Papszun: To wielka sztuka mieć taką powtarzalność
fot.: Paweł Kot
Raków Częstochowa pokonał 4:1 Śląsk Wrocław w meczu 24. kolejki ekstraklasy. Na pytania dziennikarzy po meczu odpowiedział szkoleniowiec gospodarzy Marek Papszun.
Marek Papszun: Gratulacje dla drużyny to za mało, należy się duży szacunek dla całej szatni. To nasz kolejny mecz bez porażki, już chyba 17. z rzędu w lidze. To jest wielki wyczyn i to wielka sztuka mieć taką powtarzalność. Pamiętajmy jednak, że jeszcze nic nie wygraliśmy w tym sezonie i musimy iść dalej. Wchodzimy w decydującą fazę rozgrywek, mamy kilka kontuzji, dzisiaj w kadrze było tylko 18 zawodników.
Mecz mieliśmy pod kontrolą. W pierwszej połowie trochę brakowało nam cierpliwości, ale i tak wykreowaliśmy sobie trzy czy cztery dobre sytuacje. W drugiej połowie było widać jeszcze większą jakość i determinację. Zdecydowane zwycięstwo bardzo cieszy i to, że dopisuje nam forma. To optymistyczny prognostyk na kolejne spotkania.
Chyba dobrze jest grać w piątek i spokojnie czekać w sobotę i niedzielę na to, co zrobią inni?
Tak, to prawda, szczególnie jak się wygrywa, to dobrze zaczynać w piątek. Mamy czas na regenerację, a zawodnicy, którzy nie grali, mogą potrenować w weekend. Śląsk dobrze radził sobie na wyjazdach w meczach z mocnymi drużynami i musieliśmy się naprawdę przyłożyć, żeby nie popełnić tych samych błędów, co inne drużyny. Cieszę się, że prowadzę tak odpowiedzialny zespół.
Raków operował dzisiaj na boisku przez 20 minut bez klasycznej dziewiątki. Czy to rozwiązanie, które częściej będzie pan stosował?
Tak trenujemy i jesteśmy przygotowani na taką opcję. Postanowiliśmy, że Ivi zagra dzisiaj 20 minut w meczu o punkty jako fałszywa dziewiątka. Był na boisku jeszcze Kochergin, więc tak naprawdę graliśmy na czterech zawodników ofensywnych.
Widziałby pan któregoś ze swoich zawodników w reprezentacji Polski?
Oczywiście, jakbym był selekcjonerem reprezentacji, to bym powołał wszystkich swoich zawodników!