Jak radzili sobie młodzieżowcy w Śląsku (PODSUMOWANIE)
fot.: Paweł Kot
Dużo podczas ubiegłego sezonu mówiło się o tym, że Śląsk dysponuje bardzo młodą kadrą. Dlatego my sprawdzamy i podsumowujemy, jak zaprezentowali się młodzieżowcy. Zapraszamy.
Młodzieżowcy w Śląsku spędzili na boiskach ekstraklasy 4004 minuty. Wrocławianie dzięki temu spełnili limit młodzieży (3000 minut) nałożony przez ekstraklasę i nie będą musieli płacić żadnej kary. W ekipie Wojskowych zagrało dziewięciu piłkarzy z rocznika 2001 oraz młodszych.
ŁUKASZ BEJGER
Obrońca, który grał niegdyś w akademii Manchesteru United, ma najwięcej minut spośród młodzieżowców w Śląsku (1761 minut). Bejger jest młodym i perspektywicznym defensorem, który idealnie pasuje do gry Jacka Magiery, bowiem jest elastyczny i może pełnić każdą funkcję w obronie. Dodatkowo Łukasz jest piłkarzem z rocznika 2002, czyli jeszcze za rok będzie młodzieżowcem. Bejger gra bardzo nowocześnie i oglądanie jego gry potrafi przysporzyć uśmiech na twarzy. Szybkość, dobre wyprowadzenie piłki solidna gra ofensywna, nienaganne ustawienie się i potencjał na rozwój to główne walory obrońcy WKS-u. Oczywiście 21-latek ma też swoje braki, chociażby fizyczne (rywale łatwo go przepychają), ale mimo wszystko był najlepszym młodzieżowcem w ekipie z Wrocławia, a dodatkowo grał dość regularnie. Najlepszy mecz Łukasza Bejgera w Śląsku w ubiegłym sezonie to stracie z Górnikiem (4:1). Młodzieżowiec wszedł wtedy niespodziewanie do składu Wojskowych i zaliczył bramkę oraz dwie asysty. Tak prezentują się statystki 21-latka:
- 21 meczów
- 2 gole
- 2 asysty
- 82% celności podań na mecz
- 3 czyste konta
- 1 sprokurowany rzut karny
- 64% udanych dryblingów
- 0.6 przechwytów na mecz
PIOTR SAMIEC-TALAR
Kapitany obóz przygotowawczy, wywalczony pierwszy skład, dobry start sezonu z Zagłębiem i to by było chyba na tyle. Piotr Samiec-Talar dostał szansę od Ivana Djurdjevicia i nie młodzieżowiec nie odpłacił się Serbowi. Skrzydłowy na początku sezonu grał dużo, ale potem jego forma drastycznie spadała, za czym szedł także spadek roli w zespole. Piłkarz z rocznika 2001 przestał grać po starciu Śląska z Rakowem (1:4, u siebie). Później Samiec-Talar był przyssany do ławki, aż do jego najlepszego spotkania w barwach WKS-u. Skrzydłowy dostał szanse z Jagiellonią (2:2) i dobrze ją wykorzystał. Piotr grał znakomicie, chciał piłkę, był aktywny i przyszły nawet liczby, bowiem zdobył bramkę i zaliczył asystę. Potem znowu występował w Śląsku nieregularnie, aż na koniec sezonu, gdy z szafy wyciągnął go Jacek Magiera, który dał mu nowe życie. Tak prezentują się statystki Samca-Talara w tym sezonie:
- 19 meczów
- 1 bramka
- 1 asysta
- 75% celności podań na mecz
- 11% celnych dośrodkowań
- 61% udanych dryblingów
- 0,5 strzała na mecz
ADRIAN BUKOWSKI
Pomocnik, który w ubiegłym sezonie pierwszym raz poczuł ekstraklasowy grunt. Można to zetknięcie z najlepszą polską ligą piłkarską uznać za zderzenie ze ścianą. Bukowski nie był dysponowany tak dobrze, jak w niektórych spotkaniach rezerw. Adrian nie grał też zbyt dużo, bowiem było to tylko 536 minut, ale pomocnik mógł ten czas na boiskach ekstraklasy wykorzystać lepiej. Ciężko jest wybrać jakiś konkretny mecz, w którym Bukowski zabłysnął, bo 20-latek nie zdobył ani bramki ani nie zaliczył asysty. Szczęściem byłego zawodnika rezerw Zagłębia Lubin jest jego młody wiek, bowiem urodził się w 2003 roku i jeszcze przez dwa kolejne sezony będzie mógł pełnić funkcję młodzieżowca. Tak prezentują się statystyki pomocnika WKS-u:
- 9 meczów (0 bramek i asyst)
- 85% celności podań na mecz
- 0,7 przechwytu na mecz
- 64% udanych dryblingów
JAVIER HYJEK
Były zawodnik szkółki Athletico Madryt głównie znany jest we Wrocławiu z trafienia samobójczego w starciu Śląska ze Stalą Mielec (0:2).
