Zapowiadamy i typujemy 11. kolejkę (KURSY)
fot.: Paweł Kot
Jeden weekend przerwy, a w sercach wielu z nas zdążyła pojawić się wielka tęsknota za najlepszą ligą świata. A powróci ona w najlepszym możliwym stylu, bowiem w sobotnie popołudnie w wielkim hicie mistrz Polski z Poznania podejmie liderującą obecnie Legię. Tego dnia o iście królewskiej porze zostanie także oficjalnie otwarty nowy stadion w Szczecinie. Jedenastą serię gier zakończy spotkanie Śląska z Wartą. Jakie są nasze typy i kursy LVBET na wszystkie spotkania?
Piątek, 30 września
Radomiak Radom – Cracovia (18:00)
NASZ TYP: X
Podopieczni Mariusza Lewandowskiego mieli w tym sezonie dobre okresy, jak chociażby trzy z rzędu wygrane w sierpniu, a później przyszedł trudniejszy czas gubienia punktów z zespołami w teorii gorszymi, czyli np. Koroną (0:2). Przed przerwą reprezentacyjną radomianie mierzyli się z mocnym Rakowem i o ile w pierwszej połowie udało się zatrzymać szalejący pod czapką Marka Papszuna huragan pomysłów na sforsowanie ich defensywy, tak piękny gol Fabiana Piaseckiego otworzył worek z golami pod Jasną Górą (3:0). Cracovia wydaje się rywalem idealnym na przełamanie, bowiem po wymarzonym początku sezonu (trzy z rzędu zwycięstwa bez straty gola) zespół Jacka Zielińskiego zaczął się gubić, czego efektem zaledwie jedno ligowe zwycięstwo (3:0 z Rakowem) w siedmiu ostatnich kolejkach. Pasy mają jednak asumpt do uwolnienia chociaż odrobinki nadziei, ponieważ ostatnio zremisowali z trzymającą się ligowej czołówki Pogonią (1:1), pomimo że przegrywali. Krakowianie muszą jednak nauczyć się grać na wyjazdach. Ostatnie spotkanie poza obiektem przy Kałuży wygrali 18 lipca w Zabrzu (2:0). Od tego czasu w trzech meczach poza dawną stolicą Polski zdobyli tylko jedno oczko.
Wisła Płock – Piast Gliwice (20:30)
NASZ TYP: X2
Chyba nikt nie czekał z taką niecierpliwością na przerwę reprezentacyjną jak Pavol Stano, którego Wisła Płock wpadła w spory dołek. Nafciarze porażką 1:2 z Zagłębiem przypieczętowali serię czterech meczów bez kompletu punktów, w których zdobyli zaledwie jedno oczko (remis 1:1 z Górnikiem). Można tylko przypuszczać, na ile słabsza dyspozycja zespołu sygnowanego logiem największego koncernu paliwowego w Polsce wynikała z problemów Rafała Wolskiego, którego dawne grzeszki wyszły na jaw, łącząc się w czasie z brutalnym faulem na Eriku Janży, po którym został on ukarany czterema meczami zawieszenia. Z Piastem nie wystąpi także Steve Kapuadi, który w Lubinie otrzymał czerwoną kartkę. Czerwieni się powoli lampka dla płocczan, którzy zjeżdżają po miejscach w tabeli jak po torze saneczkowym, ale ciągle pozostają najskuteczniejszą ekipą w lidze (21 strzelonych goli). Łączą to z dobrą defensywą u siebie, która dopuściła rywali do tylko trzech trafień (przy czterech meczach u siebie; większość drużyn ma pięć lub nawet sześć rozegranych). Piast z kolei próbuje wydostać się z pozycji tuż nad strefą spadkową, bowiem ma tyle samo oczek (11) co stacjonująca w jej dokach Warta. Gliwiczanie w ogóle upodobali sobie w tym sezonie jedynki. Strzelili 11 goli, stracili tyle samo i na dodatek mają właśnie tyle punktów. Jakby tego było mało, ostatnio zremisowali ze Śląskiem 1:1…
Niebiesko-Czerwoni wyruszyli na Mazowsze!
