Piątek w Chorwacji pod znakiem deszczu

Piątek w Chorwacji pod znakiem deszczu

fot.:

Głównym reżyserem wydarzeń podczas piątkowego dnia na obozie w Chorwacji był deszcz. Z tego powodu wrocławianie przenieśli poranne zajęcia na inny obiekt, a po południu zamiast na murawie zameldowali się w siłowni.



 

Po środowym starciu z Dinamem Zagrzeb, które było zwieńczeniem pierwszej części zgrupowania w Umagu, trenerzy w czwartek nieco zmniejszyli obciążenia. Piłkarze podzieleni na mniejsze grupy przed południem ćwiczyli w siłowni, a po obiedzie mieli czas wolny. W piątek jednak znów graczy czekała intensywna praca, bowiem ponownie zaplanowano dwie jednostki treningowe.

Gdy po koło 10 minutach jazdy autokar zaparkował pod obiektem drugoligowego NK Petrovija sytuacja nie wyglądała jeszcze źle – deszcz siąpił delikatnie, później zmieniła się jednak znacznie na gorsze. Gospodarze dbając o komfort „Wojskowych” włączyli nawet małe oświetlenie za jedną z bramek, by nieco zastąpić brak słońca, zakrytego przez grubą warstwę ciemnych chmur. Ciężarówką dostarczono także bramkę, bowiem do zajęć tego dnia potrzebne były ich cztery.

Półtoragodzinne zajęcia cechowały się dużą intensywnością. Po rozgrzewce piłkarze zostali podzieleni na kilka grup i ćwiczono z wykorzystaniem całej przestrzeni boiska. Jedni wykonywali dynamiczne slalomy kończąc je strzałem na minibramkę, inni walczyli na małych boiskach m.in. trenując walkę jeden na jednego. Zwieńczeniem zajęć była gra na pełnowymiarowym boisku, podczas której piłkarze rotowali się w drużynach.

W trakcie gry nie brakowało poślizgnięć, czy upadków, bowiem coraz silniej padający deszcz nie ułatwiał boiskowej rywalizacji. Choć zawodnicy mieli okazję do sprawdzenia się w dużo gorszych warunkach w sparingu z Dinamem, to jednak śliska i grząska murawa zwiększała ryzyko potencjalnych kontuzji. Dlatego też później po przeanalizowaniu całej sytuacji sztab zdecydował, że drugi trening nie odbędzie się na dworze, tylko zawodnicy znów spotkają się w siłowni. Cieszyć może fakt, że po chorobie do treningów powrócił Mateusz Żukowski, który rano ćwiczył indywidualnie, a po południu miał już normalnie brać udział w zajęciach z drużyną. Pytanie jednak, czy ta aura nie dała się we znaki teraz innym graczom.

Po gwizdku oznaczającym koniec zajęć, przemoczeni i umorusani błotem zawodnicy w ekspresowym tempie zbierali swoje rzeczy i chowali się do autokaru. Nie można było im się dziwić, większość była całkowicie przemoknięta, a przy temperaturze około 5 stopni Celsjusza o przeziębienie nie trudno. Tym bardziej, że nie każdy tak jak na przykład Patryk Janasik zdecydował się na zabranie ze sobą na zajęcia czapki, rękawiczek i długich spodni.

Mimo tej niesprzyjającej piątkowej aury wydaje się, że sobotni sparing z Hajdukiem Split odbędzie się w znacznie lepszych warunkach, niż potyczka z Dinamem. Mecz zaplanowany na godzinę 11:30 odbędzie się na boisku w Umagu, na którym chorwacka drużyna trenuje na co dzień. Mimo dużych opadów deszczu murawa w piątek prezentowała się tam bardzo dobrze, nie było widać na nim kałuż, czy grząskości.


Partnerami wyjazdu Śląsknetu do Chorwacji są firmy Acana i Uniwer-Trans

 

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.