CO TAM SIĘ STAŁO
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 3, 2022
Hyjek trafia do własnej siatki... z połowy rywala @FksStalMielec prowadzi już 2-0!
https://t.co/iS3or6fjem pic.twitter.com/NWfKdQTzQb
Oprócz tego felernego dogrania Hyjek był zawodnikiem dość anonimowym. Przez początek sezonu u Ivana Djurdjevicia grał dużo, a potem wypadł z obiegu serbskiego szkoleniowca i został wypożyczony do Hiszpanii (Recreativo Huelva). Przed wyjazdem z Polski Hyjek zdążył spędzić na ekstraklasowych boiskach w barwach Śląska 342 minuty. Tak prezentują się statystyki pomocnika w ubiegłym sezonie w ekipie z Wrocławia:
- 9 meczów
- 1 asysta
- 85% celności podań
- 44% udanych dryblingów
PATRYK SZWEDZIK
Szwedzik we Wrocławiu jest od zimowego okienka transferowego i nie można powiedzieć, że był to transfer, który pomógł wybitnie Śląskowi. Napastnik na początku swojego wrocławskiego rejsu ustrzelił hattricka w meczu rezerw. Później grał w pierwszej drużynie, ale tylko końcówki spotkań. Gdy do WKS-u przyszedł Jacek Magiera, wystawił Patryka na wahadle i można powiedzieć, że nominalny napastnik zdał egzamin uniwersalności. Piłkarz z rocznika 2001 jest bardzo szybki, zwinny i potrafi odnaleźć się w sytuacji podbramkowej tak jak w meczach z Cracovią (1:1) i Lechią (0:0). Tak prezentują się statystyki byłego zawodnika GKS-u Katowice w Wojskowych barwach:
- 9 meczów (0 bramek, 0 asyst)
- 1 niewykorzystana okazja
- 79% celności podań
- 57% udanych dryblingów
KAROL BORYS
Karol Borys to perełka Śląska Wrocław. Młody talent potrafi z piłką czynić cuda, ale w ekstraklasie tych występów nie uzbierał jeszcze zbyt dużo. 17-latek jest świetny technicznie i kiedy tylko gra to każdy kibic może popatrzeć na jego wielki talent. Oby Karol tego czasu na boisku dostawał coraz więcej, bo fantastycznie się go ogląda. Oczywiście nie jest to jeszcze piłkarz, który może stanowić o sile WKS-u w sezonie 2023/24, ale jego epizodyczne wejścia z ławki mogą namieszać w głowie nie jednego obrońcy. Dodatkowo pomocnik był kluczową postacią na mistrzostwach Europy do lat 17. Polacy doszli w tym turnieju do półfinału, a Karol zdobył trzy bramki. Tak z kolei prezentują się jego statystyki Borysa ekstraklasie:
- 6 meczów (180 minut)
- 0 bramek, 0 asyst
- 88% celności podań
- 31% udane dryblingi
W tym sezonie w Śląsku zadebiutowali jeszcze Mateusz Stawny, Dawid Bałdyga oraz Łukasz Gerstenstein. Tak naprawdę tylko środkowy obrońca mógł rzucić się w oczy kibicom WKS-u, bowiem zagrał z Rakowem na wyjeździe (1:4). Z kolei Bałdyga wszedł w starciu z Radomiakiem (0:1) kiedy wrocławianie musieli gonić wynik, nie udało mu się zbyt wiele zrobić w ofensywie. Gerstenstein wszedł na symboliczne dwie minuty w tym samym starciu z Rakowem na wyjeździe. 18-letni wahadłowy nie miał nawet, jak pokazać przez ten czas co potrafi.
