczach pucharowych.
To trzeba zapytać trenera.
Czyli nie jest to z góry powiedziane?
Nic jeszcze o tym nie wiem.
Oglądając ten mecz z ławki rezerwowych, jak zdefiniowałbyś przyczynę porażki?
Ciężko powiedzieć coś bezpośrednio po meczu, pewnie inaczej wyglądało to w telewizji. Z perspektywy ławki to jedni i drudzy starali się wyczuć, na co ich stać w tym meczu. Uważam, że zdecydowały jednak te błędy indywidualne w postaci kartek. Jak się gra jednego mniej, to stwarza się także mniej sytuacji. Wejście Sebastiana Bergiera i kontrataki Caye Quintany trochę ożywiły nasze poczynania, ale po tej kartce wpadliśmy w lekki marazm. Ciężko teraz na gorąco wytłumaczyć, co konkretnie było przyczyną.
Jak szatnia reaguje właśnie na takie osłabienia zespołu po tych kartkach, bo o ile jest to wynik walki, to można zrozumieć, ale Diogo Verdasca został napomniany po dyskusji z sędzią. To chyba nie jest mile widziane w drużynie...
Musimy to przegadać na spokojnie, bo po meczu jest dużo emocji w szatni.
Czasami padają niepotrzebne słowa. Diogo sam wie, że popełnił błąd i ta kartka była niepotrzebna. Pierwsze, co powiedział w szatni to były przeprosiny za tą głupią kartkę. Ta kwestia wymaga, byśmy w środku szatni porozmawiali o tym, żeby każdy był świadomy, że każde takie zachowanie ma wpływ na przebieg meczu.
Czy twoja obecna sytuacja drażni twoją sportową ambicję, bo jesteś kapitanem, a drugi mecz spędzasz na ławce rezerwowych. Pogodziłeś się z decyzją trenera?
Nie pogodziłem się z decyzją trenera, tylko ją zaakceptowałem.