— Piast Gliwice (@PiastGliwiceSA) September 29, 2022
#WPŁPIA pic.twitter.com/V0Bl50EDtl
Sobota, 1 października
Górnik Zabrze – Zagłębie Lubin (15:00)
NASZ TYP: 1
Górnik trenera Bartoscha Gaula jest nieprzewidywalny jak ten sam zespół z poprzedniego sezonu, prowadzony przez Jana Urbana. Nad zabrzanami ciąży nimb spontaniczności i eksperymentalności, ale nowy szkoleniowiec powoli forsuje styl gry, który zaszczepić chce w DNA swoich podopiecznych. Widoczny był on szczególnie w szalonych derbach Śląska z Piastem (3:3). Po czterech remisach z rzędu w końcu przyszła wygrana z Koroną (2:1). Oczywiście, że odniesiona na wyjeździe, ponieważ Górnicy w tym sezonie mają kłopot z grą przy Roosevelta. Wygrali tam tylko jedno spotkanie, ale jakże ważne. Przemyślany i cwany plan polsko-niemieckiego szkoleniowca Górnika pozwolił na początku sierpnia zatrzymać Raków (1:0). Lubinianie z pewnością nie będą chcieli być kolejnymi pożartymi przez górniczą maszynę, a udowodnili to ostatnią wygraną z Wisłą Płock (2:1). „Jeśli przeciwnik jest w kryzysie, to trzeba to wykorzystać” – taką myślą posłużyli się Miedziowi, po czym odnieśli pierwsze domowe zwycięstwo w obecnej edycji ekstraklasy. Aby kompletów punktów było więcej, podopieczni Piotra Stokowca muszą wziąć się za pracę nad ofensywą – w tym aspekcie dorównać może im tylko Lechia, która strzeliła taką samą liczbę goli, czyli zaledwie osiem w dziesięciu meczach. Obie drużyny, które zmierzą się w sobotę, mają na swoim koncie 13 punktów, podobnie jak będące w ich okolicach kolejne trzy ekipy. Robi się ścisk niczym w porannym autobusie. Kto pierwszy z niego wypadnie?
Lech Poznań – Legia Warszawa (17:30)
NASZ TYP: 1X
Czas na elektryzujące wszystkich derby Polski, które jednak w ostatnich latach nie kończyły się spektakularnymi zwrotami akcji czy kosmicznymi wynikami. Faktem jest, że zmierzą się ekipy, które niczym kameleon dopasowały się do otaczającej ich rzeczywistości i przeszły różne przeobrażenia pod upływem czasu. Jeszcze w poprzednim sezonie Legionistów próżno było szukać w górnej części tabeli, a to Lech ostatecznie cieszył się z mistrzostwa kraju. Gdy podopieczni Johna van den Broma taplali się w ligowym błocie po gorzkim laniu od Karabachu Agdam, stołeczny zespół kumulował swą siłę, by teraz wystrzelić na sam szczyt tabeli. Warszawianie przy Łazienkowskiej stracili w tym sezonie zaledwie dwa punkty (remis z Górnikiem 2:2), a ostatnio byli blisko wygarnięcia z rąk pełnej puli, ale na szybkie dwa ciosy Miedzi zareagowali wzorcowo, zmieniając obraz meczu, a wraz z nim wynik spotkania (3:2). Dużym bólem głowy Kosty Runjaicia jest z pewnością zastąpienie pauzującego za kartki Josue. Takich kłopotów nie mają poznaniacy. Do pięciu nieprzegranych z rzędu meczów lidze (w tym tylko jednego remisu) dołożyli efektowne zwycięstwo z Austrią Wiedeń (4:1), będące jednocześnie pierwszym triumfem polskiego zespołu w Lidze Konferencji Europy. W sobotni wieczór spodziewamy się wielkich grzmotów.
