Konczkowski i Ruch. Niebieska rodzina
fot.: Miłosz Ślusarenko
Społeczność Ruchu Chorzów nazywana jest niebieską rodziną. – Słowo rodzina ma tutaj dużo szersze znaczenie – przekonuje w rozmowie ze Śląsknetem obrońca WKS-u Martin Konczkowski, który w klubie z Cichej spędził 7 lat. Ruch wraca na Stadion Śląski po 14 latach przerwy. Choć „Niebiescy” zagrają ze Śląskiem w obecności około 25 tysięcy kibiców, jeden z przedstawicieli niebieskiej rodziny przekonuje, że fani z Chorzowa na legendarnym obiekcie nie będą czuli się jak u siebie.
Mecz Ruchu z ŁKS-em na stadionie Piasta Gliwice. Z trybun spotkanie obserwował Martin Konczkowski. – Ruch to niebieska rodzina i słowo rodzina ma tutaj dużo szersze znaczenie. Wśród kibiców praktycznie każdy z każdym się zna, wie co zjadł na śniadanie i gdzie dzieciaki chodzą do szkoły – śmieje się urodzony na Górnym Śląsku piłkarz Śląska i podkreśla: – Przyjeżdżają na mecze Ruchu z całego regionu.
DOBRZY ZNAJOMI. KIBICE ZAWSZE WIERNI
W barwach Ruchu Martin Konczkowski rozegrał łącznie 135 spotkań, w których strzelił gola i zaliczył 11 asyst. W klubie z Cichej przeżył najważniejsze momenty na początku piłkarskiej kariery jak debiut w ekstraklasie i Pucharze Polski (2013 rok). Zanim wraz z Waldemarem Fornalikiem zdobyli złote medale za mistrzostwo Polski z Piastem Gliwice, to z Ruchem zajęli 3. miejsce w lidze w sezonie 2013/14.
– Wypłynąłem w Ruchu na szerokie ekstraklasowe wody. Zawsze będę wdzięczny trenerowi Jackowi Zielińskiemu. Współpracowaliśmy razem tylko pół roku, a on na mnie postawił. Potem oczywiście bracia Fornalikowie. Tomasz zaprosił mnie na treningi z pierwszą drużyną, później pracowaliśmy wspólnie z trenerem Waldemarem po jego powrocie do klubu
– wspomina Konczkowski.
Na tym jednak nie kończą się znajomości obrońcy WKS-u: – Zawodnicy, z którymi znam się bardzo dobrze to oczywiście popularni Figo (Filip Starzyński – przyp. red.), Sadloczek (Maciej Sadlok – przyp.red.) i Michał Buchalik. Poza tym przez lata zaszło oczywiście wiele zmian w zarządzie i strukturach klubu, ale w dziale marketingu i komunikacji pracują wciąż praktycznie te same osoby. Po 7 latach gry dla Ruchu dobrych znajomych mam sporo – mówi 30-latek.
Zmiany organizacyjne w klubie były pokłosiem fatalnej sytuacji finansowej i organizacyjnej Ruchu, który w 2019 roku po dwóch kolejnych spadkach znalazł się w III lidze. Latem przed startem rozgrywek zastrajkowali pracownicy, którym zalegano z wypłatami pensji, „Niebiescy” rozpoczęli jednak niezwykłą walkę o powrót do elity, która jest gotowym materiałem na film. W ciągu czterech lat 14-krotni mistrzowie Polski wrócili do ekstraklasy.
Wielu obserwatorów wskazywało na niesamowite zjednoczenie kibiców Ruchu, którzy wspierali klub na różne sposoby: nie tylko dopingiem, ale także finansowo. Po raz kolejny potwierdziła się stara sportowa prawda, że prawdziwy kibic wspiera klub bez względu na wyniki. Niebieska rodzina zaimponowała wtedy całej piłkarskiej Polsce. Rodzina, która od lat czeka na swój dom.
