Piast Gliwice – Śląsk Wrocław. Co warto wiedzieć przed meczem?
fot.: Paweł Kot
W ostatnich tygodniach Śląsk Wrocław po raz pierwszy w 2022 roku przegrał dwa mecze z rzędu. Czy tym razem WKS również pierwszy raz w bieżącym roku dwukrotnie pod rząd triumfuje? W spełnieniu tego celu przeszkodzić im spróbuje Piast Gliwice, który pozbierał się już na dobre po fatalnym początku sezonu. Spójrzmy na fakty i ciekawostki dotyczące gliwicko-wrocławskiej rywalizacji.
Mecz Piast Gliwice – Śląsk Wrocław odbędzie się w piątek 16 września o 18:00 na stadionie w Gliwicach. Na naszym portalu tradycyjnie dostępne będą relacja na żywo z komentarzem, a także pisana live. Obie TUTAJ.
Nikt nie ma wątpliwości, że wygrana Śląska w meczu przyjaźni nad Lechią Gdańsk (2:1) urodziła się w wielkich bólach i nie była zbyt piękna. Ivan Djurdjević pierwszą połowę nazwał wręcz jedną z najgorszych odkąd dołączył do WKS-u. Aczkolwiek biorąc pod uwagę obecną formę zespołu i sytuację w tabeli przed tamtą kolejką (strefa spadkowa), nikt wybrzydzać nie zamierza.
Zwłaszcza że nieco pozytywów można było wyciągnąć. Chociażby fakt, iż wrocławianie po raz pierwszy w tym sezonie wygrali spotkanie, w którym to rywale objęli prowadzenie. Lech Poznań gola WKS-owi nie strzelił, a w starciu z Pogonią (2:1) to Śląsk prowadził jako pierwszy. Ogólnie to pierwsza taka wygrana tej drużyny, od 19 marca i triumfu 2:1 nad Wisłą Płock.
Cieszyć mogła także postawa Erika Exposito. Hiszpan strzelił pierwszego w sezonie ligowym gola z gry, potwierdzając iż wreszcie zaczyna się z nim dziać coś dobrego (wcześniej strzelił z karnego Rakowowi oraz dublet w Pucharze Polski). Co prawda później nie wykorzystał jedenastki, ale WKS i tak wygrał, więc z pewnością łatwiej było mu to „przetrawić”.
Erik w formie byłby dla Śląska bezcenny, bo ofensywie wciąż brakuje prawdziwego lidera. Nawet z będącą w beznadziejnej formie Lechią, długimi fragmentami w ataku wiało nudą i mimo dwóch goli dalej wymaga to wiele pracy. Trener Djurdjević zapytany o styl gry w ofensywie sam powiedział, że to jeszcze absolutnie nie moment gdy Śląsk będzie dominował na boisku, a wszystko wymaga czasu. Czy Exposito go skróci nie wiadomo, ale na pewno jego dobra dyspozycja wiele ułatwi, bo póki co serbski trener łatwo nie ma.
Zwycięstwo z Lechią wyciągnęło WKS ze strefy spadkowej i uplasowało ich na 10. miejscu w tabeli z dorobkiem 12 pkt. Oczywiście to dalej nie znaczy tak wiele, bo obecnie sytuacja wygląda tak, że pierwszą Wisłę Płock, a otwierające strefę spadkową Zagłębie Lubin dzieli… 7 pkt.
Tuż nad „czerwoną strefą” jest obecnie Piast Gliwice, tracący do Śląska 2 pkt (i mający 1 rozegrany mecz mniej). Jednak taka a nie inna pozycja gliwiczan wcale nie oznacza, że są oni kompletnie bez formy. To można było o nich powiedzieć na samym początku sezonu, gdy przegrali 3 pierwsze mecze, nie strzelając ani jednego gola.
Jednak później gliwiczanie pozbierali się do kupy. Na ostatnie 5 spotkań zwyciężyli trzykrotnie, po razie remisując i przegrywając. Pokonali choćby bardzo rozpędzoną wówczas Cracovię 1:0, czy rozbili notującą świetny początek Stal Mielec 4:0. Za to w poprzedniej kolejce poszli na absolutną wojnę z Górnikiem Zabrze, w której zwycięstwo wypuścili w ostatniej akcji meczu (3:3).
