Blind football: Śląsk ze srebrem w PP
fot.: Adriana Ficek
Wisła Kraków okazała się o dwie klasy lepsza od Śląska Wrocław w finale Pucharu Polski w blind footballu. Dzięki zwycięstwu 3:0 (2:0) „Biała Gwiazda” sięgnęła po najważniejsze krajowe trofeum po raz trzeci w historii. Brąz dla Warty Poznań, która wyrosła na rewelację rozgrywek. MVP turnieju został 17-letni Andrzej Bujalski – obiecujący piłkarz Śląska wypożyczony do drużyny Niezłomnych Zabrze, która zajęła miejsce tuż za podium. 5. miejsce dla Niewidzialnych Bielsko-Biała.
Wiele obrazów z niedzielnych spotkań zostało w głowie, ale kilka było szczególnych. W meczu o 3. miejsce na boisko po walce w ataku upadł 17-letni Andrzej Bujalski, napastnik Niezłomnych Zabrze. Bramkarz i trener Warty Krzysztof Apolinarski, gdy już zobaczył, że sytuacja jest poważna podbiegł do młodego, a potem nie zastanawiając się wziął na ręce i troskliwie zniósł z boiska.
Śląsk w finale przegrywał już 3:0 i nie miał od kilku minut szansy na doprowadzenie do remisu. Zostało kilkadziesiąt sekund. Mimo to Max Łysyk, młody pomocnik WKS-u ruszył szalonym sprintem w kierunku pola karnego i wołał do bramkarza Michała Płacheckiego, by ten rzucił mu piłkę. Chciał za wszelką cenę zmniejszyć rozmiary przegranej choć czuliśmy, że ten ostatni zryw skazany jest na porażkę.
A który obrazek był najpiękniejszy? W sobotę po awansie do finału zawodnicy Śląska zebrali się w kręgu i trzykrotnie zakrzyknęli: – Kto jest najlepszy?! „Byku”! Na początku 2023 roku Łukasz Byczkowski tragicznie zmarł. Był nie tylko znakomitym zawodnikiem i kapitanem drużyny, ale przede wszystkim ich przyjacielem. Grali dla niego, cały czas.
JUNG NIE DO ZATRZYMANIA
Determinacja, by zdobyć Puchar Polski dla tragicznie kapitana i przyjaciela Łukasza „Byka” Byczkowskiego i wielka wola walki nie wystarczyła jednak, by Puchar Polski został we Wrocławiu. Śląsk Wrocław od początku meczu finałowego wyglądał gorzej pod względem organizacji gry zespołowej i taktycznej. Gospodarze mieli problem z odnalezieniem się na boisku i wykończeniu sytuacji po znalezieniu się w ostatniej tercji boiska.
Wisła Kraków z kolei budowała składne akcje całą drużyną i kreowała sporo sytuacji podbramkowych. Wyróżniał się masywny Martin Jung, który raz za razem zagrażał bramce Śląska i do przerwy mógł mieć na koncie nawet cztery trafienia. Skończyło się na dublecie do przerwy, a w drugiej połowie wynik ustalił Paweł Zinkow. Najpiękniejszym golem turnieju była druga bramka zdobyta przez Junga. Dryblingiem minął dwóch obrońców, nic sobie nie zrobił także z próbującego mu przeszkodzić Maxa Łysyka. Strzał w kierunku dalszego słupka był piekielnie mocny. W przeciwieństwie do pierwszej wpuszczonej bramki bramkarz Śląska Michał Płachecki nie mógł mieć sobie nic do zarzucenia.
Zespół prowadzony przez selekcjonera reprezentacji Polski Dominika Forysia udowodnił dobitnie, że jest obecnie najlepszym zespołem w kraju. Trzeci Puchar Polski w historii Wisły powędrował do Krakowa całkowicie zasłużenie. Śląsk jakości piłkarskiej przeciwstawiał walkę o każdą piłkę, ale zabrakło zgrania w ofensywie. WKS zaprezentował się dużo słabiej od rywala.