RODZINA BEZ DOMU
Sprawa z budową nowego stadionu Ruchu ciągnie się od wielu lat i jest materiałem na długi reportaż w oparach sportu i polityki. Osobą, która mogłaby zostać autorem książki jest Szymon Michałek ze Stowarzyszenia Cicha 6 – główny przedstawiciel środowiska kibiców Ruchu w kwestii powstania nowego obiektu.
W kwietniu jako przedstawiciel środowisk kibicowskich spotkał się z premierem Mateuszem Morawieckim i ministrem sportu Kamilem Bortniczukiem. Po ustnych zapewnieniach przyszła pora na przedwyborczą deklarację rządowej dotacji (12 października). Miasto złożyło projekt i udało się wygrać dotację. Piłka została wystawiona do pustej bramki – skomentował sytuację Michałek. Teraz pozostało przystąpić do realizacji budowy stadionu, ale będzie to miało miejsce w dynamicznie zmieniającej się powyborczej rzeczywistości politycznej.
Podczas meczu ze Śląskiem na trybunach Stadionu Śląskiego ma pojawić się około 25 tysięcy kibiców. Wpływ na to z pewnością ma fakt, że to pierwszy mecz Ruchu rozgrywany w Chorzowie od czasu awansu do ekstraklasy, jednak zainteresowanie przy okazji kolejnych spotkań będzie słabnąć. Klub z Cichej stać na wynajęcie 54-tysięcznego obiektu m.in. dzięki rządowemu wsparciu. Jak przekonuje Michałek samo rozgrywanie meczów w Chorzowie nie jest równoznaczne z posiadaniem własnego obiektu.
– Na pewno nie będziemy tam „u siebie". Mimo tego, że Stadion Śląski leży w Chorzowie to wiadomo, że każdy powinien mieć swój dom. Niezależnie jak wygodny jest hotel, łóżko hotelowe i pięknie wystrojona łazienka w tym hotelu, to i tak najlepiej jest w domu. Do momentu, w którym nie będziemy mieć swojego domu, nie będziemy się czuć jak u siebie
– powiedział w studiu katowickiego Radia EM.
„NIE CHCĘ PORÓWNYWAĆ KIBICÓW”
Konczkowski z powodu urazu nie zagra z Ruchem. Mimo to obrońca Śląska nie załamuje rąk. – Robiliśmy wszystko, żebym doszedł do zdrowia. Niestety się nie udało. Żałuję, że ominął mnie mecz przy pełnym stadionie z Legią i nie zagram w sobotę na Śląskim, jednak jeszcze sporo spotkań przed nami – mówi i deklaruje, że zrobi wszystko, by pomóc drużynie jak najszybciej. Opuszczenie spotkania akurat na Stadionie Śląskim nie jest bez znaczenia, bo obiekt działa na wyobraźnię nie tylko kibiców, ale i piłkarzy, o czym wspominał na przedmeczowej konferencji asystent Jacka Magiery Tomasz Łuczywek.
Konczkowski przychyla się do stwierdzenia, że atmosfera powinna być podobna do tej z meczu z Legią i ucieka od porównywania fanów obu klubów.
– Nie chcę porównywać jednych kibiców do drugich. Mecz z Legią pokazał jak świetnie fani Śląska potrafią ponieść nasz zespół i stworzyć na trybunach fantastyczne widowisko.
- mówi prawy obrońca Śląska.
Śląsk jest w wiceliderem tabeli, Ruch w grupie spadkowej. Konczkowski zapytany o wpływ bieżących rezultatów na frekwencję w kontekście Śląska i Ruchu odpowiada: – Wyniki pełnią dużą rolę w przyciągnięciu kibiców na stadion, ale na przykład wokół Śląska marketingowo i organizacyjnie wiele rzeczy zmieniło się na plus i kibice dostrzegają tę zmianę. Widzą, że klub całościowo poszedł do przodu i idą za tym wyniki. Dzięki wysiłkowi wielu osób wokół WKS-u udało się stworzyć pozytywną otoczkę – podsumowuje.
