Magiera: Musimy poprawić grę defensywną

22.04.2021 (13:25) | Jakub Luberda
uploads/images/2021/4/magiera-lechia_607833ae04459.jpg

fot.: Paweł Kot

Konferencja prasowa przed meczem z Rakowem z udziałem trenera Jacka Magiery. 



 

Czy należy pan do trenerów wyznających zasadę, że lepiej wygrać mecz 4:3 niż 1:0?

Należę do trenerów, którzy chcą wygrywać i strzelić jednego gola więcej niż przeciwnik. Dla kibiców widowisko 4:3 jest lepsze. Dla trenerów, analizując to spotkanie po meczu, widzimy, że jest dużo do poprawy. Zdajemy sobie sprawę, że gra defensywna jest do rozwoju i do poprawy. Najistotniejsze w tym wszystkim jest to, aby wygrywać, strzelając gola więcej.

Czy Łukasz Bejger, grając na wahadle, sprawdził się w tej roli? Czy w związku z tym można powiedzieć, że w przynajmniej w najbliższym czasie to jego nowa pozycja?

Łukasz Bejger ma być gotowy na każdej pozycji. Dawać zespołowi jakość, odwagę, determinację, agresywność. Ma nie mieć wątpliwości. Znam bardzo dobrze Łukasza Bejgera, prowadziłem go też w reprezentacji. Wahadło to nie jest jedyna pozycja, gdzie widzimy, że może tej drużynie pomóc. Ma być gotowy, aby na każdej pozycji, na której wystąpi, realizował się na boisku.

Grający wcześniej regularnie Dino Stiglec usiadł na ławce z powodu obniżki formy, czy jest jakiś inny powód?

Nie ma żadnego powodu. Dla nas każdy zawodnik jest ważny, potrzebny i ma być gotowy do tego, aby grać. Patrząc na mecz, czy to w wyjściowym składzie, czy też robiąc później zmiany, szukamy przede wszystkim intensywności na boisku. Każdy zawodnik ma tę intensywność trzymać. Pomóc drużynie, aby grała szybko, zdecydowanie i taką szybkość trzymała.

Krzysztof Mączyński po meczu z Podbeskidziem mówił o wielu błędach i liczbie rzeczy do poprawy w grze Śląska. Jak to zrobić, gdy gracie teraz co trzy dni?

Musimy i chcemy poprawić grę defensywną. Zdajemy sobie z tego sprawę. Dzisiaj jedyną rzeczą, którą możemy robić, to poprawiać to w meczach. Treningów nie ma, bo są wyjazdy, regeneracja i przygotowania do następnego spotkania. Są analizy video, które robimy z zawodnikami indywidualnie i grupowo. To, co jest najistotniejsze, to żeby drużyna w meczach dawała poprawę i taką stabilność, jeżeli chodzi o grę defensywną. Wiemy o tym, pracujemy, staramy się w każdym momencie poprawić swoją grę.

Patrząc na skład wyjściowy na mecz z Podbeskidziem, można odnieść wrażenie, że gdzieś z tyłu głowy miał pan mecz z Rakowem i niektórych zawodników oszczędzał. Czy rzeczywiście tak było?

Nie było tak. My funkcjonujemy z meczu na mecz. We wtorek najistotniejszy był mecz z Podbeskidziem, dzisiaj najistotniejszy jest mecz z Rakowem i tak do tego podchodzimy.

Na co w ekipie Rakowa zwróci pan uwagę swoim zawodnikom przed piątkowym starciem?

Raków ma sezon stulecia dosłownie i w przenośni. Jest to klub, który jeszcze nigdy nie był tak wysoko, jeżeli chodzi o końcówkę sezonu. Jest na pozycji medalowej, w finale Pucharu Polski. Jest to drużyna bardzo dobrze poukładana, która wie, czego chce. Będziemy natomiast robić wszystko, aby to spotkanie wygrać. Jesteśmy drużyną zdeterminowaną, mającą swoje cele, patrzącą przede wszystkim na siebie i swoje możliwości. Każdy mecz jest inny, natomiast celem na to spotkanie będzie wykorzystać to, co my mamy najlepsze i stwarzać sytuację, aby zdobywać gole i na końcu wygrać.

Można powiedzieć, że wraca pan do domu, czyli do swojej rodzinnej Częstochowy, przeciwko której jako trener jeszcze pan nie występował. Czy będzie to dla pana wyjątkowy mecz?

