W młodości (nie tylko polskiej) siła?
fot.: Marcin Polański
W trwającym sezonie doszło do znaczących zmian w funkcjonowaniu Śląska Wrocław. Jedną z kluczowych jest odważniejsze stawianie na młodych graczy, którzy odgrywają coraz to większą rolę.
W poprzednich latach jednym z głównych zarzutów kierowanych w stronę klubu było rzadkie korzystanie z usług młodzieżowców. W zespole królowali zawodnicy doświadczeni. Ponadto władze Wojskowych preferowały pozyskiwanie zagranicznych piłkarzy, którzy niekoniecznie prezentowali wysokie umiejętności. Caye Quintana, Diogo Verdasca, Victor Garcia – przykłady niewypałów transferowych długo można by wymieniać. Jednocześnie w drużynie brakowało młodych, perspektywicznych graczy. Obecne rozgrywki dają jednak nadzieję na trwałą zmianę w filozofii klubu.
CORAZ TRWALSZE ARGUMENTY
Średni wiek piłkarzy Śląska, którzy w sezonie 2023/24 wybiegali na boisko, to 23,3. Co ciekawe, jest ona najniższa w całej lidze oraz znacząco różni się od średniej wszystkich ekstraklasowych drużyn (25,6). Wrocławianie są najmłodszą drużyną w stawce, a mimo to – zajmują fotel lidera. Czyżby Trójkolorowi właśnie udowadniali, że opierając się w dużym stopniu na młodych zawodnikach, można z powodzeniem rywalizować na krajowym podwórku?
- Łukasz Bejger – 1529 minut (rocznik 2002)
- Peter Pokorny – 1101 minut (rocznik 2001)
- Piotr Samiec-Talar – 971 minut (rocznik 2001)
- Mateusz Żukowski - 923 minuty (rocznik 2001)
- Jehor Macenko – 812 minut (rocznik 2002)
- Burak Ince – 374 minuty (rocznik 2004)
- Aleksander Paluszek – 329 minut (rocznik 2001)
- Kacper Trelowski – 90 minut (rocznik 2003)
- Karol Borys – 60 minut (rocznik 2006)
- Patryk Szwedzik – 43 minuty (rocznik 2001)
W rozegranych do tej pory ligowych spotkaniach wymienieni zawodnicy zgromadzili już łącznie 6232 minut spędzonych na murawie. Co ciekawe, żaden z nich nie przekroczył jeszcze 23 roku życia. Pomimo młodego wieku, większość z nich stanowiła o sile własnych formacji.
WROCŁAWSKI EWENEMENT
Przykład Śląska jest bardzo ciekawy w skali całej ligi. Klub odważnie stawia na młodych graczy – także tych, którzy nie są Polakami. Sam Jacek Magiera podkreślał, że klub nie gra jednym młodzieżowcem (Łukaszem Bejgerem), a kilkoma – licząc także Buraka Ince i Jehora Macenkę, a dla niego (Magiery) narodowość nie ma większego znaczenia. Takie podejście jest rzadko spotykane w Ekstraklasie, dlatego też wywalczenie fotelu lidera jest dla WKS-u jeszcze większym osiągnieciem oraz potencjalnym wzorem dla innych zespołów.
W Śląsku, w porównaniu do większości pozostałych ekip, młodzi gracze odgrywają kluczowe role. Łukasz Bejger jest jednym z najlepszych defensorów ligi, imponując pewnością siebie, skutecznością odbiorów oraz dobrym czytaniem gry. Piotr Samiec-Talar należy wraz z Nahuelem i Erikiem Exposito do głównych architektów skutecznej gry ofensywnej. 22-latek może pochwalić się czterema bramkami oraz czterema asystami (najlepszy wynik w karierze).
Jehor Macenko przebojem wdarł się do wyjściowej jedenastki, szybko stając się ulubieńcem trybun, które doceniły jego waleczny charakter i poświęcenie. Mateusz Żukowski, choć ma problemy z pokazaniem swojego potencjału, jest etatowym skrzydłowym. Z kolei Peter Pokorny świetnie odnalazł się w drugiej linii, przyjmując rolę dyrygenta środka pola, bez którego gra drużyny wygląda zdecydowanie słabiej.
Z drugiej strony wrocławianie raczej nie skupiają się na rozwoju młodych wychowanków. Na ławce rezerwowych kilkukrotnie można było dojrzeć Michała Wróblewskiego czy Jakuba Lutostańskiego, którzy ostatecznie nie otrzymywali szansy. W dodatku "Luto" nie jest wychowankiem WKS-u. Kiepsko wygląda także sytuacja Karola Borysa. 17-latek do tej pory rozegrał tylko 60 minut w Ekstraklasie. To w sposób naturalny nasuwa kibicom następujący wniosek: Śląsk w końcu stawia na młodych, lecz woli pozyskiwać ich z innych klubów oraz z zagranicy. Takie rozwiązanie wydaje się być po części uzasadnione.