Na dzisiejszych zajęciach byli już wszyscy zawodnicy, którzy wcześniej brali udział w zgrupowaniach reprezentacji narodowych. - Jesteśmy gotowi na sobotni mecz z Legią Warszawa - zapewnia trener John van den Brom #LPOLEG
— Mistrz Polski (@LechPoznan) September 29, 2022
https://t.co/OABQJcMguU pic.twitter.com/S1XgT72cMw
Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk (20:30)
NASZ TYP: 1
Każdy kibic polskiej piłki w sobotni wieczór wręcz musi zwrócić swoje oczy na starcie w Szczecinie, gdzie Pogoń przy pełnym stadionie postara się o udaną inaugurację oddanego niedawno do pełnego użytku obiektu im. Floriana Krygiera. Rywal być może nie jest z tych zacnych, bowiem Lechia pływa w tym momencie po ligowej mieliźnie, zamykając tabelę z dorobkiem pięciu punktów, ale i tak warto obejrzeć widowisko na Pomorzu Zachodnim. Pogoń cały czas utrzymuje się w czubie tabeli, bowiem okupuje najniższy stopień podium, ale musi cały czas oglądać się za siebie, ponieważ tuż pod nią czai się Wisła Płock (jeden punkt mniej). Portowcy na słabej Lechii chcą odkuć się za dwa ostatnie remisy (z Lechem i Cracovią) . A jak się odkuwać, to tylko w swoim domu, gdzie szczecinianie zdobyli 11 na 15 możliwych punktów, ani razu nie schodząc z boiska pokonani. Dla dwóch gdańszczan będzie to wyjątkowe spotkanie. Specjalne zaproszenia na inaugurację stadionu zostały wysłane bowiem do Marcina Kaczmarka, czyli nowego - starego opiekuna gdańszczan, który w przeszłości reprezentował przecież barwy Pogoni, a teraz stanęła przed nim misja wykaraskania drużyny z ogromnego mułu, w jakim ugrzęzła. Druga inwitacja powędrowała w ręce Łukasza Zwolińskiego, który w drużynie obecnego brązowego medalisty mistrzostw Polski spędził pięć sezonów i rozegrał 120 spotkań, strzelając 25 goli. To właśnie tam napastnik gdańszczan dorastał piłkarsko, ale tym razem boiskowe poczynania obejrzy tylko z trybun. Ciągle dokucza mu bowiem kontuzja pleców. Zacieramy rączki i siadamy przed ekranami. Jak do weekendowej Ligi Mistrzów…
Marcin Kaczmarek poprowadzi pierwszy mecz jako trener w #Ekstraklasa od 02.06.2017
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) September 29, 2022
sobota 20.30 #POGLGD pic.twitter.com/6DrysNg1et
Niedziela, 2 października
Miedź Legnica – Stal Mielec (12:30)
NASZ TYP: 1
