W mediach o Śląsku: Nerwowe zwycięstwo
fot.: Paweł Kot
Śląsk w 9. kolejce ekstraklasy wygrał na własnym stadionie z Lechią Gdańsk 2:1. Po spotkaniu we Wrocławiu zaglądamy do medialnych relacji - dziennikarze podkreślają trudną pierwszą połowę, kuriozalne zachowanie Dusana Kuciaka i walkę do końca.
Przegląd Sportowy: Co za emocje we Wrocławiu! Śląsk odwrócił losy meczu
"Lechia prowadziła ze Śląskiem i kontrolowała grę, ale w drugiej połowie dała się totalnie zaskoczyć. Wyrównującą bramkę zdobył niewidoczny wcześniej Erik Exposito, a drugiego gola mógł dołożyć z rzutu karnego po faulu Dusana Kuciaka, jednak bramkarz Lechii w 87. minucie obronił jedenastkę wykonywaną przez hiszpańskiego snajpera. Potem jednak popełnił błąd i zwycięską bramkę gospodarzom dał Konrad Poprawa! Końcowy wynik musi dziwić, bo Śląsk w pierwszej połowie był zwyczajnie słabszy. Miejscowi piłkarze zachowywali się tak, jakby każdy z nich miał przytroczony do pleców worek cementu".
WP Sportowe Fakty: Dramat Lechii we Wrocławiu. VAR w roli głównej
"Jeśli chcesz wygrywać mecze, musisz rozegrać dwie połowy na poziomie. Lechia wykonała część zadania, bowiem pokazała dobry futbol tylko w pierwszej. Zespół Macieja Kalkowskiego ostatecznie przegrał sobotni mecz ze Śląskiem 1:2. Bardzo emocjonująca była końcówka spotkania. Podczas rzutu rożnego dla Śląska Kuciak faulował Yeboaha, a sędzia po analizie VAR podyktował rzut karny. Bramkarz Lechii zrehabilitował się i wybronił jedenastkę wykonywaną przez Exposito. Minęło kilka minut i zaliczył fatalny błąd".
Interia: Bolesna porażka na dnie tabeli. Zdecydował doliczony czas gry
"Śląsk po dramatycznym meczu pokonał Lechię 2:1, mimo że w pierwszej połowie był drużyną zdecydowanie gorszą. We Wrocławiu była ogromna dramaturgia - niewykorzystany rzut karny, interwencja VAR, wreszcie gol w doliczonym czasie gry i czerwona kartka. To bolesna porażka dla gdańszczan, którym coraz dalej do bezpiecznej strefy w ekstraklasie".
TVP Sport: Śląsk wygrał z Lechią po szalonej końcówce
"Pierwsze minuty to nie była gra w piłkę nożną, ale walka w środku pola o przejęcie inicjatywy. Bardziej agresywna oraz konkretna była Lechia i wrocławianie zostali zepchnięci na własną połowę. W drugiej połowie Śląsk przeważał, naciskał, dzięki czemu w końcu dopiął swego. Yeboah sprytnie zagrał do zupełnie niewidocznego do tego momentu Erika Exposito, a ten huknął z lewej nogi, Kuciak nie sięgnął piłki i zrobiło się 1:1. Hiszpan kilka minut później powinien trafić do siatki po raz drugi, jednak źle trafił w piłkę, a Kuciak nie musiał nawet interweniować".