Tworek: Cały czas kibicuję Śląskowi (WYWIAD)
fot.: Paweł Kot
Przed meczem Śląska z Wartą Poznań porozmawialiśmy z Piotrem Tworkiem, który podczas swojej kariery prowadził oba zespoły. Jak szkoleniowiec w rozmowie z Krzysztofem Rakowiczem wspomina pracę we Wrocławiu i jak jego zdaniem będzie wyglądał sobotni mecz?
Od pańskiego rozstania ze Śląskiem mija ponad rok. Po takim czasie nie wypada mi nie zacząć od pytania, co u pana słychać. Co w pana życiu wydarzyło się przez ten czas?
Minął już rok, czas szybko płynie. W obecnej chwili jestem w domu i poświęcam czas rodzinie. Staram się nadrobić obowiązki, które umykały podczas mojej nieobecności. Oczywiście nie zapominam o piłce nożnej, muszę być na bieżąco. Intensywnie oglądam mecze ekstraklasy oraz jeżdżę na spotkania I ligi. Jestem gotowy do podjęcia pracy.
Otrzymywał pan już jakieś oferty od momentu odejścia ze Śląska?
Było kilka ofert z I ligi, lecz podczas negocjacji szczegółów rozmijaliśmy się, dlatego nie dochodziły one do finalizacji.
Mimo, że pana przygoda we Wrocławiu nie trwała za długo, gdyż pański licznik za sterami WKS-u zatrzymał się na dziesięciu meczach, to jednak mam pytanie o ten okres. Jak pan wspomina pracę w Śląsku?
Na jednej z pierwszych konferencji wspomniałem, że praca dla Śląska była moim wielkim marzeniem, które spełniłem. Co prawda nie trenowałem wrocławian długo, natomiast był to intensywny i burzliwy okres dla nas wszystkich: sztabu, zawodników, ale przede wszystkim całego klubu i kibiców, którzy w każdym meczu nas wspierali. To było trudne, ale ważne dla mnie doświadczenie. Utrzymaliśmy zespół w ekstraklasie. Od tamtego czasu dużo się zmieniło. Wrócił Jacek Magiera, zwolniony za brak wyników, a zespół jest pierwszy w tabeli. To pokazuje, że trenerzy nie byli problemem.
Udało się panu utrzymać WKS w ekstraklasie, ale pomimo tego ówczesny zarząd podziękował panu za współpracę, nie dając przy tym szansy na kontynuowanie tego, co pan zaczął pod koniec sezonu 2021/2022. Był pan zaskoczony tą decyzją?
Myślę, że zarząd podjął decyzję pod wpływem impulsu i wyników, które nie były zadowalające. Rezultaty nie mogły satysfakcjonować, gdyż tylko raz odnieśliśmy zwycięstwo. Tak jak wspominałem, to był bardzo trudny okres. Może nie będę się zagłębiał w szczegóły, ale wycisnęliśmy sto procent w tamtym okresie. Dalej chciałem pracować, mieć wpływ na kadrę, przetrenować okres przygotowawczy, a przede wszystkim mieć czas na wprowadzenie swoich zasad. Decyzja była decyzją i trzeba było ją uszanować. Ten krótki okres dużo mnie nauczył. Jestem zdecydowanie bogatszy o doświadczenie, które wykorzystam w przyszłości.
Kibicuję Śląskowi, zwłaszcza teraz, gdy trenerem jest Jacek Magiera, który udowadnia, że jeżeli trener ma pełne zaufanie, znaczący wpływ na drużynę i podejmuje decyzje zgodne ze swoim przekonaniem, to można osiągnąć wyniki. Wrocławianie przeprowadzili dobre transfery, znakomicie przepracowali okres przygotowawczy. Trener Magiera otoczył się zaufanymi ludźmi, jest konsekwentny i spójny w swojej filozofii i dzięki temu WKS jest na pierwszym miejscu.
A należy pan do grupy osób, które nie spodziewały się tak dobrego startu Śląska w tym sezonie?
Znam pracę, mental i wartości, którymi kieruje się Jacek Magiera. Ma on dużo argumentów, żeby pokazać siebie z jak najlepszej strony. Dlatego wyniki Śląska nie powinny nikogo dziwić. Dodatkowo Erik Exposito jest w wysokiej formie, Nahuel rozkręca się, Aleks Petkov z Łukaszem Bejgerem świetnie się dogadują w obronie. Martin Konczkowski daje dużo doświadczenia. Zespół gra dobrze mimo odejścia Johna Yeboaha, a można tylko sobie wyobrazić, co by było, gdyby ten zawodnik był w kadrze Śląska. Zatem mnie nie dziwią te wyniki.
Śląsk dobrze rozpoczął sezon, czego nie można powiedzieć o Warcie Poznań, która po dziewięciu kolejkach ma na koncie dwa zwycięstwa i plasuje się na dwunastym miejscu. Zgadza się pan z tą tezą?
Początek w wykonaniu Warty raczej stanowi duże zaskoczenie dla kibiców i dziennikarzy. Zespół z dużą ilością doświadczenia i z ogranymi w ekstraklasie zawodnikami na razie spisuje się poniżej oczekiwań. Nie wiem czy to trafne określenie, że czas będzie korzystnie wpływał na Warciarzy, bo przed nami już dziesiąta kolejka. A zespół wciąż jest wzmacniany. Doszli Tiru i Prikryl. Ale Warta chyba zawsze ma gorszy start sezonu, a później się rozkręca. Trzeba mieć nadzieję, że zespół Dawida Szulczka w najbliższych meczach pokaże dużą jakość, którą niewątpliwie zespół posiada.
