Kolejny wychowanek z debiutem. „Cechuje go pracowitość i świetna motoryka”

Kolejny wychowanek z debiutem. „Cechuje go pracowitość i świetna motoryka”

fot.:

Przeciwko Zniczowi Pruszków swój pierwszy występ zaliczył 18-letni Krystian Rostek. Dla wielu kibiców jest to postać mało znana. Rostek w tym roku zaistniał w dorosłej piłce. Dziś przybliżymy jego sylwetkę, przedstawimy przebieg dotychczasowej kariery oraz oceny trenerów, z którymi pracował.



 

Młodzieżowiec jest wychowankiem AP Oleśnica. Do Śląska trafił przed sezonem 2019/2020. Dość szybko stał się mocnym punktem zespołów, w których grał. Do Wrocławia sprowadził go trener Maciej Stasiuk.

Krystian dołączył do Śląska w wieku 11 lat. Godnie reprezentował barwy i od początku był ważną postacią. Szybko wkomponował się w zespół, który był wtedy bardzo mocny. Był filarem ofensywy, imponował zaangażowaniem. Dojeżdżał na treningi z Oleśnicy wspólnie z Kacprem Koziołem (obecnie bramkarz trzecioligowej Ślęzy przyp. red.)

– opowiedział nam Stasiuk.

Jego trenerami byli w tym okresie Jakub Piwowarski oraz Mariusz Blecharz.

Krystian pojawił się na pierwszych treningach rocznika 2008 jeszcze, gdy trener prowadzącym grupę był Maciek Stasiuk. Ja z trenerem Blecharzem jeszcze pracowałem przy grupie rocznika 2007. Od pierwszych treningów Krystian rzucił się w oczy przez niesamowity ciąg na piłkę. „Rost” od zawsze był bardzo dynamicznym zawodnikiem o bardzo dobrej mentalności do ciężkiej pracy. Poza boiskiem to dobry ułożony chłopiec. Widać było dużą pracę rodziców nad wychowaniem. Bardzo się cieszę z jego debiutu i liczę, że trener Ante Simundza będzie odważnie na niego stawiał

– przekazał Piwowarski.

W młodszych kategoriach orlik czy młodzik najczęściej grał z przodu. Naturalny ciąg na bramkę i intensywność w pressingu idealnie wpisywały się w profil zawodnika Akademii na pozycjach ofensywnych. Pracowity, bardzo sprawny, waleczny to cechy, które zawsze go wyróżniały. Pamiętam jego świetną dyspozycję, jak zaraz z obozu letniego w Pawłowicach jechaliśmy na turniej w Lublińcu, gdzie grały wszystkie polskie akademie ekstraklasowe oraz Espanyol Barcelona, Genk, Hajduk Split a my w finale wygraliśmy z PSV Eindhoven

– zakomunikował Blecharz.

Po sezonie Rostek trafił pod skrzydła trenera Pawła Dziakowicza. Z tym szkoleniowcem wiążą się największe sukcesy i szybki rozwój młodego zawodnika. Był też ważnym elementem tworzącej się drużyny, która miała zaistnieć nie tylko na dolnośląskich boiskach. Po dobrych występach w wojewódzkich ligach młodzików i trampkarzy w sezonie 2022/23 przyszła pora na pierwszy od ponad 40 lat sukces Śląska w mistrzostwach Polski. Klub zdobył złote medale, a Rostek był ważnym zawodnikiem w drużynie. W sezonie mistrzowskim strzelił 8 goli.

Z czasem zmieniała się jego pozycja na boisku. Do klubu przychodził jako napastnik. Potem coraz częściej grał na prawej stronie boiska. Początkowo jako skrzydłowy, potem też jako obrońca lub wahadłowy. W kolejnej kampanii występował w drużynie U-17. Będąc zawodnikiem rok młodszym, zagrał w większości meczów, strzelając przy tym 10 goli. Po raz drugi z rzędu na koniec sezonu mógł zawiesić na piersi złoty medal mistrzostw Polski. Trenerami drużyny byli Sebastian Mordal (jako główny) i Dziakowicz (asystent).

Chłopak gotowy do ciężkiej pracy. Idealnie pasuje do niego  taki cytat „prawdziwy talent to ciągła gotowość do ciężkiej pracy i umiejętność radzenia sobie z trudnościami”. To taki typ pracusia, który nie odpuszcza. Poznałem go, gdy dołączyłem do zespołu U-14 jako asystent trenera. Był wtedy jeszcze profilowany jako „dziewiątka”, później bardziej jako zawodnik w bocznych strefach, docelowo jako wahadłowy, choć grywał ostatnio na skrzydle, a także jako „dziesiątka”. Krystian to zawodnik o takich cechach dobrych motorycznie, wybiegany, silny. Zawodnik dobry do gonienia, z dobrym strzałem i fajnym charakterem. Trzymam kciuki, żeby konsekwentnie stawiał kolejne kroki w swojej karierze

– stwierdził szkoleniowiec Lechii Zielona Góra.

