Walka o bluzę numer jeden - Szromnik czy Leszczyński?
fot.: Mateusz Porzucek
Przy wszystkich problemach kadrowych Śląska Wrocław wydaje się, że obsada bramki nie powinna być szczególnym zmartwieniem. Zarówno Rafał Leszczyński, jak i Michał Szromnik, poza kilkoma incydentami, prezentują w tym sezonie całkiem solidną formę i raczej nie spędzają snu z powiek trenerowi Djurdjeviciowi. Który z nich powinien jednak być „jedynką” na resztę sezonu?
Serbski szkoleniowiec zna obu golkiperów jeszcze z czasów prowadzenia Chrobrego Głogów. Szromnik w Śląsku jest od sierpnia 2020 roku. W tym czasie konsekwentnie zyskiwał uznanie w oczach szkoleniowca, aż przed sezonem został wybrany kapitanem Trójkolorowych. Wydawało się wówczas, że w bramce będzie nietykalny, a świeżo sprowadzony Leszczyński dostanie co najwyżej „ogony”. Sytuacja zmieniła się jednak drastycznie.
ROTACJA W BRAMCE
Pierwsze mecze rundy jesiennej nie zaskoczyły pod względem obsady bramki – stał w niej kapitan WKS-u i prezentował się całkiem solidnie, zaliczając czyste konta w starciach z Zagłębiem (0:0), Widzewem (0:0) i Lechem (1:0). Potem jednak przytrafiło mu się kilka niefortunnych interwencji (jego konto obciąża chociażby pierwszy gol w październikowym meczu z Wartą, po którym stracił miejsce w jedenastce) i urazów, które pozbawiły go miejsca między słupkami Śląska.
Od rozgrywanego w październiku meczu z Górnikiem Zabrze (4:1) jego miejsce zajął Rafał Leszczyński i jak dotąd nie dał powodu, żeby je oddać. Urodzony w Warszawie golkiper jest rok starszy i 3 cm niższy od swojego konkurenta. Dotychczasowymi meczami ligowymi podzielili się niemal po równo – Szromnik rozegrał ich 11, natomiast Leszczyński dziewięć. Trzydziestolatek dorzucił jednak do swojego dorobku także trzy występy w Pucharze Polski. We wszystkich meczach w pierwszej drużynie przepuścił łącznie 14 bramek, a więc o jedną mniej od Szromnika. Na tym polu wypada więc lepiej od noszącego do niedawna opaskę kapitańską gracza.
MISTRZ KARNYCH I KOT POLA KARNEGO
Jeśli weźmiemy pod uwagę czyste konta, w Ekstraklasie wynik będzie wynosić 3:2 dla Szromnika. Konkurent wyrównuje jednak stan rywalizacji pucharowym starciem z Ruchem Wysokie Mazowieckie, wygranym przez wrocławian 4:0. "Szromo" lepiej wypada natomiast w statystyce rzutów karnych, gdzie może się pochwalić 100% skutecznością (wybronił karnego Bartłomieja Pawłowskiego w meczu z Widzewem). Leszczyński ma na tym polu 33% udanych interwencji – powstrzymał Josue, ale Szymona Włodarczyka i Jakuba Łukowskiego już nie.
Szromnik swojej przewagi może także szukać w ocenach specjalistycznych platform. Według portalu sofascore.com, jego średnia ocen za ten sezon wynosi 6,85, czyli o 0,07 więcej od konkurenta do miejsca w składzie. Dwukrotnie został także okrzyknięty bramkarzem kolejki ekstraklasy, za wspomniane czyste konta i fenomenalne interwencje z Widzewem i Lechem. Rywal dostąpił tego zaszczytu tylko raz, za niedawne starcie z Pogonią (2:0). Leszczyński może natomiast poszczycić się wyższą wartością rynkową – Transfermarkt wycenia go na 400 tys. euro - o 100 tys. więcej od Szromnika (ostatnia aktualizacja: 16.11.2022 r.).
Oczywiście statystyki te to tylko ciekawostka. Można je analizować, szukać podobieństw do niedawnej rywalizacji na linii Putnocky – Szromnik. Trzeba jednak pamiętać, że ostatecznie decyduje dyspozycja na treningach i w meczach. Na ten moment dużo pewniejszym punktem drużyny wydaje się Leszczyński i to jemu wypadałoby powierzyć strzeżenie dostępu do bramki Śląska. Warto jednak pamiętać o Szromniku, który może jeszcze powrócić i stanowić o sile zespołu Trójkolorowych.