FUTSAL: Wciąż bez zwycięstwa

29.09.2025 (20:35) | Jacek Bratek

fot.: Paweł Kot

Drużyna WKS-u Śląsk Wrocław dalej czeka na pierwsze zwycięstwo w sezonie. W 5. kolejce Ekstraklasy nie zdołali powstrzymać lidera z Przemyśla.



 

Trzeba przyznać, że widzowie we Wrocławiu na zapoznanie się z elitą dostali wyjątkowy pakiet startowy. W 1. kolejce w hali AWF pojawił się najbardziej utytułowany zespół w historii futsalu, aktualny zdobywca Pucharu Polski Rekord Bielsko-Biała. Kolejnym przeciwnikiem był mistrz Polski i zdobywca Superpucharu Piast Gliwice, a w miniony weekend do stolicy Dolnego Śląska przyjechał lider z kompletem punktów. Mecz miał dwa oblicza. W pierwszej połowie goście zdominowali wrocławian. Po przerwie Śląsk zagrał o wiele lepiej, jednak zabrakło argumentów, aby wygrać.

Drużyna trenera Zico przystąpiła do meczu z dość istotnymi zmianami. Przede wszystkim z powodu czerwonej kartki w meczu z Dremanem Opole w bramce Śląska Kamila Izbiańskiego  zastąpił młody, zaledwie 16-letni Cyprian Bukowski. Zabrakło kontuzjowanego Hamzy Maimona, a w jego miejsce pojawił się najnowszy nabytek Śląska Rodrigo Dasaiev. Brazylijski rozgrywający przez ostatnie lata grał w Piaście Gliwice, z którym w poprzednim sezonie wywalczył mistrzostwo Polski. Dasaiev zagrał w 28 spotkaniach, w których strzelił osiem goli. Ogólnie w polskiej ekstraklasie zaliczył 61 występów i zdobył 32 bramki.

Sobotni mecz zaczął się od wymiany ciosów. Niestety w 4. minucie goście wykorzystali błąd przy wyprowadzeniu piłki i Semsnchenko dał prowadzenie liderowi. Chwilę później było już 0:2 po golu Fareniuka. Śląsk stwarzał wrażenie oszołomionego tą sytuacją i w kolejnych dwóch minutach dwukrotnie do siatki trafił Abakshyn. Do przerwy Śląsk opanował chaos w defensywie i bronił się skutecznie. W końcówce pierwszej połowy WKS miał szansę na gola, ale Yelishev nie wykorzystał przedłużonego rzutu karnego.

Po przerwie, tradycyjnie już, Śląsk zagrał dużo lepiej. Wrocławianie szybko zaatakowali, grali odważniej, stwarzali wiele sytuacji. Wreszcie w 31. minucie do siatki trafił Moen. W 37. minucie kolejną bramkę zdobył Yelishev. Śląsk wycofał bramkarza i atakował. Ta taktyka nie zawsze przynosi zamierzony skutek. Tak było i tym razem. Na domiar złego w ostatniej minucie po przechwycie Santana  uderzeniem spod własnej bramki ustalił wynik meczu na  2:5.


Skład Śląska: Bukowski – Witak, Yelishev, Ros, Voronin – Ribeiro, De Agostini, Dasaiev, Moen, Krawiec oraz bez gry Zmorczyński, Kołodziejek, Jańczak

Śląsk przegrał czwarty mecz w tym sezonie i wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo. Gra wygląda coraz lepiej i zespół potrafi nawiązać walkę z najlepszymi drużynami w kraju. Pozostaje pracować nad tym, aby ta walka trwała przez cały mecz.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.