Nie brak im zatem mocy w ofensywie, co zawdzięczają przede wszystkim Damianowi Kądziorowi. Reprezentant Polski (jeszcze za wcześnie by pisać „były”) był przed sezonem przedmiotem walki między Piastem a Lechem Poznań. Kolejorz chciał mieć go u siebie, ale zbyt tanim kosztem, bo gliwiczanie odrzucali wszystkie oferty. Zaś jak po bardzo długim czasie poznaniacy dali w końcu tyle ile Piast chciał, to ci uznali iż nie są traktowani poważnie, a i sam piłkarz dość miał tego wszystkiego, toteż przedłużył kontrakt z gliwiczanami.
Na ich szczęście, bo gdy Kądzior wrócił do formy, to od razu zaczął demolować wszystkich na swej drodze. Uzbierał już 2 gole i 5 asyst, z czego większość (gol i 4 asysty) w dwóch ostatnich meczach. Siedem punktów w klasyfikacji kanadyjskiej w lidze (gole + asysty), mają wszyscy ofensywni gracze Śląska (tj. napastnicy, skrzydłowi i ofensywni pomocnicy)… razem wzięci.
Dzięki jego dobrej grze odblokował się Kamil Wilczek (4 gole), a solidnym wzmocnieniem jest wracający do Gliwic po nieudanej przygodzie w Turcji Jorge Felix (już 2 gole w 4 meczach).
WKS ma się zatem kogo strzec. Zwłaszcza że defensywa do Gliwic pojedzie najpewniej mocno osłabiona. Trener Djurdjević poinformował na konferencji przedmeczowej, iż z Piastem najpewniej nie zagra Konrad Poprawa (świetny mecz z Lechią). Od dłuższego czasu gra z drobnym urazem i potrzebuje odpoczynku, by to wreszcie wyleczyć. Zapewne zastąpi go nie imponujący ostatnio formą Daniel Leo Gretarsson.
Dodajmy do tego dalej nieobecnego Petra Schwarza, a także fakt, iż jedyny lewy obrońca w kadrze jest w takiej formie, że na jego pozycji grać musi nominalny prawy defensor. W sumie wychodzi nam spory niepokój o obronę przed nadchodzącym starciem.
Akurat Piast do tej rywalizacji też przystąpi z brakiem w obronie. Ariel Mosór w meczu z Górnikiem Zabrze brutalnie sfaulował Rafała Janickiego, uszkadzając mu więzadła i tzw. „struktury kostne” w prawej nodze. Dostał za to czerwoną kartkę i nie zagra ze Śląskiem.
Historia starć WKS-u z Piastem w ostatnich latach nie faworyzuje wyraźnie żadnej ze stron, jeśli ujmiemy ją ogólnie. Rzadko padają tu remisy, bo w na ostatnich 10 spotkań tylko raz mieliśmy podział punktów. Reszta to 5 wygranych Śląska i 4 gliwiczan, przy czym poprzednie pięć starć tych zespołów to tylko 1 triumf wrocławian.
Co innego historia meczów w Gliwicach. Ostatnia wygrana Śląska tam to listopad 2019 roku i 3:0 po golach Roberta Picha, Jakuba Łabojki i Przemysława Płachety. Jest to jednak jedyne zwycięstwo WKS-u na terenie Piasta w przeciągu ostatnich… 13 lat.
Jeśli chodzi o kartki, to brak wspomnianego Ariela Mosóra nie będzie jedynym osłabieniem Piasta. Za 4 żółte kartki pauzować będzie inny obrońca, Grek Alexandros Katranis. Wśród gospodarzy zagrożeni będą za to Constantin Reiner oraz były gracz Śląska Michał Chrapek. Zaś co do WKS-u, pauzujących brak, podobnie zresztą jak zagrożonych.
Sędzią głównym tego spotkania będzie Wojciech Myć z Lublina. Arbiter sędziujący póki co w tym sezonie pół na pół ekstraklasę i I ligę. Śląsk Wrocław w trakcie bieżącej kampanii jeszcze na niego nie trafił, podobnie jak Piast.