Nie będzie to dla mnie wyjątkowy mecz. Oczywiście, to się zgadza, to są fakty. Częstochowa to jest moje miasto, Raków to jest mój pierwszy klub. Tam się wychowałem, na tym stadionie w Częstochowie. Tam miałem swoje pierwsze poważne mecze, sukcesy i rozczarowania jako młody chłopak, któremu wydawało się wtedy, że coś mu się należy. Na wszystko trzeba było zapracować. Tam poznałem wspaniałych ludzi, mentorów, którzy przekazywali mi wiedzę i wartości. To jest dla mnie wyjątkowe miejsce i wyjątkowy klub, bo pierwszy, ukochany mogę tak powiedzieć. Natomiast to, że tam przyjadę jako trener Śląska i zrobię wszystko, żeby drużyna moja, czyli Śląsk Wrocław wygrała, jest oczywiste i tutaj nie będzie żadnych sentymentów. Rakowowi będę kibicował, natomiast jutro będę robił wszystko, abyśmy to my po meczu cieszyli się ze zwycięstwa.

Śląsk pod pana wodzą zaczął od meczu bez straty gola, ale tendencja jest niepokojąca. Czy w końcówce sezonu lepsza gra defensywna będzie największym wyzwaniem?

Nie znam drużyny, która nie straciłaby w sezonie gola. Nie ma takiej drużyny i nie łudźmy się, że gdziekolwiek znajdziemy taki zespół. Wiemy, że gra defensywna jest bardzo ważna, ale wiemy też, że atak jest bardzo ważny. Wszystko musi być ze sobą współgrać. Istotne jest to, aby drużyna dobrze reagowała na zaistniałą sytuację. W ostatnim meczu, przegrywając na osiem minut przed końcem, drużyna wyciągnęła to spotkanie na 4:3, bo zapracowała na to swoją determinacją, spokojem, grą i dostała za to nagrodę. Tak samo było w Zabrzu, gdy drużyna, przegrywając, zareagowała znakomicie. Oczywiście chcielibyśmy prowadzić i nie oddawać tego zwycięstwa do końca, ale są różne momenty, różne fazy i na wszystko trzeba zareagować z chłodną głową, spokojnie, ale z wiarą, że możemy osiągnąć sukces, bo chcemy. Zawodnicy Śląska to ambitni ludzie, sportowcy, którzy w każdej sytuacji na boisku mają się odnaleźć.

Jak istotne dla pana jest, aby środkowy obrońca, który jest ustawiony bliżej lewej strony w trójce, był lewonożny?

Jest to ważne, ale nie najważniejsze. Zawodnik mający lepszą prawą albo lewą nogę na tej pozycji ma swoje atuty, ale i ograniczenia. Tutaj czasami też zgranie z zawodnikiem, mającym wiodącą nogę prawą, też może być atutem, jeżeli zostanie odpowiednio to wykorzystane pod względem taktycznym. Tutaj najważniejsze jest, jaką zawodnik ma jakość motoryczną i sportową. To są rzeczy, które dla mnie są najważniejsze. Jeżeli będzie zawodnik na tej pozycji, który ma super lewą nogę, to będzie mile widziany, natomiast zdarzają się takie sytuacje, że na tej pozycji grają zawodnicy z prawą nogą wiodącą.

Jak wygląda sytuacja zdrowotna zawodników, szczególnie Lubambo Musondy?

Dla mnie każdy zawodnik jest ważny, nie tylko Lubambo Musonda. Czekamy na każdego zawodnika, który jest kontuzjowany. Czekamy na Matusa Putnockiego, Maćka Wilusza, Wojtka Gollę, Oliviera Wyparta, Guillermo Cotugno, Piotrka Celebana. To jest ważne, aby oni wszyscy byli zdrowi i gotowi, aby rywalizować o miejsce w składzie. Są dziś pod stałą opieką sztabu medycznego. Nie są brani pod uwagę do jutrzejszego meczu z Rakowem. Chciałbym, aby wielu z nich było gotowych do następnego spotkania, ale wiem, że w wielu przypadkach jest to niemożliwe.


Czy pozycja lewego wahadłowego lub lewego obrońcy to pozycja z najmniejszą głębią? Czy rozważa pan, aby rozwijać tam w przyszłym sezonie Oliviera Wyparta lub Mateusza Maćkowiaka, czy bardziej liczy pan na Patryka Janasika?

Chcemy mieć zawodników takich, którzy będą rywalizować o to miejsce w składzie na tej pozycji, jak i na każdej innej. Potrzebni są zawodnicy do tego, aby grali. Dzisiaj Maćkowiak i Wypart są kontuzjowani i nie mogą występować nawet w drugim zespole Śląska Wrocław, dlatego najistotniejsze dla nich jest to, aby wrócili do zdrowia. Jak będą gotowi, to mają okazję przekonać sztab do tego, że warto dawać im szansę. Tak jak powiedziałem, każdy dobry zawodnik jest mile widziany w pierwszym zespole i tylko od nich zależy, jak ich losy we Wrocławiu się dalej potoczą.

ZOBACZ też: Podsumowanie 26. kolejki ekstraklasy