Plusy i minusy po meczach z Piastem i Rygą
fot.: Dawid Kokolski
Śląsk Wrocław przegrał z Piastem 0:2, jednak już w czwartkowy wieczór postarał się o odkupienie winy i wygrał z Rygą 3:1 (3:2 w dwumeczu). Jakie są plusy i minusy jednego i drugiego spotkania? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia związane z ekipą Jacka Magiery.
Koncert Matiasa Nahuela Leivy.
W czwartkowym starciu WKS-u z Rygą kluczową rolę odegrał hiszpański skrzydłowy, grający niegdyś w rezerwach FC Barcelony. Matias Nahuel Leiva, bo oczywiście o nim mowa zaprezentował kibicom we Wrocławiu swój koncert. Zawodnik pochodzący z Rosario zdobył dwie bramki oraz zanotował asystę. 27-latek miał udział przy każdym strzelonym przez Wojskowych golu i pokazał, że jest liderem ekipy Jacka Magiery. Przede wszystkim można było zobaczyć jego jakość przy uderzeniu, dającym wrocławianom dwubramkowe prowadzenie, Nahuel oddał wspaniały strzał zza pola karnego gości i zagwarantował Śląskowi awans do trzeciej rundy kwalifikacji do Ligi Konferencji. Hiszpan z argentyńskimi korzeniami po raz kolejny strzelił ważnego oraz pięknego gola, bowiem zrobił to także, chociażby w starciu z Wisłą Płock (3:1) podczas końcówki sezonu 2022/23.
Opanowanie sytuacji w drugiej połowie meczu z Rygą.
W pierwszej części spotkania z Łotyszami brakowało Śląskowi chęci objęcia kontroli nad meczem, co zakończyło się stratą gola na 1:1, o którego WKS sam się prosił. Wrocławianie po zdobyciu bramki na 1:0, dającej remis w dwumeczu cofnęli się i zaprzestali atakowania Rygi, która przez większość pierwszej części spotkania przebywała na połowie Trójkolorowych. Dopiero po zmianie stron Śląsk zaczął dominować i stawiać swoje warunki gry. Z pewnością pomogło w tym dobre oraz szybkie wejście w drugą połowę, bowiem już w 49. minucie meczu Simeon Petrow skierował piłkę do siatki Rygi, zaś już po trzech minutach od tego zdarzenia Nahuel dał Śląskowi prowadzenie w dwumeczu. Po tych dwóch golach Wojskowi już nie oddali inicjatywy gościom i nie pozwolili Łotyszom na oddanie nawet jednego celnego strzału na bramkę strzeżoną przez Rafała Leszczyńskiego.
Dobry debiut Marcina Cebuli.
W poprawie obrazu gry Śląska w drugiej połowie niewątpliwie pomogła zmiana trenera Jacka Magiery. Na plac gry w przerwie wszedł Marcin Cebula, który zastąpił niewidocznego Filipa Rejczyka. Były gracz Rakowa Częstochowa pokazał swoja wysoką jakość techniczną i wielokrotnie potrafił przytrzymać piłkę na połowie gości, czego brakowało podczas pierwszej części meczu. Cebula często udanie dryblował i pogrywał sobie z graczami z Łotwy, widać było, że 28-latek jest bardzo spragniony gry. Z pewnością z optymizmem można patrzyć w przyszłość, myśląc o tym zawodniku, jednak aby ten sezon był dla niego udany, muszą omijać go kontuzje, które zdarzają mu się często.
Brak koncentracji w starciu z Piastem.
Przechodząc teraz do pierwszej porażki ligowej WKS-u w tym sezonie, czyli starcia w Gliwicach, na pewno warto zaznaczyć brak koncentracji ze strony wrocławian na samym początku meczu. Drużyna ze stolicy Dolnego Śląska pierwszą bramkę straciła już w ósmej minucie niedzielnego starcia. Oprócz tego brak koncentracji uwydatnił się przed zejściem do szatni, bowiem to właśnie wtedy Wojskowi stracili drugiego gola i później Trójkolorowym nie udało się odrobić dwubramkowej różnicy.
Wakat na pozycji napastnika.
Gdy Śląsk chciał odrobić dwubramkową stratę w starciu z gliwiczanami, to było widać brak napastnika, który mógłby wejść i wspomóc lub zastąpić Sebastiana Musiolika. Oczywiście Jacek Magiera kombinował i na pozycji numer 9 pojawili się Piotr Samiec-Talar, jednak nie przyniosło to spodziewanego efektu. Powrót Juniora Eyamby po kontuzji może okazać się dużym poszerzeniem kadry i pola wyboru patrząc z perspektywy Jacka Magiery.
Oddanie inicjatywy Rydze w pierwszej połowie meczu.
Powracając jeszcze na chwilę do starcia z Łotyszami, warto zaznaczyć, że nie był to idealny mecz dla Śląska. Wrocławianie zdobyli szybko bramkę, jednak później zupełnie oddali inicjatywę gościom, tak jakby wygrywali w dwumeczu i mogli się już bronić. Oczywiście zakończyło się to w dość przewidywalny sposób, czyli Ryga doszła do dogodnej sytuacji oraz ją wykorzystała i doprowadziła do remisu 1:1.
Awans do trzeciej rundy kwalifikacji do Ligi Konferencji.
Niewątpliwie najważniejszą kwestią związaną z tymi dwoma spotkaniami jest awans WKS-u do kolejnej rundy kwalifikacji do Ligi Konferencji. Śląsk zagwarantował Polsce punkty do rankingu lig europejskich i dołożył tym awansem kolejne pieniądze do swojego budżetu, bo przypomnijmy, że kluby inkasują niemałe środki za grę w europejskich pucharach. Wrocławianie w trzeciej rundzie kwalifikacji do Ligi Konferencji trafili na szwajcarskie FC Sankt Gallen, które pokonało w dwumeczu kazachstański Toboł Kustanaj aż 5:1. Pierwsze starcie ze Szwajcarami odbędzie się już 7 sierpnia o godzinie 20:30. Dodatkowo Śląsk postanowił przesunąć mecz z Radomiakiem, który miał odbyć 4 sierpnia, aby lepiej przygotować się do wymagającego starcia z FC Sankt Gallen.