Gdy już opadną emocje sobotniej nocy, być może powoli zejdzie kac, trzeba będzie zasiąść do prawdziwego niedzielnego starcia dla koneserów polskiej piłki klubowej. A te będzie niezwykle ciekawe (dla koneserów rzecz jasna), bowiem Stal przyjedzie na Dolny Śląsk bardzo podrażniona ostatnimi występami. Na początku sezonu wielu mogło zachwycać się postawą ekipy Adama Majewskiego, ale wraz z upływem czasu do głosu zaczęła dochodzić kulejąca defensywa i brak koncentracji. Na ostatnie pięć spotkań mielczanie wygrali jedno (2:0 ze Śląskiem), a w pozostałych meczach stracili aż 12 goli (!). Zawierają się w tym bolesne porażki 0:4 z Piastem i Jagiellonią. Wygląda to niepokojąco dla mieleckiej ekipy, a starcie w Legnicy może te braki ukryć… albo obnażyć. Miedź potrafiła przecież w ostatniej przed przerwą na reprezentację kolejce wyjść na dwubramkowe prowadzenie w Warszawie, czego nie udało dowieźć się jej do końcowego gwizdka arbitra, ponieważ albo zabrakło ekstraklasowego cwaniactwa albo opanowania (absurdalna czerwona kartka Henriqueza za rzucenie bidonem o murawę). W drużynie Wojciecha Łobodzińskiego także nie jest wesoło. Ma na swoim koncie tylko jedno zwycięstwo (2:1) z Lechią, ale ciągle w swoim dorobku posiada tyle samo punktów co gdańszczanie. A miało być tak pięknie i nie wiać w oczy…
@_Ekstraklasa_, w którym Miedź zagra z @FksStalMielec
— MKS Miedź Legnica (@MiedzLegnica) September 29, 2022
https://t.co/xjAMvy4IYG
---#MIESTM
Strefa Miedzi, ul. Wrocławska 43/1
https://t.co/5j6dhAHSZ0 pic.twitter.com/xTLZ6eWqlr
Jagiellonia Białystok – Korona Kielce (15:00)
NASZ TYP: 1
Jakby mało było nam starć gigantów, to kolejne spotkanie również zapowiada się obiecująco. Jagiellonia może poszczycić się sześcioma z rzędu meczami bez porażki, przy czym tylko w dwóch spotkaniach mogła cieszyć się z kompletu punktów (2:1 z Miedzią i 4:0 ze Stalą). Odniesienie zwycięstwa przeciwko najsłabszej w lidze Lechii było na wyciągnięcie ręki, bowiem podopieczni Macieja Stolarczyka już od 3. minuty prowadzili po golu Marca Guala, ale w drugiej połowie sprawy w swoje nogi wziął autor dubletu, niezawodny Flavio Paixao. Na nic zdała się bramka Jesusa Imaza, który świetnie łączy się z wspomnianym już Gualem w hiszpańskim duecie białostockich matadorów. I to właśnie dzięki takim meczom Duma Podlasia wraz z Górnikiem, Zagłębiem i Śląskiem ma na koncie najwięcej remisów w lidze (cztery). Tyle podziałów punktów chciałaby mieć zapewne Korona, ale zamiast tego drużyna prowadzona przez Leszka Ojrzyńskiego „popisać się” może pięcioma porażkami. Ostatnio zdarzyła im się takowa przeciwko Górnikowi Zabrze (1:2), a jeśli chodzi o wyjazdy, to śmiało można stwierdzić, że kielczanie czują się na nich pewniej niż przy Ściegiennego (trzy porażki z rzędu). Czy goście wykorzystają fakt, że za kartki pauzuje jedno z mocniejszych ogniw białostockiego środka pomocy, czyli Nene? We will see, what time will tell…
Czwartkowe wyzwania za nami!
