Wyszarpane zwycięstwo w osłabieniu! Cracovia - Śląsk 0:1 (RELACJA)

Wyszarpane zwycięstwo w osłabieniu! Cracovia - Śląsk 0:1 (RELACJA)

fot.: Jerzy Rakowicz

W meczu 15. kolejki ekstraklasy Śląsk Wrocław wyjechał do Krakowa, by zmierzyć się z tamtejszą Cracovią. Po golu Nahuela Leivy i heroicznej obronie w osłabieniu wrocławianie wywieźli z obcego terenu 3 punkty.



 

Do ostatniej kolejki przed przerwą reprezentacyjną oba zespoły przystępowały z ambicjami z dwóch różnych biegunów. Śląsk z celem, aby najbliższe 2 tygodnie spędzić na pozycji lidera tabeli, zaś Cracovia zdeterminowana, by uciec na nieco bardziej komfortową liczbę punktów strefie spadkowej.

Wrocławianie do spotkania przystąpili z dwoma zmianami w porównaniu do meczu z ŁKS-em. Do składu wrócił pauzujący za kartki Łukasz Bejger, a golem w ostatnich sekundach meczu z łodzianami na szansę od pierwszej minuty zapracował sobie Piotr Samiec-Talar.

 

 

WYMIANA CIOSÓW

W pierwszych minutach meczu to Śląsk Wrocław przejął inicjatywę. W 4. minucie po dobrym rozegraniu rzutu z autu Janasik dośrodkował na głowę Exposito, który oddał niecelny strzał. Dwie minuty później Nahuel świetnie wypatrzył niepilnowanego Janasika na drugiej flance. Boczny obrońca Śląska zagrał z pierwszej piłki do wbiegającego w pole karne Samca-Talara, który pewnie pokonał bramkarza. Sędzia asystent podniósł jednak chorągiewkę. Młody skrzydłowy Śląska został złapany na spalonym. W 11. minucie Exposito dobrze przechwycił bezpańską piłkę w polu karnym Cracovii i otoczony przez rywali oddał sytuacyjny strzał obok bramki.

W 13. minucie znakomitą okazję mieli gospodarze. Knap znalazł się w sytuacji sam na sam, przelobował Leszczyńskiego, ale do piłki zdążył dobiec jeszcze Bejger i wyekspediował futbolówkę na rzut rożny. Stały fragment również poskutkował niebezpieczną sytuacją pod bramką Śląska. Bezpośredni strzał z narożnika zatrzymał na linii bramkowej Matsenko, a sytuację ostatecznie wyjaśnił Leszczyński.

Świetnie na lepszy okres gry krakowian odpowiedzieli piłkarze Śląska. W 16. minucie Samiec-Talar znakomicie podał przez linie do wbiegającego Schwarza. Jego strzał odbił się od nogi Madejskiego, ale do piłki dopadł Nahuel i przy dobitce zdezorganizowana defensywa Cracovii nie miała żadnych szans.

Już minutę później gospodarze mogli odpowiedzieć. Po dośrodkowaniu z najbliższej odległości strzelał Makuch, ale na linii bramkowej świetnie interweniował Leszczyński.

KONTROLA

Po szalonym pierwszym kwadransie meczu piłkarze uspokoili grę. Śląsk w atakach pozycyjnych nie spieszył się z wykańczaniem akcji. Styl wrocławian mógł się podobać. Piłkarze Śląska rozgrywali piłkę nie tylko w obronie, ale wielokrotnie zdobywali bazę pierwszą i drugą, a gdy nie mieli dogodnej okazji do zagrania w pole karne, wycofywali piłkę do obrońców i budowali akcję od początku. 

Po kilku minutach posiadania piłki zielono-biało-czerwoni oddali futbolówkę rywalom. W obronie Śląsk grał to, co najbardziej lubi, nie pozwalając piłkarzom Cracovii na stworzenie zagrożenia dla bramki i licząc na szybkie kontry. Przez dłuższy czas gra toczyła się w środkowej strefie.

Kolejny strzał miał miejsce w 28. minucie. Atanasov uderzył zza szesnastki w prawy dolny róg bramki Leszczyńskiego. Bramkarz wrocławian interweniował na raty.

Poza tą jedną sytuacją krakowianie byli bezsilni wobec dobrze zorganizowanej defensywy Śląska.

W 41. minucie wrocławianie przeprowadzili książkową wręcz akcję kombinacyjną, wymieniając wiele podań z pierwszej piłki. Na końcu tej akcji z piłką w sytuacji sam na sam znalazł się Matsenko, ale dobrze skracający kąt Madejski zdołał zablokować strzał obrońcy Śląska.

Minutę później odpowiedział Makuch strzałem głową, ale piłka poszybowała wysoko ponad poprzeczką bramki strzeżonej przez Leszczyńskiego.

Na przerwę Śląsk zszedł z jednobramkowym prowadzeniem.

WALKA O PRZETRWANIE

Na początku drugiej połowy obraz gry się nie zmienił. Śląsk dobrze blokował dostęp do własnej bramki, a krakowianie mieli problemy z kreacją gry. W 46' minucie strzałem z dystansu próbował zaskoczyć Ghita, ale uderzył bardzo niecelnie.

