Widzew - Śląsk 1:0. Bolesna porażka w ostatnich sekundach (RELACJA)

Widzew - Śląsk 1:0. Bolesna porażka w ostatnich sekundach (RELACJA)

fot.:

W meczu 21. kolejki ekstraklasy Śląsk mierzył się na wyjeździe z Widzewem. Na stadionie w Łodzi obejrzeliśmy 90 minut wyrównanego pojedynku, który nie zakończył się jednak po myśli Trójkolorowych. Wrocławianie wracają do domu bez punktów.



 

Nie jest żadną tajemnicą, że piątkowe starcie w Łodzi miało wielką wielką wagę ze względów kibicowskich. Widzew po wznowieniu rozgrywek trzykrotnie remisował i chciał wreszcie zgarnąć komplet punktów, z kolei Śląsk miał okazję, żeby odnieść drugie wyjazdowe zwycięstwo z rzędu z wyżej notowanym rywalem. Latem w spotkaniu tych ekip we Wrocławiu nie widzieliśmy żadnych bramek. Najważniejszym momentem tamtego starcia był obroniony rzut karny Michała Szromnika, wykonywany przez Bartłomieja Pawłowskiego. 

PEŁNE OBROTY OD PIERWSZEJ MINUTY

Od pierwszego gwizdka sędziego czuć było w Sercu Łodzi atmosferę wielkiego widowiska. Śląsk mógł zaskoczyć już w drugiej minucie. Goście wyszli wysoko na połowę rywala, co przełożyło się na świetną okazję strzelecką Martina Konczkowskiego po dograniu Johna Yeboaha. Gospodarze długo nie czekali z odpowiedzią. Groźnie w polu karnym Rafała Leszczyńskiego było w kilku sytuacjach, między innymi po dośrodkowaniu Mato Milosa, gdy piłka trafiła w słupek. Bramkarz Śląska po raz kolejny potwierdził swoją wysoką dyspozycję, gdy wybronił sytuację sam na sam z Jordim Sanchezem. 

Widzew częściej był przy piłce w pierwszej połowie, miał zdecydowaną przewagę optyczną, ale to wrocławianie stworzyli sobie najlepszą sytuację tuż przed zejściem do szatni. Nieodpowiedzialne zagranie bramkarza gospodarzy Henricha Ravasa przeciął Caye Quintana, a piłka poleciała wprost pod nogi Yeboaha. Niemiec zbyt długo zwlekał jednak z decyzją o strzale i po próbie dryblingu jego uderzenie trafiło w jednego z obrońców stojących tuż przed bramką. Quintana próbował jeszcze dobijać, ale jego strzał również został zablokowany. Chwilę wcześniej celnie na bramkę uderzał Adrian Bukowski.

ŚLĄSK PRZEJMUJE INICJATYWĘ

Pierwszy kwadrans po przerwie zwiastował, że druga połowa nie będzie już toczona na tak wysokiej intensywności. Na szybkie zmiany zdecydował się Ivan Djurdjević. Murawę opuścili Bukowski oraz Quintana, który zaliczył kolejny całkowicie bezbarwny występ. W ich miejsce na boisku pojawili się Dennis Jastrzembski oraz Nahuel Leiva

Po początkowych minutach chaosu, to Śląsk przejął inicjatywę w drugiej części gry. Trójkolorowi byli częściej przy piłce, ale zbyt wiele z tego nie wynikało. Po pięknym podaniu Yeboaha dobrze w polu karnym odnalazł się Exposito, ale strzał na bramkę Ravasa po raz kolejny został zablokowany. Dwukrotnie było blisko jedenastki dla Śląska, gdy w stykowych sytuacjach w polu karnym przewracali się Yeboah i Konczkowski, ale w obu przypadkach sędzia Piotr Lasyk podjął prawidłową decyzję o braku rzutu karnego dla Trójkolorowych. 

KOLEJNE 0:0?

Upływały kolejne minuty i sytuacji bramkowych mieliśmy jak na lekarstwo. Najlepszą okazję w końcowych minutach stworzył sobie Pawłowski, którego strzał z bliskiej odległości nieznacznie minął prawy słupek bramki Leszczyńskiego. Zmiany obu szkoleniowców nie przyniosły żadnych wymiernych korzyści w postaci większego zagrożenia w obrębie pola karnego rywala. W 89. minucie rajd lewą flanką przeprowadził Jastrzembski, ale skrzydłowy Śląska nie był w stanie dograć dokładnie do żadnego z partnerów.

W doliczonym czasie gry po dośrodkowaniu Victora Garcii z rzutu rożnego głową uderzał Exposito, lecz po raz kolejny niecelnie. Wcześniej hiszpański snajper próbował też szczęścia zza pola karnego, niestety z podobnym skutkiem. Wydawało się, że 180 minut rywalizacji Widzewa ze Śląskiem w sezonie 2022/23 nie przyniesie nam ani jednego gola, ale wszystko zmieniło się w ostatniej minucie doliczonego czasu gry.

WIDZEW WYGRYWA RZUTEM NA TAŚMĘ

Wysoko zawieszoną piłkę po dośrodkowaniu w pole karne Śląska zgrał Pawłowski, który wygrał pojedynek powietrzny z Garcią i niepilnowany Kristoffer Hansen precyzyjnym strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Spóźniony z asekuracją Norwega był Diogo Verdasca, a Rafał Leszczyński nie miał absolutnie nic do powiedzenia przy strzale z bliskiej odległości. 

Widzew, ku uciesze wypełnionego po brzegi stadionu, na ostatniej prostej wyszarpał zwycięstwo i po raz pierwszy w tej rundzie zgarnął trzy punkty. Piłkarzom Śląska zabrakło koncentracji w ostatnich sekundach i w drugiej kolejce z rzędu stracili punkty w samej końcówce, zapewniając sobie tym samym mało przyjemną drogę powrotną do stolicy Dolnego Śląska.

Widzew Łódź - Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)

90'+3' Hansen

Widzew Łódź: Ravas – Żyro, Szota, Stępiński, Ciganiks (69' Zieliński), Letniowski (58' Kun), Hanousek, Milos (85' Shehu), Pawłowski, Terpiłowski (69' Hansen), Sanchez

Śląsk Wrocław: Leszczyński – Garcia, Gretarsson, Poprawa, Verdasca, Konczkowski, Olsen, Bukowski (58' Nahuel), Yeboah (81' Samiec-Talar), Quintana (58' Jastrzembski), Exposito

Żółte kartki: Letniowski - Verdasca, Gretarsson

Sędzia: Piotr Lasyk

Widzów: 17099

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.