Co wiemy po 24. kolejce? (Podsumowanie)
fot.: Marta Lipnicka
W hicie 24. kolejki Ekstraklasy Śląsk Wrocław uległ na wyjeździe Jagiellonii Białystok 1:3. Co wiemy po tej serii gier, patrząc z perspektywy wrocławian?
STYL GRY
Wszyscy liczyli na inne oblicze Śląska w meczu na szczycie, ale to podopieczni Adriana Siemieńca lepiej wytrzymali presję związaną z tym meczem i bezbłędnie wypunktowali słabą tego wieczora defensywę Trójkolorowych. Nie licząc kilku fragmentów spotkania to raczej większość sympatyków z Wrocławia, chciałaby zapomnieć o tym, co działo się w Białymstoku. Od momentu strzelenia pierwszego gola przez gospodarzy, mecz toczył się pod ich dyktando. Dominacja w środku pola i zagrażanie bramce przyjezdnych w bocznych sektorach boiska doprowadziły do tego, że na przerwę Śląsk schodził z trzema bramkami straty do rywali. Kilkunastominutowy zryw na początku drugiej połowy spowodował, że podopieczni Jacka Magiery zdołali strzelić, jak się później okazało honorowego gola w tym spotkaniu.
DEFENSYWA I OFENSYWA
W defensywie, było to jedno ze słabszych spotkań w tym sezonie. Nie często schodzi się na przerwę z trzema bramkami straty. W przypadku Śląska był to pierwszy taki występ w trwającej kampanii. Po traconych bramkach zespół reagował bardzo nerwowo i chaotycznie. Brakowało lidera, który uporządkowałby szyki obronne co dałoby większy komfort gry reszcie zespołu. Z pewnością brak takiej osoby nie ułatwił Śląskowi odrabiania strat w tym meczu.
Odnosząc się do gry ofensywnej, niezmiennie będziemy mówić o nieskuteczności. Prawdą jest to, że wrocławianie jako pierwsi mogli cieszyć się z prowadzenia w tym spotkaniu, ale nie wykorzystali bardzo dobrego fragmentu na początku meczu. Każda kolejna tracona bramka powodowała, że tych dobrych momentów, było coraz mniej. Chwilowy zryw w drugiej połowie wystarczył do strzelenia honorowego gola przez Piotra Samca-Talara. Warto podkreślić, że ten zawodnik uczestniczył przy wszystkich akcjach, które po wznowieniu rozgrywek zakończyły się zdobytą z gry bramką (asysta przy golu Nahuela z Widzewem i gol w meczu z Jagiellonią). To jeden z niewielu piłkarzy WKS-u, o którego dyspozycję możemy być spokojni, bo nadal (tak jak w rundzie jesiennej) gwarantuje liczby w ofensywie. Wszyscy dalej czekają na przebudzenie napastników.
Co może pomóc napastnikom Śląska? Odpowiedź na to pytanie poznacie w 113. odcinku naszego podcastu, zapraszamy.
CZAS NA RYZYKO
Niewątpliwie od wznowienia rozgrywek wrocławianie biją głową w mur, jeśli chodzi o skuteczność pod bramką przeciwnika. Jak pisałem wyżej, wszyscy czekają na gole duetu Exposito-Klimala. No właśnie, może sobotni mecz z Puszczą to odpowiedni moment, żeby zaryzykować i wyjść na dwóch napastników.
Pewne jest to, że dokonując zmiany w składzie, będzie też trzeba zmienić formacje. Myślę, że nie będzie to złym pomysłem, ponieważ nie widzę scenariusza, w którym zespół z Niepołomic przyjeżdża do Wrocławia dominować i przejąć kontrolę nad spotkaniem. Raczej widziałbym wyrachowaną grę defensywną, taką jak w przypadku Pogoni i Stali z początku roku. We wspomnianych meczach Trójkolorowi dochodzili do sytuacji, ale wszyscy wiemy, że nie potrafili ich przekuć w zdobycze bramkowe. Ponadto Exposito często się cofa, schodzi w boczne sektory boiska. Wtedy brakuje nominalnego napastnika w polu karnym, a jak na murawie od początku meczu będzie też Klimala, to głębokie granie Hiszpana może w końcu nabrać sensu i przynieść korzyści w postaci goli.
Spotkanie 25. kolejki będzie ostatnim przed przerwą reprezentacyjną, a trzy punkty są potrzebne, żeby utrzymać miejsce w pierwszej dwójce.
WYŚCIG ŚLIMAKÓW
Patrząc na wyniki zespołów z czołówki, często słyszymy, że walka o mistrzostwo ma ślimacze tempo. Lech bezbramkowo zremisował z Górnikiem, a Raków 1:1 z Puszczą. Legia w doliczonym czasie gry straciła bramkę z Widzewem i przegrała 0:1, z kolei zespół ze Szczecina na własnym stadionie uległ Zagłębiu 0:2. Na pierwszych sześciu miejscach nadal bez zmian, ale powoli swoją chęć namieszania w górnej części tabeli, zgłaszają zespoły z Mielca i Zabrza.
Gliwiczanie wskakują na 12. pozycję pic.twitter.com/vZ9LrqXC98
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) March 12, 2024
