Kiereś: Kluczowe są punkty
fot.: Rafał Sawicki
Po wznowieniu rozgrywek Śląsk odniósł drugą porażkę, tym razem Wrocławianie musieli uznać wyższość Stali Mielec (0:1), a o to co po meczu do powiedzenia miał trener gości - Kamil Kiereś.
Kamil Kiereś - Najważniejsze w tym meczu były punkty. Murawa nie ułatwiała życia ani nam, ani Śląskowi. W pierwszej połowie stwarzaliśmy sytuacje po stałych fragmentach, po jednym z nich udało się zdobyć bramkę. Wczoraj ćwiczyliśmy ten wariant, dlatego cieszę się, że udało się zaskoczyć tym gospodarzy. W dalszej części meczu kluczowe zmiany, które pozwoliły zatrzymać lewą stronę Śląska. Mając mecz o takiej charakterystyce, zdobywamy trzy punkty, na które zapracowaliśmy i jesteśmy z tego zadowoleni.
Stal wygrała na wyjazdach w Warszawie, Szczecinie i teraz jeszcze we Wrocławiu. Czy to jest jakiś specjalny sposób?
Jak coś wychodzi, można tak to nazwać. Wiedzieliśmy, że Śląsk po ostatniej porażce i wyniku naszego bezpośredniego meczu z jesieni, będzie głodny goli i zwycięstwa. Jeśli chodzi o mecze z Pogonią i Legią, dawały nam one dowód na to, że jak się mocno przyłożymy, to będziemy w stanie też wygrać ze Śląskiem we Wrocławiu. Mamy swoje problemy kadrowe, dlatego przede wszystkim zwracaliśmy uwagę na siłę mentalną i odpowiednie podejście.
Od ostatniego meczu Stali ze Śląskiem dużo się zmieniło. Co zdaniem trenera zmieniło się w drużynie WKS-u?
W 4 kolejce rundy jesiennej dobrze graliśmy w ataku pozycyjnym i to pozwoliło nam wtedy wygrać. Od tamtego meczu dało się zobaczyć zmianę sposobu gry w drużynie Śląska. Potrafił wygrywać mecze, mając niskie posiadanie piłki. Dziś spodziewaliśmy się takiego Śląska jak w meczu z Pogonią. Gospodarze zagrali trochę inaczej, ale liczne dośrodkowania nie przyniosły nic groźnego.
Nie kusiło pana, by wpuścić dziś na boisko wypożyczonego ze Śląska Łukasza Gerstenstaina?
Łukasz dał pozytywny impuls w ostatnim meczu. W żaden sposób go nie skreślam, jest piłkarzem wszechstronnym. Jestem pewien, że on się obroni, bo jest w dobrej dyspozycji.
