''W zespole coś jest mocno nie tak'' (OPINIA EKSPERTA)

''W zespole coś jest mocno nie tak'' (OPINIA EKSPERTA)

fot.:

W niedzielnym meczu 14. kolejki ekstraklasy Śląsk Wrocław podejmie Jagiellonię Białystok. O wyjazdowych problemach, hiszpańskim duecie i oczekiwaniach względem trenera Macieja Stolarczyka, rozmawiamy z Kubą Cimoszko, dziennikarzem WP Sportowe Fakty.



 

Jagiellonia jeszcze przed poprzednią kolejką miała na koncie najdłuższą w lidze serię ośmiu spotkań bez porażki, jednak w słabym stylu przegrała na wyjeździe z Wartą Poznań 0:2. Chyba symptomatyczne były pomeczowe słowa trenera Macieja Stolarczyka, który ocenił, że jego zespół „nie miał jakiegokolwiek momentu, który mógłby być punktem zaczepienia”?

Widać, że Jagiellonia jest pod formą, jednak ogólnie jest bardzo duży problem na wyjazdach. Nie tylko w tej rundzie, ale i w całym tym roku, bo zespół wygrał tylko dwa razy w czternastu spotkaniach poza Białymstokiem (2:1 w Zabrzu w lutym i 1:0 w Łęcznej w maju - przyp.red.). Widać, że to jest być może jakiś problem mentalny związany z meczami na obcych stadionach, jednak to o tyle ciekawe, że we wcześniejszych latach Jagiellonia punktowała dokładnie odwrotnie, to u siebie był problem z wygrywaniem, a na wyjazdach udawało się nadrabiać. Jak pokazał nawet niedawny mecz Pucharu Polski z trzecioligową Lechią Zielona Góra (1:3), teraz w zespole coś jest mocno nie tak. Pytanie, czy trener Stolarczyk będzie umiał to zdiagnozować, bo z jego wypowiedzi trudno wywnioskować, czy wie on, na czym w tym momencie polega problem.

Nie obawia się pan, że właśnie teraz następuje odmiana oblicza tej rundy o sto osiemdziesiąt stopni?

Moim zdaniem ta seria meczów bez porażki była mocno szczęśliwa i nie ma tego co ukrywać. W tym czasie była przecież choćby wygrana ze Stalą Mielec 4:0, która w Białymstoku zagrała naprawdę tragiczny mecz, a w tym sezonie raczej przecież jej się to nie zdarza. Nie wiem czy tę serię można w ogóle przykładać do rzeczywistości, Jagiellonia w tym momencie ma chyba po prostu zespół na miejsca 8. – 10., może 8. – 12. i te wyniki są adekwatne do stanu posiadania. Białostoczanie mają bardzo dobrą ofensywę opartą praktycznie na dwóch zawodnikach, czyli hiszpańskim duecie Jesus Imaz – Marc Gual. Nie ma jednak nadal środka pola, widać, że jest problem w obronie, czyli to ciągle te same problemy, które trapiły zespół w poprzednich sezonach.

Imaza i Guala często traktuje się właśnie w pakiecie, a czy można ich jakoś rozróżnić? Czy są cechy, którymi dysponuje tylko jeden z nich, albo umiejętności, na które należy zwrócić szczególną uwagę?

Gual to jest na pewno zawodnik, który wszędzie szuka bramki. To się zauważa, chociaż zdziwiłem się, bo ostatnio była taka akcja, ostatecznie zakończona spalonym, w której Fedor Cernych wyłożył mu piłkę do pustej bramki, a ten nie uderzał w pierwszym tempie, to było coś nowego. On za każdym razem szuka uderzenia, gra teraz jako typowy napastnik, natomiast Jesus stara się bardziej kreować tą grę.

Wspomniał pan też o środku pola, gdzie pewną pozycję ma Portugalczyk Nene, który błysnął już pięknymi bramkami przeciwko Rakowowi (2:2) czy Miedzi (2:1). Co on daje Jagiellonii?

Równowagę w grze, wydaje mi się, że to w tym momencie jego pierwsze zadanie. Nene z pewnością nie jest zawodnikiem typowo ofensywnym, ale potrafi zrobić trochę więcej w tym ataku niż Taras Romanczuk. Umie uderzyć z dystansu, to o czym pan wspomniał, czasami stać go na ciekawe podanie, ale mam wrażenie, że jego zadanie to odpowiednie równoważenie przestrzeni między liniami defensywną a ofensywną. Cały czas widać jednak, że Jagiellonii brakuje typowego dla tej taktyki zawodnika na pozycję numer osiem. Takiego, który zrobi swoje w ataku, ale też pomoże w obronie. Nie wiem, czy Nene jest w stanie to robić, wygląda na to, że ma kimś takim być w perspektywie.

