Hetel: Przegrywamy wysoko zasłużenie
fot.: Hubert Łukaszewski
Po przegranym 0:4 meczu Śląska II Wrocław z Sandecją Nowy Sącz porozmawialiśmy z Michałem Hetelem. Szkoleniowiec rezerw skomentował występ swojej drużyny, ocenił grę Wołczka oraz zwrócił uwagę na debiuty młodzieżowców.
Jakie były założenia na ten mecz? Co nie wyszło?
Co nie wyszło? Tak naprawdę nie byliśmy dzisiaj w dobrej dyspozycji i ta pierwsza bramka myślę, że odebrała nam taką wiarę i taką pewność. Nie możemy takich bramek tracić, bo jeśli ktoś ci tutaj z rzutu różnego wkręca w bramkę, no to ciężko na tym poziomie z takim dobrym rywalem myśleć o jakichś punktach, więc piłka nożna to jest gra, która ma też swój przebieg i jak w pierwszej połowie byliśmy jeszcze konkurencyjni, jeszcze gdzieś tam potrafiliśmy zagrozić Sandecji. Jednak jeśli tracisz taką bramkę to niestety za dużo to wysiłku kosztuje, żeby myśleć o zwycięstwie i później niestety ten worek z bramkami jeśli chodzi o Sandecję się rozwiązał i przegrywamy wysoko zasłużenie.
Dzisiaj Wołczek zagrał bardzo dobry mecz, zdobył dwie bramki. Nie żałuje trener, że akurat to on udał się na wypożyczenie zimą?
Alek był bardzo ważnym naszym zawodnikiem, ale to decyzja nie była po mojej stronie, tylko zawodnika i klubu. Widać było zresztą po pierwszej rundzie, że tutaj był kluczową postacią, ale to nie zależało ode mnie.
Jak pan odebrał powrót do prowadzenia drużyny po tygodniowej przerwie, w ostatnim meczu pan pauzował za kartki i zastąpił pana Mariusz Pawelec. Jak to wpłynęło na pana? Wcześniej drużyna miała napięty harmonogram, graliście mecz w tygodniu. Kilku piłkarzy trenuje z pierwszą drużyną, chociażby Wojtczak, który był takim filarem w środku pola. Jak skomentuje pan to, co ostatnio dzieje się w związku z drużyną?
Jeśli chodzi o kartkę, to taka kolej rzeczy, byłem tutaj z zespołem - oczywiście oglądałem z trybuny ten mecz. To normalna rzecz. Jeśli chodzi o zmiany, na pewno to nie jest łatwe, bo nie jest łatwo ciągle zmieniać skład, ciągle szukać, ciągle grają inni zawodnicy i czasami w meczu gramy jednym składem, w innym kolejnym. Więc liczba tych zmian na pewno nie pomaga. Dzisiaj Dominik Klint debiutował, 2009 rocznik bramkarz. No co, tak to wygląda i niestety płacimy cenę tego i przegrywamy wysoko.
Właśnie jeszcze a propos Dominika Klinta. Pytanie, skąd ta zmiana? W 84. minucie on opuścił boisko. Czy to był jakiś uraz, czy to było zaplanowane?
Nie, po prostu chciałem docenić Gracjana Korytkowskiego, naszego bramkarza, który z nami trenuje. Jest on wychowankiem Śląska, bardzo długo z nami jest i pełni czasami taką niewdzięczną rolę, mimo że bardzo dobrze wygląda w treningu. Mimo, że pozostaje w bardzo dobrej dyspozycji, to często młodsi chłopcy po prostu są przed nim, są wprowadzani na boisko i chciałem go docenić za tę pracę cały rok. To też był jego debiut w drugiej lidze. To nie jest łatwe cały czas pracować i czekać tak naprawdę na szansę, która nigdy nie może się wydarzyć, niezależnie od tego, jak będziesz wyglądał. Więc chciałem Gracjana tutaj docenić i podziękować mu tymi kilkoma minutami na boisku, dlatego ta zmiana.
Dzisiaj też Kobelczuk debiutował w drugiej drużynie, prawda?
Tak, tak. To był też debiut Igora.
