Papszun: Wyglądaliśmy lepiej fizycznie
fot.: Paweł Kot
Trener Rakowa Częstochowa Marek Papszun skomentował mecz 7. kolejki ekstraklasy, w którym jego zespół pokonał Śląsk we Wrocławiu 4:1.
Wróciliśmy do gry w ekstraklasie po pucharach, które zakończyły się dla nas tym nieszczęśliwym odpadnięciem. Rozczarowanie jest duże, ale musieliśmy się szybko pozbierać, było mało czasu. Drużyna odpowiedziała w najlepszy sposób jaki mogla, szybko to strawiliśmy i musimy iść dalej. Dzisiaj bardzo dobre spotkanie, okazałe zwycięstwo, to jest ta odpowiedź i reakcja zespołu na to, co się wydarzyło w Pradze. Cieszę się z przygotowania fizycznego, bo pod tym katem wyglądaliśmy lepiej, mimo dogrywki. To też dla mnie ważne, bo ten czwartkowy mecz nie wyglądał tak, że w dogrywce osłabliśmy, wbrew opiniom w Polsce.
Jeszcze wyraźnie siedzi w panu ten czwartkowy mecz, łatwo było się przygotować do dzisiejszego spotkania?
Oczywiście, że siedzi, z mojej perspektywy zasłużyliśmy, by awansować. Dużo sytuacji, kontrowersje w pierwszym meczu, to co robił przeciwnik też po meczu. Slavia musiała dużo zrobić, żeby awansować. Czy ciężko było się przygotować? Myślę, że nie, byliśmy razem, nie rozjeżdżaliśmy się nigdzie. Przylecieliśmy w piątek do Wrocławia i musieliśmy to razem przeżyć. Ta drużyna już jest taka, może nie doświadczona, żeby taki mecz przepchnąć, ale na takim poziomie świadomości, co chce osiągać, że nie było to dla mnie jakieś duże wyzwanie.
Fabian Piasecki wydawał się dziś szczególnie zmotywowany.
Dla mnie zagrał jak każdy, to dla mnie standard, musi to tak wyglądać, a dziś dodał do tego jakość, zagrał dobry mecz. Musi być zmotywowany w każdym meczu, taki ma zawód, nie wyobrażam sobie inaczej. Pokazał dzisiaj swoją jakość.
Raków dziś wchodził z bramkami w obie połowy, trener Djurdjević mówił po ostatnim meczu, że Śląsk ma problemy z bronieniem w tym czasie. Brał to pan pod uwagę?
Nie, na to nie patrzyłem. Taka jest piłka, bramki padają w takich czy innych minutach, dla mnie to nie ma żadnego znaczenia. Przygotowuję zespół kompleksowo, chcemy wykorzystać pewne zachowania, ale gramy po swojemu. To już nasz dwunasty mecz w sezonie, nie mamy dużo czasu, musimy grać jak wyznacza to nasza strategia, jak Raków i po prostu nałożyć na przeciwnika. Dziś do pierwszej bramki było już kilka szans wcześniej.
Raków na Twitterze podał w wyjściowej jedenastce Sebastiana Musiolika, a nie Fabiana Piaseckiego. Specjalnie?
Nie mamy z tym nic wspólnego. Pewnie to z przyzwyczajania ktoś wrzucił, nie wiem czym to spowodowane, nic na ten temat nie wiem. To nie są takie wielkie rzeczy, który napastnik wyjdzie, żeby jakoś specjalnie się przygotować. Zawsze jest podobnie, mówi się, że wszyscy w Polsce wiedzą jak gra Raków.
Jak odpadnięcie z pucharów zmienia strategię transferową?
Moja strategia nie ma nic do rzeczy, jest strategia właściciela. Z tego co wiem będą jakieś ruchy wychodzące, krótko, nawet niekrótko rozmawialiśmy na ten temat w sobotę. Miały być jakieś przychodzące, teraz ich nie będzie. Musimy się dokładnie zastanowić nad tym tematem, bo dla mnie ta kadra biorąc pod uwagę ilu jest kontuzjowanych i szybko nie wrócą, to nie jest wcale szeroka. To moja optyka, zobaczymy jakie będą działania ze strony klubu.
Czyli spodziewa się pan jakichś ruchów wychodzących?
Tak
Na przykład odejścia Vladana Kovacevicia (mówi się, że może kupić go Benfica Lizbona - przyp. red.)?
Tego nie wiem, wiem, że jest dużo spekulacji. Według władz nie ma żadnej oferty, może to informacja stara, zamkniecie okienka blisko, różne rzeczy mogą się wydarzyć. Nie znam po prostu scenariusza na ten ewentualny transfer.