Zielono-biało-czerwony: Marcin Woźniak, czyli Wrocławski Kolekcjoner Szali
02.02.2025 (19:15) | Krzysztof Banasikfot.: Marcin Woźniak
„Zielono-biało-czerwony” to dział, w którym przedstawiamy nietuzinkowe postacie związane ze Śląskiem Wrocław. W tym tekście prezentujemy #ZielonoBiałoCzerwony świat Marcina Woźniaka – znanego jako „Wrocławski Kolekcjoner Szali”, który w swojej kolekcji ma już prawie 200 szalików Śląska! UWAGA! Jeśli chcielibyście zaproponować bohatera naszego działu - napiszcie do nas na adres redakcja@slasknet.com
Kolekcjonowanie to hobby pełne emocji, wspomnień i historii, zwłaszcza, gdy dotyczy pasji związanej z ukochanym klubem sportowym. Rozmawiając z kibicem i zapalonym kolekcjonerem pamiątek związanych ze Śląskiem Wrocław Marcinem Woźniakiem, znanym na Facebooku jako „Wrocławski Kolekcjoner Szali”, zagłębiamy się w świat szalików, proporczyków i innych unikatowych przedmiotów, które mają dla niego wartość nie tylko materialną, ale przede wszystkim sentymentalną.
POCZĄTEK KOLEKCJONERSKIEJ PRZYGODY
- Zaczęło się przypadkiem w 2018 roku - wspomina nasz rozmówca.
- Robiąc porządki odkryłem, że mam ponad trzydzieści szalików, z czego tylko kilka dotyczyło Śląska, a reszta naszych zgód. Wtedy zdałem sobie sprawę, że mam zalążek kolekcji.
Jednak to nie był moment, w którym wszystko ruszyło pełną parą. Inspiracją okazała się rozmowa z dawnym znajomym, który podpowiedział, jak znaleźć kolekcjonerskie perełki przez internet.
Od tego czasu nasz rozmówca postawił sobie cel: - Postanowiłem, że będę zbierać wyłącznie stare szaliki Śląska. Z czasem kolekcja zaczęła się rozrastać o proporczyki, wpinki, bilety i inne przedmioty związane z historią klubu. Jak sam przyznaje, momentem przełomowym było wykupienie unikatowej kolekcji od innego kolekcjonera.
BOGATA KOLEKCJA PEŁNA SKARBÓW
Dziś kolekcja Marcina liczy około 180 szalików.
- Kilka z nich to nowsze modele, wydane np. przez fankluby, ale większość to unikatowe egzemplarze z przeszłości
- tłumaczy. Kolekcja obejmuje również 30 proporczyków, w tym jeden, który prawdopodobnie pochodzi z lat 60. - Nie widziałem go nawet w muzeum Śląska, co czyni go wyjątkowym - dodaje z dumą.
Szalik fanklubu z Namysłowa
Do tego dochodzi około 20 wpinek, w tym taka, która powstała z okazji meczu z Napoli w 1977 roku. Jak sam przyznaje, najbardziej ceni pamiątki, które mają swoją historię.
- Mam magazyn z 1977 roku z Januszem Sybisem na okładce oraz porcelanowe zestawy z lat 70, które udało mi się zdobyć w Warszawie i Wrocławiu.
Wpinki z kolekcji Marcina. Wspomniana wpinka z meczu z Napoli oznaczona jest zieloną strzałką.
NAJCENNIEJSZE SKARBY W KOLEKCJI
Na pytanie o najcenniejszy szalik odpowiada bez wahania:
- Szalik „Szlachta z Wrocławia - chłopcy z Oporowskiej”, szukałem jej 2,5 roku. To unikat z lat 90, wydany prawdopodobnie w 1995 roku w liczbie zaledwie około 30 sztuk. Mam ogromny sentyment do Oporowskiej, bo właśnie tam zaczęła się moja przygoda z kibicowaniem. Wśród innych cennych eksponatów mogę wymienić szalik jednostronny, tzw. „szarfę”, która wygląda jakby była malowana markerem. Mam też nietypowy, długi szalik drukowany z napisem „WKS Śląsk” z jednej strony i „Wrocław” z drugiej. Można go założyć na rękę jak rękawicę - to prawdziwa rzadkość
- opowiada z fascynacją.
POSZUKIWANIA PAMIĄTEK
Zdobywanie takich unikatów to niełatwe zadanie. - Głównie korzystam z grup kolekcjonerskich na Facebooku. Czasem wiadomości przychodzą same - ktoś oferuje sprzedaż szalika albo pyta, czy pomogę coś znaleźć.
Oryginalnym pomysłem okazało się również rozdawanie ulotek w miejscach takich jak centrum krwiodawstwa PCK, w którym jest honorowym dawcą.
- Składając tam wniosek zostawiłem parę ulotek, że szukam unikalnych pamiątek o Śląsku Wrocław. Dzięki temu trafiła do mnie koszulka Sebastiana Mili z autografami całej drużyny. Z tego co mi przekazano, to była pierwsza koszulka Sebastiana, w której zagrał w Śląsku.
Sporą część kolekcji Marcin zdobył także na aukcjach charytatywnych oraz w ramach wymiany z innymi kolekcjonerami. Jak sam przyznaje, zdarzają się sytuacje, gdy cena za wymarzony przedmiot jest wysoka. - Raz zaproponowałem 500 zł za szalik, który miał ponad 30 lat. Innym razem odmówiłem, gdy ktoś zażądał 1,5 tys. zł za jeden egzemplarz.
Szalik wyprodukowany przez kultową firmę "OK". Szaliki tej firmy charakteryzowały specyficznym szyciem, przez który trzymając go w rękach nad sobą napis był do góry nogami, a z perspektywy widzów - normalnie. Kosztował Marcina 500 zł.
PLANY I MARZENIA
Mimo imponującej kolekcji, plany na przyszłość są ambitne.
- Marzę o skompletowaniu wszystkich szalików z lat 90-tych oraz zdobyciu kompletu porcelany, której wciąż mi brakuje, a także o unikatowych pamiątkach z dawnych lat, takich jak stare zdjęcia drużyny czy bilety. Każda rzecz ma swoją historię, a to jest w kolekcjonowaniu najpiękniejsze.
Nie brakuje też wyzwań, takich jak ograniczone miejsce na przechowywanie pamiątek. - Planuję rozwijać kolekcję, póki mam miejsce w domu.
Szaliki, których Marcin poszukuje
KIBICOWSKA CODZIENNOŚĆ
Choć kolekcjonowanie pochłania sporo czasu i energii, nasz rozmówca nie przestaje być aktywnym kibicem. - Koledzy śmieją się, że na meczach zamiast oglądać grę, rozglądam się za unikatowymi szalikami - przyznaje z uśmiechem.
Zapytany o to, jak żona odnosi się do jego pasji, żartuje:
- Na szczęście jest wyrozumiała, choć nie interesuje się piłką. Dla niej piłki mogłoby nie być, ale chyba przyzwyczaiła się do mojej pasji.
Kolekcjonowanie pamiątek to coś więcej niż hobby - to sposób na zachowanie historii i wspomnień. Dla naszego rozmówcy każdy szalik, proporczyk czy wpinka to nie tylko przedmiot, ale także emocje i opowieść, które z nim się wiążą. Jak sam mówi: - To jest właśnie w kolekcjonowaniu najpiękniejsze.
KLIKNIJ, by zobaczyć całą kolekcję Marcina
KLIKNIJ, by zobaczyć galerię zdjęć szalików poszukiwanych przez Marcina