Plewnia: Myślę, że zasłużenie jesteśmy w dalszej fazie gry

Plewnia: Myślę, że zasłużenie jesteśmy w dalszej fazie gry

fot.:

Śląsk Wrocław przegrał po dogrywce z Odrą Opole w 1/16 Finału Pucharu Polski. Co do powiedzenia po meczu miał trener Odry, Piotr Plewnia?



 

Plewnia: Gratulacje za całokształt, za cały występ, za to, że do ostatniej minuty dążyliśmy do tego, aby odrobić to, co straciliśmy, czyli z wyniku 0:1 doprowadzić do 1:1. Myślę, że poświęcenie dzisiejsze każdego na boisku było na najwyższym poziomie. To, z czego jesteśmy najbardziej zadowoleni – daliśmy sobie dzisiaj taki mały cel, żeby przede wszystkim zdobyć gola i to nam się udało i to nas bardzo cieszy. Trochę nerwowe pierwsze 20-25 minut, ale kompletnie mnie to nie zdziwiło z uwagi na ostatnie wydarzenia w Odrze, ale potem trochę tą grę poukładaliśmy. Na gorąco, bo nie oglądałem, druga połowa w naszym wykonaniu bardzo dobra i tak jak powiedziałem, fantastyczna końcówka. Myślę, że zasłużenie jesteśmy w dalszej fazie gry. Oczywiście Śląsk też miał swoje sytuacje, mógł je strzelić – nie zrobił tego, my to zrobiliśmy.

Czy wierzył pan (w doliczonym czasie gry), że rzeczywiście uda się zdobyć tą bramkę, po tych problemach ze zdobywaniem bramek?

Dopóki piłka w grze, to zawsze wierzymy. Oczywiście, Śląsk to klasowa drużyna, gra w Ekstraklasie i potrafi tą piłką bardzo dobrze operować, ale ta druga połowa była naprawdę niezła w naszym wykonaniu. Chłopaki nie spuścili nawet na moment głowy, nawet chyba po golu wzięli szybko piłkę i chcieli grać. Czy wierzyłem? Zawsze się wierzy, tak jak powiedziałem, do ostatniej minuty. Ale oczywiście tutaj byśmy opowiadali niestworzone rzeczy, że tak wiedziałem, że tutaj doprowadzimy do wyrównania. Fantastyczny strzał Patryka Szysza, ale tak jak powiedziałem, to nie jest tak, że w drugiej połowie nie mieliśmy sytuacji do strzelenia gola i jedna sytuacja uratowała nam ten mecz, a dopóki gwizdek sędziego nie wybrzmi, to każdy powinien być świadomy, że gola można strzelić, ale też stracić.

Jak pan to robi, że ten efekt nowej miotły w pańskim przypadku działa, poprzednia krótka kadencja też od początku dała takie odświeżenie wiosną?

Niektórzy mi powiedzieli, że najważniejszą rzeczą, jaką dzisiaj robię, to że prawie mnie nie ma w szatni i jeżeli to jest taki efekt, to ja się z niego bardzo cieszę. Oczywiście nie chciałbym tutaj popadać w hurraoptymizm, bo to jest tylko i aż mecz pucharowy, mam nadzieję, że nikt tego nie zrozumie, który inaczej odbiera się psychicznie w drużynie, która na dzień dzisiejszy nie jest w miejscu, w którym by chciała być. Mecz ligowy będzie o zupełnie innym gatunku emocjonalnym. Oczywiście pełna radość, fajne te małe rzeczy, dlatego bardzo się cieszę, że osiągnęliśmy te nasze małe cele. Myślę, że tak krok po kroku będziemy pracowali nad tym, by wychodzić z tej indolencji strzeleckiej. Oczywiście, tak jak powiedziałem, trzeba być świadomym, że to tak od razu nie przyjdzie. Dzisiaj pokazaliśmy wraz z tą ilością sytuacji, że potrafimy kreować te sytuacje.

Kogo sobie pan życzy w kolejnej rundzie pucharu?

Niech to będzie rywal, z którym będzie naprawdę dobre widowisko. To jest wielka przyjemność być dzisiaj na stadionie przy pełnych trybunach, wchodząc na stadion na mecz, czuje się dreszcz tego wszystkiego. Fajnie by było, żeby to był mecz w Opolu. Na każde następne spotkanie będziemy musieli pracować.

Ante Simundza powiedział, że Śląsk był lepszy w tym spotkaniu od Odry Opole. Czy zgadza się trener z tymi słowami?

Odbiór na gorąco może być różny, bo były różne fazy tego meczu. Pierwsze minuty to była przewaga Śląska. A z drugiej strony odpowiem po prostu, no, w piłce nożnej liczą się gole. Ja nigdy nie klasyfikuję meczu lepszy, gorszy, dla mnie zwycięstwo jest zwycięstwem. Oczywiście czasami mecz wygląda tak, że ma się tylko jedną sytuację i wtedy rzeczywiście trzeba z szacunkiem powiedzieć, że rywal był lepszy, więcej kreował. Ale nie mam poczucia, że dzisiaj Śląsk przeważał, przede wszystkim w tych sytuacjach podbramkowych, a w bramkach już kompletnie nie. Dla mnie nie ma znaczenia, kto był w tym meczu lepszy, jeśli chodzi o taką ocenę zewnętrzną. My strzeliliśmy dwie bramki i to jest dla mnie satysfakcja. Czy widzę mecz tak, czy tak, to my jesteśmy w dalszej rundzie.

Co podziałało motywująco na zawodników? Czy była to może „delikatna” reprymenda po poprzednim spotkaniu, czy może klasa rywala?

Na poprzedniej reprymendzie nie byłem tutaj blisko, więc trzeba by zapytać piłkarzy, co tutaj tak naprawdę podziałało.

Mateusz Broda

Autor

Mateusz Broda

Wrocławianin. Interesuje się piłką nożną i kibicuje Śląskowi Wrocław od najmłodszych lat. W redakcji od września 2025 roku.
Oprócz piłki nożnej śledzę sporty motorowe oraz koszykówkę.
Lubię podróżować, a przy każdym wyjeździe staram się obejrzeć mecz miejscowego zespołu lub odwiedzić stadion.