Szwedzik: Na wahadle dałem z siebie wszystko

Szwedzik: Na wahadle dałem z siebie wszystko

fot.:

Patryk Szwedzik odpowiedział na pytania Śląsknetu po remisie 1:1 z Jagiellonią Białystok. Spodziewałem się, że zagram na wahadle pod nieobecność Konczkowskiego. Trener po końcowym gwizku motywował nas, że to jeszcze nie jest koniec. 



 

W meczu z Jagiellonią nietypowa dla ciebie pozycja. Grałeś wcześniej na wahadle?

Rzadko mi się zdarza tak grać. Dzisiaj była druga taka sytuacja. 

Jakie wskazówki dostałeś od trenera Magiery?

Mieliśmy odprawy dla całej drużyny, więc wiedziałem, jak się mam poruszać. Chłopaki dużo mi podpowiadały. Mam nadzieję, że dobrze to wyglądało. 

Byłeś zaskoczony jak zobaczyłeś siebie w wyjściowej jedenastce na tak nietypowej pozycji czy spodziewałeś się tego po treningach w tygodniu?

Spodziewałem się, ponieważ za kartki wypadł Martin Konczkowski i nie miał kto go zastąpić. Jestem zwinny i mobilny, więc taka pozycja dla mnie nie jest zła. 

Tak na gorąco - jesteś zadowolony z występu?

Dałem z siebie 100% i myślę, że było to widać. Przed nami trzy mecze, w których musimy dać z siebie jeszcze więcej. 

Sygnalizowałeś, że potrzebujesz zmiany, czy trener sam uznał, że czas na odpoczynek?

W 80. minucie zgłaszałem, że łapią mnie skurcze. Potem złapał mnie konkretnie i trenerzy uznali, że będzie potrzebna zmiana. 

Jak atmosfera w szatni po meczu? Zwycięstwo było naprawdę blisko.

Nie udało się dowieźć zwycięstwa i wciąż na nie czekamy. Nikt jednak nie zwiesza głowy. Jeszcze nic nie jest stracone. Nadal możemy wygrać wszystkie spotkania i dalej grać w ekstraklasie.

Co trener mówił wam po końcowym gwizdku? Dodawał otuchy, że to jeszcze nie jest koniec trudnej walki o utrzymanie?

Motywował, mówił, że to jeszcze nie jest koniec - możemy zdobyć dziewięć punktów i musimy cały czas o tym myśleć. Ten mecz trzeba przeanalizować, zapomnieć i skupić się na następnym.

Miałeś czas, żeby pomyśleć o tej swojej ekstraklasowej drodze? Czy jeszcze nie dociera do ciebie, że to już kolejny mecz w najlepszej lidze w Polsce?

Miałem dziś chwilę, że siedziałem w pokoju i mówię: Kurczę, jestem w ekstraklasie! Spełniłem swoje marzenia z dzieciństwa, ale teraz mam kolejne marzenia do spełnienia, by dalej się rozwijać.  

Dominik Mazur

Autor

Dominik Mazur

Na Górnym Śląsku się urodziłem, Dolny Śląsk sobie wybrałem. A na stadionie Śląska byłem po raz pierwszy w 2011 roku podczas turnieju Polish Masters i pamiętam, jak podobała mi się gra Waldka Soboty przeciwko Benfice. Wygrana z Club Brugge czy gol Dudka z Dundee to ważne migawki, a biografia Sebastiana Mili służyła za jedno ze źródeł w pracy licencjackiej. Na stadionie w roli dziennikarza czułem się kiedyś na swoim miejscu, choć dziś piłka cieszy mnie bardziej z dystansu, z domowej perspektywy.

Bodaj jedyny komentator o specjalizacji blind football we Wrocławiu, któremu najbliżej do ampfutbolistów. Lubię słuchać podcastów i prowadzić #SektorŚląska.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.