— Korona Kielce (@Korona_Kielce) September 29, 2022
#JAGKOR pic.twitter.com/MiDRYPaJVd
Widzew Łódź – Raków Częstochowa (17:30)
NASZ TYP: 2
Widzew przeszedł niemałe przeobrażenie względem początku tegorocznych rozgrywek. Drużyna Janusza Niedźwiedzia błyskawicznie potrafiła dokonać transformacji z nieśmiałego zespołu przemykającego niepostrzeżenie korytarzami ekstraklasy, do najlepszego obecnie beniaminka i piątej siły w elicie. Łodzianie wygrali cztery z ostatnich pięciu meczów, a nie udał im się tylko występ przy Bułgarskiej, gdzie zasłużenie ulegli 0:2. Ekipa z miasta zwanego polskim Manchesterem jako pierwsza w tym sezonie potrafiła zadać poważny cios ówczesnemu liderowi z Płocka (2:1), a dwa poprzednie mecze kończyła z bilansem bramkowym 5:0, w którym zawierało się koncertowe lanie w Mielcu (3:0). Paradoksalnie, obok meczów Lech – Legia i Pogoń – Lechia, niedzielne starcie przy al. Józefa Piłsudskiego wyrasta na trzeciego kandydata do miana najatrakcyjniejszych meczów kolejki. Tym bardziej, że przecież atmosfera na meczach Widzewa wyzwala w piłkarzach dodatkowe siły i momentami wręcz niesie ich do lepszego wymiaru futbolu. Marek Papszun także nie może narzekać. Jego drużyna z łatwością przebrnęła dwa poprzednie spotkania, najpierw gromiąc Legię (4:0) po wspaniałej końcówce meczu, a później dając popalić Radomiakowi (3:0). Jedyną słabość upatrywać można tutaj w wyjazdowych meczach częstochowian. To właśnie na obcych stadionach wicemistrzowie Polski odnieśli jedyne w tym sezonie porażki. Po minimalnej przegranej przy Roosevelta w Zabrzu (0:1) przeszło istne tornado przy Kałuży w Krakowie (0:3). Czyżby Łódź wykazała się podobnym poziomem gościnności?
Raków jeszcze nigdy nie wygrał z Widzewem w Łodzi w #Ekstraklasa
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) September 29, 2022
niedziela 17.30 #WIDRCZ pic.twitter.com/IiXy5aY4wk
Poniedziałek, 3 października
Śląsk Wrocław – Warta Poznań (19:00)
NASZ TYP: 1
Gdyby popatrzeć na liczbę goli strzelanych przez te drużyny (Śląsk – dziewięć; Warta – osiem) w obecnym sezonie ekstraklasy, to poniedziałkowy mecz raczej nie zwiastowałby dobrego widowiska. Na ofensywne fajerwerki można by liczyć tylko przy wtaszczeniu na stadion pięciofuntowej armaty z Twierdzy Kłodzko, oddalonej od Wrocławia o 100 kilometrów. Kłam tej teorii o strzeleckiej impotencji tych dwóch zespołów może zadać forma wyjazdowa Warciarzy, którzy obecnie wespół z Widzewem są najmocniejszą ekipą poza własnym obiektem (przy czym łodzianie mają jeden mecz więcej na wyjeździe). Poza Grodziskiem Wielkopolskim drużyna Dawida Szulczka zdobyła 10 punktów, czyli niemal swój cały dorobek (ogólnie: 11 oczek). Jedyną przegraną na wyjeździe było inauguracyjne starcie z Rakowem (0:1) w Częstochowie, które mogło potoczyć się w zupełnie inną stronę, gdyby poznaniacy wykorzystali swoje szanse. Dla Śląska pojawia się nadzieja w dobrym występie przeciwko Piastowi (1:1) tuż przed przerwą reprezentacyjną, gdzie wrocławianie stworzyli sobie najwięcej w tym sezonie dogodnych okazji pod bramką rywala. Defensywę WKS-u kontentuje zapewne także fakt, że w stolicy Dolnego Śląska nie wystąpi napastnik odpowiedzialny za połowę dorobku strzeleckiego Warty, Adam Zrelak (cztery gole). Wraz z nim za cztery żółte kartki do oślej ławki wysłany został Dimitrios Stavropoulos, czyli filar poznańskiej defensywy. Czy ofensywa zielono-biało-czerwonych na tle osłabionego rywala pokaże w końcu ostrze jak brzytwa zęby?
Panowie kapitanowie
— Śląsk Wrocław (@SlaskWroclawPl) September 27, 2022
Bilety #ŚLĄWAR https://t.co/WcrVren9Du pic.twitter.com/sLvBlgk5o8
Kliknij w nasz kupon i sprawdź aktualne kursy w LV BET!
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem. 18+