PROGRAM ERASMUS+
Wyszukiwanie zawodników niepochodzących z Polski, jest spowodowane ogromnymi zmianami, które w ostatnich latach zaszły na rodzimym podwórku. Sytuacja, gdy o najzdolniejszych graczy Ekstraklasy walczą kluby zachodnie, nad wyraz zawyżyła kwoty transferów wychodzących, przychodzących jak i tych wewnątrz ligi.
Zdolny młodzieżowiec dla wielu ekip jest zwyczajnie nieosiągalny. Latem Wojskowi próbowali przekonać na przenosiny do Wrocławia Patryka Pedę. Ostatecznie nie doszły one do skutku ze względów finansowych, a w zamian klub pozyskał Aleksa Petkowa, który nie zarabia więcej niż trzykrotny reprezentant kadry. Dość łatwa droga wybicia się do pozostałych europejskich rozgrywek zmieniła także podejście mentalne piłkarzy. Wielu z nich uważa powrót do Polski jako krok wstecz, który zahamuje ich karierę. Przykład? Mateusz Musiałowski, którym Śląsk był przez długi czas zainteresowany.
Dlatego Trójkolorowi intensywnie badają rynki zagraniczne. W grudniu do lidera Ekstraklasy trafił Wenezuelczyk – Lewuis Pena (rocznik 2004). Na obozie w Chorwacji przebywał Rosen Bożinow (rocznik 2005), który ostatecznie oblał testy sportowe, ale jego udział w zgrupowaniu jest potwierdzeniem tezy – Śląsk szuka zawodników młodych, z potencjałem. Ponadto władze klubu ogłosiły pozyskanie Mikołaja Tudruja (rocznik 2006), a w przestrzeni medialnej pojawiają się kolejne nazwiska, jak chociażby 18-letniego Tommaso Guercio (na zdj. poniżej) z Interu Mediolan. Schemat budowania kadry, który wyłania się z tych ruchów, jest niezwykle optymistyczny w kontekście kolejnych sezonów i zwiększania głębi składu.
PROGNOZY NA PRZYSZŁOŚĆ
Powyższe przykłady dają kibicom Śląska nadzieję na to, że funkcjonowanie klubu i budowanie kadry w końcu poszło znacząco do przodu. Trójkolorowi nie przeprowadzają aż tylu transferów rodem z generatora losowych lig (choć i obecnie można takie zauważyć – patrz Kenneth Zohore czy Cameron Borthwick-Jackson). Starają się pozyskiwać wartościowych graczy w promocyjnych cenach i tworzą głębię składu w oparciu o młodych graczy.
Przykładem bardzo mądrze przeprowadzonego transferu było podpisanie umowy z Patrykiem Klimalą. Wrocławianie skorzystali z trudnej sytuacji w Izraelu i pozyskali gracza, który w „normalnych” warunkach byłby dla nich nieosiągalny. Tym samym do zespołu trafił wartościowy zmiennik Erika Exposito, który będzie mógł go zastąpić po ewentualnym odejściu.
Zwiększenie możliwej rotacji jest istotne również w kontekście walki o mistrzostwo. Dobitnie udowodnił to grudniowy mecz z Zagłębiem Lubin. Wówczas, gdy w wyjściowym składzie zabrakło Patricka Olsena, Petera Pokornego oraz Nahuela Leivy, gra Trójkolorowych wyglądało słabo. Na pozycji defensywnego pomocnika nie poradził sobie Jehor Macenko, z przodu niewidoczny był Burak Ince, a pomiędzy drugą linią i Erikiem Exposito była kilkudziesięciometrowa wyrwa.
Dlatego tak istotne jest pozyskiwanie młodych graczy, którzy niekoniecznie staną się natychmiast zawodnikami pierwszego składu, ale w razie potrzeby odnajdą się na boisku i będą wzmacniać konkurencję. Lewuis Pena będzie rywalizował o miejsce głównie z Mateuszem Żukowskim. Mikołaj Tudruj będzie wywierać presję na obrońców. Karol Borys postara się o angaż w środku pola (jeśli nie odejdzie z klubu), a Jakub Lutostański powalczy o minuty w ataku.
Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że Śląsk robi wszystko, aby nie powtarzać błędów z przeszłości. Poza ryzykownymi i w efekcie bardzo nieudanymi transferami Borthwicka-Jacksona i Zohore, mądrze przeprowadza transfery, stawia na młodych oraz przemyślanie kompletuje kadrę. Kto wie, może za kilka lat wrocławianie wyrobią sobie renomę Lecha Poznań i zaczną z powodzeniem promować zawodników do lig europejskich. Ale do tego potrzebna jest akademia z prawdziwego zdarzenia i większe stawianie na wychowanków i sukces sportowy. Choć do tego jeszcze długa droga, wydaje się, że Trójkolorowi zmierzają w odpowiednim kierunku. I przecierają szlak – grając młodymi zawodnikami z zagranicy, których będzie można z powodzeniem spieniężyć.