Zdarzyło się wczoraj: Fatalny początek pięknej historii

01.02.2022 (19:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2021/11/Nowy projekt (4)_619e253f8025f.png

fot.: Paweł Kot

W ramach naszego cyklu tym razem cofamy się o zaledwie dwanaście miesięcy, jednak wydaje się, że w tym czasie minęła cała epoka. 1 lutego 2021 roku Śląsk Wrocław inaugurował ligową wiosnę i konia z rzędem temu, kto przewidziałby, gdzie wyląduje trzy miesiące później.



 

Na trybunach brak kibiców, na termometrach grubo poniżej 0 stopni, mnóstwo śniegu i depresyjny poniedziałkowy wieczór – okoliczności pierwszego meczu Śląska w 2021 roku były cokolwiek mało zachęcające. Właśnie tego dnia zespół trenera Vitezslava Lavicki w ramach 15. kolejki ekstraklasy przyjechał jednak do Mielca i liczył na udane rozpoczęcie wiosny w konfrontacji z beniaminkiem. Finisz jesieni mógł dawać nadzieję – wrocławianie wygrali trzy z czterech ostatnich przedświątecznych spotkań. Daleka podróż do beniaminka zawsze stanowi jednak dużą niewiadomą, tym bardziej tuż po zakończeniu przygotowań, a o tym, jak wymagające okaże się spotkanie z dwukrotnym mistrzem Polski zaczęliśmy się przekonywać bardzo szybko.

"Obie drużyny w dotychczasowych spotkaniach tego sezonu raczej stroniły od długiego posiadania futbolówki i taki też był obraz tej pierwszej połowy – zacięte spotkanie bez dogodnych okazji po obu stronach. W pierwszych 45 minutach Erik Exposito był napastnikiem widmo, a dołączyć do tego można brak iskry ze strony kolegów. Pierwsza część ze wskazaniem na Stal" -

- pisaliśmy w naszej relacji, którą możecie sobie przypomnieć TUTAJ.

WYKARTKOWANY REZERWOWY

Druga połowa przy Solskiego zaczęła się od szczęścia w nieszczęściu – w pierwszej akcji po zmianie stron piłka wpadła do bramki strzeżonej przez Matusa Putnockiego, jednak z pomocą przyszedł system VAR. Po długiej analizie sędzia Paweł Raczkowski otrzymał sygnał, że na wcześniejszym etapie akcji faulowany był Robert Pich i bramka debiutującego w barwach Stali Macieja Jankowskiego została anulowana. Trener Lavicka na pierwszą zmianę zdecydował się dopiero w 70. minucie, jednak jego zespół w samej końcówce wreszcie zaczął stwarzać większe zagrożenie pod bramką rywala. Kwadrans później impuls do ataku dał Fabian Piasecki, którego strzał obronił Michał Gliwa, a szanse Śląska dodatkowo zwiększyły dwie żółte kartki dla wprowadzonego z ławki Andrei Prokicia.

PUCHAROWY PUNKT

Zaskoczenie defensywy świetnie zorganizowanego w defensywie beniaminka tego wieczora stanowiło jednak olbrzymie wyzwanie dla zielono-biało-czerwonych i po meczu, który określiliśmy mianem zwyczajnie niestrawnego, Śląsk zremisował w Mielcu 0:0. 2021 rok rozpoczął się teoretycznie dobrze, bo od czystego konta i to na wyjeździe, jednak we Wrocławiu dominowało poczucie niedosytu. Trudno było oprzeć się wrażeniu, że w trakcie zimowej przerwy trener Lavicka wcale nie zbudował silniejszej drużyny, a on sam narzekał na kłopoty ze stylem Stali.

"Jedno ledwo dolatujące do bramki uderzenie Roberta Picha i druga, niezapisana nawet przez wszystkich statystyków, próba Fabiana Piaseckiego z ostrego kąta to wszystko, co w poniedziałek mieli do zaproponowania w Mielcu ofensywni zawodnicy Śląska. Minimalistyczna, bardzo zachowawcza gra wrocławian daje poważny asumpt do dyskusji ile jeszcze czeski szkoleniowiec może dać temu zespołowi. Śląsk grając na wyjeździe funduje nam Dzień Świstaka (co symboliczne wypadający zresztą dzisiaj) i nie ma żadnej podstawy, by wierzyć, że w kolejnej wyjazdowej próbie nagle będzie lepiej" -

- pisaliśmy po spotkaniu w naszym stałym cyklu „Plusy i minusy”.

Wyjeżdżając z Mielca 1 lutego 2021 roku prawdopodobnie nikt nie pomyślałby, że właśnie w ten sposób wrocławianie rozpoczęli rundę, której finałem będzie powrót do europejskich pucharów. Więcej, pół-żartem, pół-serio można nawet powiedzieć, że właśnie dzięki temu wymęczonemu punktowi na stadionie Stali w ogóle do Europy wrócili, bo gdyby po 30. kolejce mieli o oczko mniej, w Lidze Konferencji wystartowałaby zamiast nich Warta Poznań. Symboliczne, że świętować można było… również po meczu ze Stalą (1:1 we Wrocławiu 16 maja).

Stal Mielec 0:0 Śląsk Wrocław

Stal Mielec: Gliwa - Granlund (74' Forsell), Matras, Czorbadżijski, Flis, Getinger - Tomasiewicz, Pawłowski (46' Zjawiński), Domański, Jankowski (61' Dadok) - Kolew (61' Prokić)
 

Śląsk Wrocław: Putnocky - Janasik, Puerto, Tamas, Stiglec - Pawłowski, Pałaszewski, Praszelik, Sobota (77' Zylla), Pich (71' Makowski) - Exposito (77' Piasecki)

Żółte kartki: Czorbadżijski, Kolew, Prokić - Pich

Czerwona kartka: Prokić 84 (za drugą żółtą)

Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa)

Mecz bez udziału publiczności

Czy tania karma dla psa może być dobra?

ZOBACZ też: Selekcjonera Michniewicza potyczki ze Śląskiem

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.