Na kogo liczyć z Lechem?

Na kogo liczyć z Lechem?

fot.:

W niedzielny wieczór przed Śląskiem Wrocław bardzo trudne zadanie, ale nie niemożliwe do wykonania. Wystarczy “tylko” powtórzyć to, co udało się dokonać już dwukrotnie w tym sezonie. Na kogo powinni liczyć wrocławscy kibice, żeby Trójkolorowym udało się skompletować hattricka zwycięstw nad mistrzem Polski?



 

Lech przystąpi do rywalizacji na Tarczyński Arena trzy dni po meczu Ligi Konferencji z Bodo/Glimt. W składzie drużyny Johna van der Broma możemy więc spodziewać się pewnych roszad, tak jak miało to miejsce w poprzedniej kolejce, gdy poznaniacy podejmowali Zagłębie Lubin. Dodatkowo na pewno na boisku zabraknie Mikaela Ishaka oraz Kristoffera Velde, którzy są zawieszeni za nadmiar żółtych kartek.

ROZBŁYSK NIEMIECKIEJ GWIAZDY

Dwa jesienne zwycięstwa Śląska w Poznaniu były wielkimi niespodziankami. Nie wzięły się one jednak z przypadku - oba mecze były świetnymi występami podopiecznych Ivana Djurdjevicia. W pierwszym z nich jedynego gola strzelił Petr Schwarz po pięknej indywidualnej akcji. Niedzielny mecz Czech obejrzy jedynie z poziomu trybun, gdyż cały czas przechodzi rehabilitację po kontuzji odniesionej w derbach Dolnego Śląska. W drugim, pucharowym, meczu w Poznaniu, mieliśmy popis ofensywnej gry wrocławskich liderów.

Strzelanie rozpoczął tamtego dnia Erik Exposito, dla którego był to pierwszy gol strzelony Lechowi. Ostatni kwadrans meczu należało w całości do Johna Yeboaha. Dwa szybkie ciosy wyprowadzone przez Niemca znokautowały mistrza Polski i zapewniły Śląskowi awans do kolejnej rundy. Był to pierwszy tak świetny mecz Yeboaha we Wrocławiu i moment, w którym jego gwiazda rozbłysła na dobre. Od tamtego pojedynku forma skrzydłowego cały czas szła w górę, czego skutkiem było świetne zakończenie rundy jesiennej w jego wykonaniu.

Dwa gole strzelone w takich okolicznościach dodały mu mnóstwo pewności siebie. Na pewno nie może jej zabraknąć także w niedzielę. Jeśli Śląsk ma po raz trzeci pokonać Lecha w sezonie 2022/23, to potrzebny będzie wielki mecz Johna, który weźmie na swoje barki odpowiedzialność za ofensywę. W Łodzi zaliczył słabszy występ i nie wykorzystał najlepszej sytuacji, jaką stworzył sobie Śląsk pod koniec pierwszej połowy. Teraz nadchodzi idealny moment na rehabilitację i ponowną zwyżkę formy!

SOLIDNE FUNDAMENTY

Pucharowy pojedynek w Poznaniu nadszedł też dwa tygodnie po zmianie w bramce Śląska. Rafał Leszczyński zajął miejsce między słupkami w wygranym ligowym meczu z Górnikiem Zabrze i Ivan Djurdjević postawił na niego także w Pucharze Polski. Jak się okazało, była to świetna decyzja. Leszczyński swoimi kapitalnymi interwencjami długo trzymał drużynę w grze i momentami w pojedynkę powstrzymywał ofensywę Lechitów. 

W rundzie wiosennej Rafał to obok Johna zdecydowanie najlepszy zawodnik wrocławian i fundament, bez którego trudno jest obecnie wyobrazić sobie Śląsk Wrocław. W starciu z tak wszechstronną i groźną ofensywą Lecha po raz kolejny potrzebny będzie wyjątkowy występ bramkarza. Na szczęście Leszczyński już wie, jak powstrzymać ekipę z Poznania i pomimo tego, że w październiku nie udało mu się zachować czystego konta przy Bułgarskiej, to z całą pewnością mógł być bardzo zadowolony ze swojej postawy tamtego wieczoru.

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.