Lizakowski: Nie nastawiałem się na ten mecz

Lizakowski: Nie nastawiałem się na ten mecz

fot.:

Po porażce Śląska II z Radunią (0:1) w 18. kolejce II ligi porozmawialiśmy z Kubą Lizakowskim. Jak sobotni mecz ocenił były zawodnik zespołu ze Stężycy?



 

Rozmawiamy krótko po zakończeniu pomeczowej odprawy, jak atmosfera w szatni?

Atmosfera jest mieszana, ponieważ uważam, że gra w drugiej połowie na pewno była bardzo dobra i kompletnie zdominowaliśmy przeciwnika. Radunia poza kontrami w końcówce tak naprawdę nic nie zrobiła. Nie cieszy nas niestety wynik, bo za ładną grę nie przyznają punktów. W kolejnym meczu musimy odbić się od dołka.

W przerwie trener Krzysztof Wołczek przeprowadził aż cztery zmiany, niektóre podyktowane potrzebami pierwszego zespołu, ale jednak. Wtedy, po mniej udanej pierwszej części, nerwów było więcej?

Można powiedzieć, że było nerwowo, ale dlatego, że czuliśmy, że możemy ten mecz wygrać i bardzo tego chcieliśmy. Byliśmy zdeterminowani, myślę, stąd ta złość. Chcieliśmy po prostu przekuć ją na lepszą drugą połowę.

Ty byłeś jednym z tych zawodników, którzy opuścili plac gry w przerwie, a do Śląska II latem trafiłeś przecież właśnie z Raduni. Podchodziłeś do tego meczu, jak do czegoś wyjątkowego?

Dla mnie to było spotkanie, jak każde inne, Radunia to taka sama drużyna z II ligi, jak inne. Specjalnie się do tego meczu nie przygotowywałem, ani nie nastawiałem. Wszystko na spokojnie.

Schodząc z murawy rozmawiałeś z niektórymi zawodnikami gości. Znacie się prywatnie, ale też sportowo, korzystałeś w trakcie meczu z tego, że wspólnie trenowaliście i znasz ich mocne oraz słabe strony?

To, co zapamiętałem, to próbowałem pomóc, szczególnie przy stałych fragmentach. Niektórych zawodników Raduni wspominam bardzo dobrze, tak jak było widać, że rozmawialiśmy po meczu, gratulowałem tego zwycięstwa. Są tam tacy, których prywatnie mogę nazwać swoimi kumplami.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.