Jeśli ktoś chciałby zobaczyć najlepszy klubowy blind football w Polsce mecz Wisły i Śląska nadawał się do tego idealnie. Zawsze można ro nadrobić oglądając nagranie transmisji z finału Pucharu Polski z komentarzem redaktorów Śląsknetu.
WAŻNY POWRÓT
Można się jedynie zastanawiać, co by było gdyby na boisku cały czas przebywał podstawowy zawodnik Śląska – Adrian Słoninka. Jako organizator turnieju z bardzo ważnych powodów mógł spędzić na boisku niewiele minut. Zespół ciągnął Robert Jaworski (z domu Mkrtchyan), który był autorem jedynej groźnej akcji wrocławian w ofensywie. Dryblingiem znakomicie poradził sobie z trzema rywalami, a potem uderzył w kierunku dalszego słupka, ale doświadczony bramkarz Wisły Krzysztof Bednarkiewicz nie dał się zaskoczyć. Gdyby szarża Jaworskiego zakończyła się golem, spokojnie mogłaby konkurować z drugą bramką Junga o miano gola turnieju.
Bardzo dobrze, że Robert po trzyletniej przerwie wrócił na najważniejszy krajowy turniej. Ma 12-letnie doświadczenie w blindzie, był kluczowym napastnikiem, ważną osobowością w szatni i na boisku. MVP klubowych mistrzostw świata wznowił karierę i treningi na trzy miesiące przed rozgrywkami, by wesprzeć drużynę w grze po utracie przyjaciela. Po raz kolejny pokazał ile znaczy dla niego drużyna, której był filarem.
„APOLI” NAJLEPSZYM BRAMKARZEM, BUJALSKI NADZIEJĄ
Warta Poznań zdobyła brązowy medal, debiutując w oficjalnym turnieju po zaledwie 6 miesiącach ciężkich wspólnych treningów. Bramkarz i trener Krzysztof Apolinarski skompletował zespół z różnych zakątków Polski i umiejętnie ją prowadzi. Szybko zapewnił drużynie możliwość gry w barwach Warty, którą kiedyś reprezentował.
Dwa gole kapitana Patryka Iksa zapewniły wygraną nad Niezłomnymi Zabrze. Strzelec był ogromnie wzruszony po końcowym gwizdku. Indywidualne akcje uczestnika mistrzostw Europy z 2015 roku robiły wrażenie. Wydatnie wspierał go Paweł Michałowski – strzelec dwóch bramek w meczu z Niewidzialnymi Bielsko-Biała. Na uwagę zasługuje jednak uważna gra zespołowa w defensywie, bo w drużynie zabrzan grał zawodnik, który był naprawdę dużym zagrożeniem.
Niezłomni Zabrze nie zdołali strzelić ani jednej bramki, choć osamotniony z przodu Andrzej Bujalski zostawił po sobie fantastyczne wrażenie. Wypożyczony ze Śląska zawodnik świetnie lokalizował i prowadził piłkę. Już w tak młodym wieku pokazał spore umiejętności. Nie bał się wchodzić w kontakt i walkę przy bandach z silnym i masywnym Iksem. Pierwsza połowa należała do Niezłomnych, po przerwie „Zieloni” zdominowali rywalizację. Szkoda, że dość szybko na ławce musiał usiąść kapitan zabrzan Robert Jaworowski, który pokazywał duże doświadczenie i umiejętności.
Królem strzelców z trzema trafieniami został Martin Jung, ale spokojnie mógł ich mieć więcej, gdyby nie dobra postawa bramkarzy rywali, w tym Krzysztofa Apolinarskiego. 53-latek wyczyniał cuda w sobotnim spotkaniu z Wisłą Kraków, a w meczu o brąz był pewnym punktem prowadzonego przez siebie zespołu. Nagroda dla najlepszego bramkarza była w pełni zasłużona. Cała grupa decydująca o przydziale nagród, w tym trenerzy i selekcjoner Foryś, była pod wrażeniem pozytywnego wpływu Andrzeja Bujalskiego na drużynę Niezłomnych. 17-latek zgarnął tytuł MVP turnieju o Puchar Polski 2023 i jeśli będzie trenował może w przyszłości może być bardzo ważnym piłkarzem Śląska.