Najbliższym rywalem Warty będzie właśnie Śląsk. Obie drużyny raczej wychodzą z założenia, żeby oddawać inicjatywę rywalowi, by ruszyć z kontratakiem. Jakiego meczu zatem możemy się spodziewać?
Właśnie takiego, jak pan mówi. Słuchałem ostatnio konferencji Jacka Magiery, który powiedział że jako zespół chcą więcej. Wrocławianie mają określony plan na każde spotkanie. Świadczą o tym jego słowa po meczu z Piastem Gliwice, w którym celowo Śląsk oddał gliwiczanom piłkę i szukał rozwiązań w fazach przejściowych. Mimo prawdopodobnej chęci większego posiadania piłki uważam, że konsekwencja i taktyka Jacka spowodują, że zespół będzie trzymał się określonego planu. Teraz WKS gra bardziej w fazach przejściowych, jest dobrze zorganizowany w pressingu średnim i niskim. Myślę, że Śląsk podtrzyma tę filozofię, bo patrząc na ostatnie mecze jest skuteczna.
Warta jest gospodarzem i potrzebuje punktów. Jeśli wrocławianie oddadzą pole rywalom, to ci będą musieli prowadzić grę. Po dwóch porażkach z rzędu muszą wygrać mecz, szczególnie grając u siebie. Będę oglądał to spotkanie pod kątem założeń taktycznych, ponieważ jestem ciekawy, co obaj trenerzy wymyślą na to starcie.
Największym ogniwem Śląska niewątpliwie jest Erik Exposito, a po drugiej stronie barykady Kajetan Szmyt. Jakie są ich największe atuty i czy mają punkty wspólne?
Nie doszukiwałbym się tutaj porównań, ponieważ ci dwaj zawodnicy grają na różnych pozycjach. Erik jest ustawiany na pozycji dziewięć i pół, gdzie bardziej schodzi pod grę. Kajetan jest w zależności od formacji ofensywnym pomocnikiem lub obrońcą - tak był ustawiany w kadrze. Warunki fizyczne także są nieporównywalne. Wspólną cechą jest dobra dynamika. Erik jest silnym zawodnikiem, który umie grać, pod pressingiem i nawet z dwoma obrońcami na plecach potrafi sobie poradzić. Obaj nie boją się wchodzić w dryblingi, zatem najbliższy mecz będzie obfitował w pojedynki. Obu dzieli doświadczenie wynikające z minut na boisku i zdobyte bramki. Exposito jest w wysokiej formie, a dodatkowo opaska kapitana spowodowała, że ma duży wpływ na zespół. Kajetan dopiero wchodzi w poważną piłkę. Ma atuty i będzie chciał pokazać się z jak najlepszej strony.
A czy można się doszukać jakiejś rzeczy, której Śląsk powinien się obawiać ze strony Warty?
Gra Warty opiera się na dobrej obronie i kontrataku. Często stosują wysoki pressing w pierwszej fazie meczu. Wrocławianie muszą uważać na fazy przejściowe. Oprócz Kajtka dobrze prezentuje się Stefan Savić. Miguel Luis potrafi uderzyć celnie z dystansu. W defensywie liderem jest Dawid Szymonowicz, który prawdopodobnie będzie wspomagany przez Tiru. Warta gdy pierwsza zdobywa bramkę, potrafi zabić mecz.
Chciałby pan pokusić się o wytypowanie wyniku?
Nie. Ekstraklasa pokazuje, że mecze i wyniki są nieprzewidywalne. Można przegrywać, a w końcówce odmienić losy spotkania. Tak było w przypadku meczu Śląska z Puszczą Niepołomice, gdzie zespół Jacka Magiery potrafił przechylić szalę zwycięstwa strzelając trzy gole po 80. minucie. Legia w 90. minucie zapewniła sobie zwycięstwo 2:1 z Górnikiem Zabrze. ŁKS w dziesiątkę doprowadza do remisu w meczu z Jagiellonią, także wszystko jest możliwe.
Chciałbym, żeby w sobotę poziom meczu był wysoki i liczę, że sędziowie się do niego dostosują. Śląsk będzie chciał wygrać siódmy mecz z rzędu, co jest niesamowitą sprawą. W każdej lidze nie jest łatwo notować taką passę. Zespół Dawida Szulczka musi wygrać u siebie i zaprezentować się z dobrej strony, bo Warciarze potrzebują trzech punktów. Liczę, że będzie to dobry mecz. Każdy będzie chciał zagrać o zwycięstwo.
A chciałby pan na koniec przekazać jakąś wiadomość sympatykom Śląska?
Niech wspierają zespół, tak jak to pokazują ostatnio. Najłatwiej się wspiera w sytuacji, kiedy zespół jest na fali zwycięstw, ale czasami przychodzą gorsze momenty i drużyna potrzebuje wsparcia, szczególnie od kibiców. Śląsk Wrocław ma wspaniałych sympatyków, których z każdym meczem jest coraz więcej na stadionie. To są kibice bardzo wymagający - potrafią docenić pracę, zaangażowanie, ale też wyrazić swoją dezaprobatę, gdy zawodnicy lekceważą swoje obowiązki. Ten stadion ma ponad 40 tysięcy miejsc, więc życzę wszystkim wrocławianom, żeby w całości zapełniał się na mecze Śląska.
