Czy ekperymenty dadzą pozytywny efekt? Jakim składem na Miedź?
fot.: Mateusz Porzucek
W walentynkowy wieczór piłkarze Śląska Wrocław zagrają z Miedzią Legnica, gdzie spróbują powalczyć o pierwszy komplet punktów od końcówki października. Jak wygląda kadra Trójkolorowych przed sobotnim starciem? Co na temat obsady konkretnych pozycji mówi Ante Simundza? Na końcu tradycyjnie poznacie naszą propozycję wyjściowej jedenastki WKS-u.
Ile to już słów padło, że kadra Śląska Wrocław nadal potrzebuje wzmocnień, by realnie powalczyć o jak najszybszy powrót do Ekstraklasy. W pionie sportowym i sztabie trenerskim doskonale zdają sobie z tego sprawę, ale muszą kolokwialnie "rzeźbić" w tym, co mają. Dlatego też Ante Simundza podczas zimowej przerwy postanowił poeskeprymentować i przetestować niektórych zawodników na nowych pozycjach - Antoni Klimek został wahadłowym, Krzysztof Kurowski zagrał ostatnio na prawej, a nie lewej stronie + według Słoweńca może być też stoperem, a Luka Marjanac jest brany pod uwagę jako czwarty napastnik.
Doświadczenia mają to do siebie, że nie zawsze wychodzą za pierwszym razem i taki też obraz mieliśmy w ostatnim meczu z Ruchem Chorzów. Klimek został zmieniony już w przerwie (dlatego, że nie dawał ofensywie tego, czego od niego oczekiwano), gra z dwoma defensywnymi pomocnikami też nie przyniosła pozytywnych skutków (mało kreacji z przodu i podań w kierunku napastników), a powrót Marko Dijakovicia do wyjściowego składu nie był dobrym pomysłem. To jednak nie oznacza, że podobne rozwiązania przyniosą taki sam efekt w kolejnym spotkaniu. Może być zupełnie inaczej, a jak to już bywa przy każdej zmianie systemu, potrzeba czasu. Pytanie tylko, czy Śląsk ma go teraz wystarczająco, bo przed nami 21. kolejka I ligi. Na szczęście, pomimo słabszego okresu (sześć spotkań bez zwycięstwa) Wrocławianie trzymają się peletonu i do drugiego miejsca tracą tylko trzy punkty.
Jak wygląda kadra przed wyjazdem do Legnicy?
Michał Rosiak wrócił do treningów po urazie kolana, ale w pełni gotów powinien być za tydzień na mecz z Odrą Opole.
Reszta graczy jest już w pełni dysponowana pod kątem zdrowotnym
W tygodniu szeregi WKS-u wzmocnił nowy napastnik, 22-letni Timotej Jambor. O zawodniku na przedmeczowej konferencji prasowej wypowiedział się szkoleniowiec Wojskowych:
- Wierzę, że pod kątem charakterystyki i tego, jak gra, będzie do nas pasował. Nie mogę jednak zdradzić, jak będzie grał, bo nie chcę odsłaniać kart przed jutrzejszym meczem.
Jakim składem na Miedź?
Względem meczu z Ruchem zdecydowalibyśmy się na trzy zmiany. Zacznijmy od obrońców. W Chorzowie po raz pierwszy od 4 października i meczu ze Zniczem Pruszków w ligowym spotkaniu zobaczyliśmy Marko Dijakovicia, który wygrał rywalizację na półlewym stoperze z Mariuszem Malcem. Jak to się skończyło? Wszyscy dobrze widzieliśmy - sprokurowany rzut karny i niepewność w defensywie w porównaniu z resztą partnerów. Dlatego też przeciwko Miedzi chętniej na boisku zobaczylibyśmy Mariusza Malca, dla którego zrobiliśmy miejsce w składzie.
Niezbyt dużo w ofensywie ostatnim razem pokazał Antoni Klimek, dlatego też został zmieniony w przerwie przez Ante Simundzę. O wiele więcej pochwał zebrał za to Krzysztof Kurowski, dla którego był to debiut w lidze od pierwszej minuty i poradził sobie z nim całkiem w porządku, notując m.in. asystę.
- Kurowski zagrał naprawdę bardzo dobry mecz. Szczególnie byłem zadowolony z tego, jaką odpowiedzialność bierze na siebie w grze defensywnej. Pomógł także w ataku, zanotował asystę przy bramce Przemysława Banaszaka. Nie chcę dzielić, czy ktoś jest pierwszą lub drugą opcją. Każdy ma pokazać i być gotowy, że może być pierwszym wyborem. Dzięki Kurowskiemu mamy więcej rozwiązań na obu stronach
- mówi Słoweniec, dlatego też Krzysztofa Kurowskiego przenieśliśmy na prawą stronę boiska, a na lewej ustawiliśmy Marca Llinaresa.
W pomocy wyraźnie brakowało dynamiki i pomysłów na grę do przodu. Receptą na to może być zmiana graczy - w tym przypadku za Patryka Sokołowskiego, który jest bardziej "szóstką" (tak jak Yriarte), wystawiamy Michała Mokrzyckiego, zimowy nabytek Trójkolorowych.
Pomimo krytyki w ostatnim meczu, jesteśmy zdania, że gra Warchołem oraz Banaszakiem może przynieść wymierne zyski. 30-latek nie miał za dużo okazji w Chorzowie, bo jako lis pola karnego, nie dostarczano mu tych piłek. Mamy nadzieję, że Samiec-Talar, Mokrzycki, czy Banaszak, mogą to zmienić.
