Djurdjević: Widać było po zawodnikach presję
fot.: Paweł Kot
Na rozpoczęcie 28. kolejki ekstraklasy Śląsk Wrocław przegrał na wyjeździe 1:3 z Wartą Poznań. Na konferencji prasowej z szóstego meczu z rzędu bez zwycięstwa w lidze tłumaczył się szkoleniowiec gośći, Ivan Djurdjević.
Ivan Djurdjević: Wiedzieliśmy, że to będzie dla nas ważny, ale i trudny mecz. Spotkanie dobrze się dla nas ulożyło, ale nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Widać było po zawodnikach presję, że musimy wygrać. Popełnialiśmy błędy, których przez cały sezon nie popełnialiśmy. Z tą presją będzie trzeba się mierzyć do samego końca sezonu. Przed nami sześć finałów, które będziemy grali pod dużym ciśnieniem. Warta to zespół, który potrafił wykorzystać każdą nadarzającą się okazję. Niektórych bramek mogliśmy uniknąć.
W drugiej połowie chcieliśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby ten mecz zremisować lub wygrać. Dennis Jastrzembski próbował dzisiaj z całych sił i po przerwie jego wpływ był dość widoczny w atakach. Na początku drugiej połowy graliśmy ofensywnie. Mieliśmy sytuację Petra Schwarza, ale bramka na 3:1 miała na nas mocny wpływ. Bramka kontaktowa Szwedzika dałaby nam nadzieję, ale niestety tak się nie stało. Przegrywamy i musimy zrobić wszystko, by się podnieść. Teraz każdy mecz z bezpośrednimi rywalami będzie dla nas o sześć punktów. Gratuluję Warcie, bo to mocny zespół, który jest na fali.
Trenera zawodnicy wyglądali na zaskoczonych tym, że objęli tym prowadzenie. Z czego mogło to wynikać, że nie poradzili sobie z zarządzaniem tym meczem?
Wiedzieliśmy, że Warta stwarza więcej sytuacji, gdy rywale atakują ich wysokim pressingiem. To są te meczowe emocje. Mieliśmy poczekać na rywala, ale wielkie chęci naszego zespołu pomogły nam zdobyć bramkę. Później to wysokie ustawienie zaczęło nas gubić. Piłkarze bardzo chcieli pokazać się z jak najlepszej strony, ale rywale to wykorzystali.
Wszystkie zmiany wynikały z taktyki czy były jakieś kontuzje?
Zmieniliśmy Victora Garcię, gdyż potrzebowaliśmy szybkości i lepszej ofensywy. Chcieliśmy wpuścić tam Dennisa Jastrzembskiego, ponieważ liczyliśmy na jego szybkość i przebojowość. Diogo Verdasca już w szatni zgłaszał problemy z kolanem, chciał spróbować w drugiej połowie, ale później musiał zejść.
Jak piłkarze zareagowali na tę porażkę?
Zawodnicy zawsze reagują inaczej od nas, widać jak na nich ciąży ta presja. Pierwszy raz w tym sezonie przegraliśmy drugi raz z rzędu i to nas trochę martwi.
W meczu przegranym z Piastem nie oddaliście ani jednego celnego strzału, dzisiaj tylko jeden. Jak chcecie poprawić swoją skuteczność?
Mamy bardzo szczupłą kadrę i Erik razem z Johnem to nasi najlepsi strzelcy. Dzisiaj mielismy kilka okazji, w których po prostu nie mieliśmy szczęścia.
Widzi pan zawodnika, który może być liderem drużyny w najbliższych meczach?
Każdy z zawodników próbuje ponieść resztę drużyny. Patrick Olsen po asyście przy bramce na 1:0 próbował pokazywać chęci do walki. Nie jest to jednak takie łatwe. Chciałbym, żeby przy wyniku 2:1 czy 1:0 dla rywala nie ryzykować za dużo, bo wtedy przeciwnik może strzelić kolejnego gola i sprawy się komplikują. Myślę, że dużo może pomóc powrót Nahuela, który jest jednym z liderów boiskowych i przy rytmie meczowym pokazuje jakość.
Przy wybieraniu pierwszego składu brał pan pod uwagę zaangażowanie zawodników, którzy są w Śląsku od kilku lat jak Adrian Łyszczarz i Piotr Samiec-Talar?
W trakcie sezonu zmieniliśmy cztery systemy gry i różne uwarunkowania. Każdy zawodnik miał szansę gry od pierwszej minuty i pokazania się. Teraz wybieramy liderów, którzy na ten moment dają najwięcej drużynie.
Jak trener zamierza mentalnie przygotować zespół na kolejne mecze w walce o utrzymanie?
Przegraliśmy mecz również przez nasze emocje. Dzisiaj chcieliśmy być bardziej odważni i spróbować coś więcej. Mamy teraz dziewięć dni, by się zbudować. Musimy pomóc zawodnikom, na tym polega nasza praca, żeby walczyć do końca.
W ostatnich sześciu spotkaniach zdobyliście trzy punkty i presja będzie tylko rosła. W czym trener obiera optymizm, że drużyna zdoła się podnieść na duchu? W tym momencie wyglądacie jak zespół, który zmierza ku pierwszej lidze.
To są nasze realia, to się powtarza. Ani razu nie wystawiliśmy dwa razy z rzędu tej samej linii obrony. Musimy w kolejnym meczu znaleźć sposób na to jak poprawić swoje wyniki. Tyle nam zostało.