Kolejny sezon zakończył z dwoma medalami mistrzostw Polski. Rostek grał głównie w drużynie U-17, która wywalczyła brązowe medale mistrzostw Polski (9 goli bohatera artykułu). Trenerami byli Dziakowicz, a po jego przejściu do sztabu Simundzy Maksymilian Habowski, który tak ocenia sobotniego debiutanta: Krystian Rostek to zawodnik, którego największym atutem jest zapał do pracy i poświęceń. Cieszę się, że swoim podejściem do treningów i meczów potrafił inspirować innych i realnie wpływał na rozwój całego zespołu. Jest to zawodnik wszechstronny, grający na wielu pozycjach, ale bazujący na swoich predyspozycjach motorycznych, które w połączeniu z dobrą techniką użytkową sprawiają, że na boisku prezentuje się jako zawodnik pewny siebie i świadomy swoich atutów.
Teraz przed nim najważniejsze wyzwanie: odnaleźć się w rosnących wymaganiach i poradzić sobie z nadchodzącą presją. Ale patrząc na jego charakter i nieustępliwość, twierdzę, że będzie nieustannie się rozwijał i konsekwentnie szedł do przodu.

Jednocześnie wiosną występował w drużynie juniorów starszych, z którą wywalczył wicemistrzostwo Polski w kategorii U-19. Trenerem był Ryszard Pietraszewski.

Bardzo się cieszę, że kolejny zawodnik Akademii debiutuje w pierwszym zespole. To tylko potwierdza, że praca, którą wykonywali poszczególni trenerzy, przynosi efekty. Krystian jest zawodnikiem, który posiada zdolności motoryczne predysponujące go do gry w bocznych strefach boiska. Oprócz przygotowania fizycznego posiada także na wysokim poziomie taktyczną umiejętność ataku wolnej przestrzeni za linią obrony przeciwnika we właściwym czasie. Dzięki temu kreuje sytuację dla zespołu. Pomimo, że nie pracuję już w klubie, obserwuję wszystkich zawodników, z którymi miałem przyjemność pracować. Krystianowi życzę jak najwięcej szans do pokazania swoich umiejętności, bo talent i zacięcie do pracy ma ogromne

– oświadczył były opiekun juniorów starszych Śląska.

Jesienią bieżącego sezonu grał w juniorach starszych, jednocześnie trenując z rezerwami. Na debiut w II lidze musiał jednak poczekać. Przełomem okazały się zimowe sparingi w ekipie Michała Hetela. Kibice usłyszeli o nim po grze wewnętrznej pomiędzy pierwszym zespołem Śląska a rezerwami. Drugoligowcy napędzili stracha starszym kolegom, a jednym z bohaterów był właśnie Rostek. Choć do tej pory występował tylko w rozgrywkach młodzieżowych, imponował pewnością siebie, brakiem kompleksów, a akcja, po której ośmieszył odchodzącego ze Śląska Serafina Szotę, gdzie następnie strzelił gola, była idealnym przedstawieniem się kibicom Trójkolorowych.

Wiosną Rostek grał już w rezerwach. Zadebiutował w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, a w kolejnych spotkaniach wywalczył sobie miejsce w składzie. Do tej pory zanotował 7 występów, w których strzelił 3 gole (wszystkie w meczach wyjazdowych). Z jego postawy zadowolony jest trener Hetel: Krystian Rostek to zawodnik o dobrym poziomie cech motorycznych, pasuje swoim DNA do naszego zespołu, bazującego na intensywności, dlatego bardzo szybko się do niego wkomponował. Jest uśmiechnięty i pozytywny jako osoba prywatna.

Dobre występy nie uszły uwadze trenera Simundzy, który krótko przed 18. urodzinami Rostka zaprosił go na treningi pierwszego zespołu. W ubiegły piątek został zgłoszony do rozgrywek I ligi, a dzień później w meczu ze Zniczem zadebiutował, zmieniając w 87. minucie Michała Rosiaka.

18-latek to także etatowy reprezentant Polski juniorów. Zaczynał jeszcze w kadrze U-16 grupie Future, a obecnie występuje w reprezentacji Polski U-18.

Tak jego grę podsumowuje analityk tej drużyny, wcześniej m.in. analityk przy pierwszym zespole Śląska oraz jego Akademii, a także były redaktor Śląsknetu Andrzej Gomołysek: – Mimo juniorskiego jeszcze wieku dużo ma zachowań seniorskich, do tego odwaga w graniu jeden na jeden i przebojowość, przynosząca liczby w rezerwach. Po zrobionym przez niego w ostatnim roku progresie, debiut na poziomie I ligi nie jest nawet zaskoczeniem.

Rostek jest kolejnym wychowankiem Śląska, który zadebiutował w tym sezonie w pierwszym zespole. Gratulujemy i życzymy, aby występ ze Zniczem nie był tylko epizodem.

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.