Plusy i minusy meczu z Lechem
fot.: Paweł Kot
Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po środowym spotkaniu 1/16 finału Pucharu Polski z Lechem Poznań (3:1)? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.
PLUSY MECZU
John Yeboah
Niemiec na taki występ czekał od transferu do Śląska Wrocław, a gdyby nie jego rola, w środowy wieczór nie byłoby awansu do 1/8 finału Pucharu Polski. Przy Bułgarskiej to Yeboah dał sygnał do ataku, gdy po pięciu minutach wywalczył rzut wolny, który na bramkę zamienił Erik Exposito, a w ostatnim kwadransie pokonał Artura Rudko dwukrotnie, dzięmi czemu okazał się bohaterem gości. Yeboah na stadionie Lecha był nie do upilnowania dla obrońców gospodarzy, a jego pomysły i nieszablonowość dają dużą nadzieję na przyszłość. Trener Ivan Djurdjević na pomeczowej konferencji prasowej nie ukrywał, że dobrze by się stało, gdyby 22-letni skrzydłowy dzięki tym bramkom nabrał pewności siebie i podobnie jak cały zespół był bardziej powtarzalny. Yeboah w barwach Śląska wcześniej cieszył się tylko z trafienia sekundy po wejściu z ławki na stadionie Korony Kielce (1:3) w sierpniu.
Erik Exposito
Ciężko oprzeć się wrażeniu, że uderzenia Hiszpana z rzutów wolnych lewą nogą to jedna z najpiękniejszych rzeczy, jaką ma w repertuarze. Świetne uderzenie Exposito w Poznaniu zapewniło szybkie prowadzenie Śląskowi i było wstępem do kolejnego bardzo udanego występu w jego wykonaniu. Co ciekawe, w drugim wyjazdowym meczu wrocławian w tegorocznej edycji Pucharu Polski napastnik z Półwyspu Iberyjskiego po raz drugi wpisał się na listę strzelców, choć w lidze na trafienie poza Wrocławiem czeka od połowy marca. Exposito po wizycie na stadionie mistrza Polski może jednak odczuwać również niedosyt, bo w samej końcówce w prosty sposób przegrał przecież pojedynek z Rudko w wybornej sytuacji. Gdyby do końca rundy napastnikowi zielono-biało-czerwonych towarzyszyła większa regularność w strzelaniu, nie trzeba byłoby drżeć o lokatę po zakończeniu rundy jesiennej.
Rafał Leszczyński
„Pomógł wtedy, kiedy miał pomóc” – z wdziękiem ocenił grę bramkarza na konferencji po końcowym gwizdku trener Djurdjević, prawda jest jednak taka, że golkiper kolejny raz odegrał dużą rolę w zwycięstwie Śląska przy Bułgarskiej. Serb nie zdecydował się na rotację po zmianie między słupkami w ekstraklasie, a w środowy wieczór Szromnika zabrakło nawet na ławce rezerwowych. Leszczyński w czwartym oficjalnym meczu w barwach wrocławian nie doczekał się drugiego czystego konta, zaś jego jedynym tego typu osiągnięciem pozostaje sierpniowe 4:0 w Wysokiem Mazowieckiem. Bramkarz gości na stadionie Lecha był czujny i skoncentrowany, a pozytywy jego gry sprawiają, że do wybaczenia jest nawet niefrasobliwość pierwszej połowy, kiedy zupełnie niepotrzebnie wybrał się daleko przed własne pole karne. Zero z tyłu w niedzielnym meczu przeciwko Jagiellonii byłoby miłym zwieńczeniem pierwszego okresu gry Leszczyńskiego w bramce Śląska.
MINUS MECZU
Czerwony Bejger
Okoliczności zwycięstwa i końcowy wynik sprawiły, że na pomeczowej konferencji Djurdjević mógł żartować o progresie tego zawodnika (w Radomiu bezpośrednia czerwona kartka, w Poznaniu dwie żółte), ale tak naprawdę powrót Bejgera do pierwszego zespołu jest cokolwiek niecodzienny. Wyciągnięty z kilkumiesięcznego niebytu młodzieżowiec wrócił do świadomości kibiców Śląska z drzwiami i futryną najpierw notując spektakularny występ przeciwko Górnikowi (4:1), a później nie dokańczając spotkań z Radomiakiem oraz Lechem. Nieostrożność Bejgera w innych okolicznościach mogłaby słono kosztować wrocławian, takie osłabianie zespołu w ważnych momentach z pewnością też nie wzmacnia jego potencjału sprzedażowego. Jeśli Djurdjević niedawno mówił o tym, że 20-latek znalazł się w zamrażarce, teraz może użyć innej śnieżno-mroźnej metafory i zaproponować mu trochę lodu na głowę.
WYDARZENIE MECZU
Śląsk w 1/8 finału Pucharu Polski
Kiedy po raz ostatni mieliśmy do czynienia z takim wydarzeniem, prezydentem USA był Donald Trump, nikt nie słyszał o koronawirusie, a pracę z reprezentacją Polski rozpoczynał Jerzy Brzęczek. Śląsk po raz ostatni w 1/8 finału Pucharu Polski wystąpił jesienią 2018 roku po pewnych wyjazdowych zwycięstwach z Olimpią Elbląg i Bytovią Bytów (dwukrotnie po 3:0), gdy na jego ławce siedział Tadeusz Pawłowski, a przygodę zakończyło dopiero spotkanie z Miedzią Legnica. Ówczesny beniaminek ekstraklasy na początku grudnia 2018 przy praktycznie pustych trybunach na Pilczycach wygrał 1:0 i konia z rzędem temu, kto wtedy pomyślałby, jak długo trzeba będzie poczekać na wyrównanie tego wyniku przez Śląsk. Ivan Djurdjević odczarował Puchar Polski dla wrocławian – jeśli w walce o to trofeum ogrywasz mistrza kraju na jego terenie, masz pełne prawo wierzyć, że ta przygoda będzie trwała długo.