W ostatnim czasie w wyjściowej jedenastce zadomowił się także 17-letni obrońca Jakub Lewicki. Czy to jest zawodnik, z którym Jagiellonia wiąże przyszłość, czy raczej jakaś forma sprawdzianu i wszyscy dopiero przyglądają się, co z niego będzie?

To jest dobre pytanie, Kuba był na mistrzostwach Europy U-17 i grał nawet w podstawowym składzie. Mam wrażenie, że Jagiellonia teraz bardziej niż na wynikach skupiona jest na tym, żeby kogoś wypromować, sprzedać, zrównoważyć finanse klubu. Lewicki to chyba przykład tego planu, bo nie oszukujmy się, w tym momencie na wahadle jest zdecydowanie słabszym zawodnikiem niż Bojan Nastić, ale gra, bo w Białymstoku nie ma wielu graczy w wieku młodzieżowym, którzy mogą dawać nadzieję na solidniejszy zarobek w przyszłości. Oczywiście, jest Miłosz Matysik, ale w jego rozwoju ciągle przeszkadzają kontuzje. W ataku mamy Macieja Bortniczuka, jednak on nie wiedzieć czemu na razie dostaje mało tych szans. Gola w debiucie w 1. kolejce trwającego sezonu strzelił Mateusz Kowalski (2:0 z Piastem – przyp. red.), jednak po tym występie w jego wykonaniu brakuje kolejnego i tak dalej. Do tego jeszcze Olivier Wójcikowski, też bardzo ciekawy zawodnik w środku pola, moim zdaniem bardzo przyszłościowy. Na razie uznano jednak chyba, że wystawianie Lewickiego to najmniejsze ryzyko, jakkolwiek to brzmi w przypadku obrońcy.

Jak po trzynastu kolejkach oceniana jest praca trenera Stolarczyka w Jagiellonii? Zatrudnienie szkoleniowca, który wcześniej prowadził reprezentację Polski U-21 i nadał ofensywny styl Wiśle Kraków, wiązało się chyba z dużymi oczekiwaniami?

Wielu kibiców ma oczekiwania wyłącznie w stosunku do wyników, a trzeba sobie powiedzieć jasno – wyników w najbliższym czasie w Jagiellonii nie będzie, chyba, że złożyłoby się dużo szczęśliwych okoliczności. Wtedy zespół ze Słonecznej zakręciłby się może gdzieś koło europejskich pucharów, ale tak naprawdę, jego potencjał to właśnie lokaty w środku stawki, o których wspomniałem. Sądzę, że na razie jest za wcześnie, żeby oceniać pracę trenera Stolarczyka, natomiast przyznam, że widać niektóre rzeczy, które niespecjalnie mi się podobają. Pamiętając go z boiska, dużo sobie obiecywałem pod względem charakterologicznym, z podrywaniem tej drużyny, może jakimiś odważnymi decyzjami. Natomiast póki co żadnej odwagi nie widać, a dobrym przykładem jest właśnie ten pucharowy mecz w Zielonej Górze.

Jagiellonia zagrała tam tragicznie, podejrzewam, że w przeszłości Michał Probierz po czymś takim odstawiłby połowę składu. U Stolarczyka w kolejnym spotkaniu wyszedł natomiast praktycznie taki sam skład. Obecny zespół z Białegostoku ogólnie jest mocno przewidywalny, jej szkoleniowiec bardzo mocno trzyma się ustawienia, które widać, że w tym momencie nie jest dobre dla Jagiellonii, bo brakuje zawodników do takiego grania. Jestem ciekaw, czy to kwestia tego, że w tym momencie po prostu nie ma lepszych wykonawców i Stolarczyk musi szyć, a kluczowy okaże się 2023 rok, gdy wielu piłkarzom obecnej kadry będą wygasać kontrakty, czy jednak po prostu jest to szkoleniowiec niewłaściwie dobrany do Jagiellonii. Myślę, że trzeba dać mu jeszcze pół roku i obserwować, jak to będzie się rozwijać.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.