Sytuacja skomplikowała się w 52. minucie. Wydaje się, że Jugas faulował Nahuela, czego nie dostrzegł arbiter. Leiva postanowił sam wymierzyć sprawiedliwość i uderzył głową piłkarza Cracovii. Został za to ukarany czerwoną kartką. Od tej pory Śląsk był zmuszony bronić wyniku w osłabieniu.

Poskutkowało to śmielszymi atakami Cracovii i głębszą defensywą Śląska. Jednak kolejne akcje krakowian nie miały przełożenia na dogodne sytuacje bramkowe.

Chwilę po czerwonej kartce dla Leivy Makuch znalazł się z piłką przed polem karnym. Oddał strzał w dolny róg bramki Leszczyńskiego, ale na tyle słaby, że golkiper nie miał problemów ze złapaniem piłki.

Śląsk co jakiś czas wyprowadzał kontrataki. Po jednym z nich blisko dojścia do znakomitej sytuacji był Exposito, ale jego drybling zakończył się na ostatnim obrońcy.

W 61. minucie piłkarze Cracovii zamknęli obronę Śląska we własnym polu karnym. Piłka latała nad głowami obrońców, ale ostatecznie nie udało się choćby oddać strzału na bramkę Leszczyńskiego.

Dwie minuty później Knap mógł uderzyć z około 30 metrów do bramki z rzutu wolnego. Jego strzał sparował na rzut rożny bramkarz gości.

W 78. minucie, gdy nic nie wskazywało na to, że Cracovia będzie w stanie sforsować obronę Śląska, niepotrzebny faul w bocznej strefie popełnił Matsenko, za co ujrzał drugą żółtą kartkę i wrocławianie kończyli mecz w dziewiątkę. Sztab szkoleniowy zareagował natychmiast i wzmocnił linię obrony, wpuszczając Paluszka za Olsena.

Po wznowieniu gry zakotłowało się pod bramką Śląska. Ghita otrzymał podanie na piątym metrze od bramki. Piłka zaplątała mu się jednak między nogami i nie zdołał oddać strzału.

Mimo gry w podwójnym osłabieniu i pojawianiu się większych wolnych przestrzeni w defensywie, wrocławianie bronili się heroicznie. Kolejną dogodną okazję udało się krakowianom wypracować dopiero w 86. minucie, gdy z bocznego sektora w pole karne wbiegł Oshima i z ostrego kąta próbował zagrać wzdłuż bramki, ale Paluszek wybił przed pole karne, a dobitka Rakoczego była niecelna. Od tego momentu piłkarze pasów z każdą minutą napierali mocniej na bramkę Leszczyńskiego.

W 87. minucie Rakoczy miał ustawioną piłkę na "jedenastce", ale ofiarnym wślizgiem Petkov zdołał zablokować strzał. Piłka wyleciała poza pole gry i Cracovia otrzymała możliwość wykonania rzutu rożnego. Po dośrodkowaniu, drugą piłkę przejął Oshima. Uderzał z dystansu, ale obrońcy Śląska znowu zablokowali uderzenie.

Swoją okazję miał również Bochnak. Z bliska sprytnie uderzył po krótkim słupku, ale Leszczyński popisał się świetnym refleksem. Ze skraju pola karnego próbował też Rakoczy, ale jego strzał wylądował na bandach reklamowych.

W doliczonym czasie z szesnastki w prawy róg bramki uderzał Makuch. Piłka odbiła się jeszcze od Knapa i powędrowała w drugi róg bramki Śląska, łapiąc Leszczyńskiego w wykroku. Na szczęście piłka minimalnie minęła zewnętrzną stronę słupka.

W 94. minucie Hoskonen uderzał z pięciu metrów sytuacyjną piłką i ponownie na drodze stanął jeden z obrońców Śląska. Dobitka Rakoczego okazała się minimalnie niecelna. Na twarzach piłkarzy Cracovii malowało się niedowierzanie.

Więcej okazji Cracovia już nie stworzyła i mecz zakończył się wyszarpanym w trudach, nieco szczęśliwym, ale jakże smakującym zwycięstwem Śląska. Zawodnicy z Wrocławia zostawili na boisku wiele zdrowia i mogli cieszyć się z dziesiątego zwycięstwa w tym sezonie.

 

Cracovia - Śląsk Wrocław 0:1

16' Nahuel

Śląsk Wrocław: Leszczyński – Janasik, Bejger, Petkov, Matsenko, Pokorny, Olsen (79' Paluszek), Schwarz, Samiec-Talar (76' Szwedzik), Nahuel, Exposito

Cracovia: Madejski – Ghita, Hoskonen, Skovgaard (46' Myszor), Kakabadze (74' Bochnak), Atanasov (46' Jugas), Knap, Oshima, Rakoczy, Makuch, Kallman (70' Śmieglewski)

Żółte kartki: Śmiglewski, Skovgaard - 2x Matsenko

Czerwone kartki: Nahuel, Matsenko

Sędzia: Marcin Szczerbowicz

Widzów: 6 239

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.