Plusy i minusy po meczu z Chrobrym
fot.: Mikołaj Pacholik
Wrocławianie odnieśli drugie zwycięstwo z rzędu i wrócili do czołowej szóstki I ligi. Jakie są plusy i minusy po sobotnim spotkaniu z Chrobrym?
Pierwsza połowa na własnych warunkach.
Śląsk od początku tego spotkania narzucił swoje warunki, co znalazło przełożenie w 29. i 33. minucie sobotniego starcia. Bramki Piotra Samca-Talara i Jehora Macenki, pozwoliły wyjść Wojskowym na zasłużone, dwubramkowe prowadzenie. Jak się później okazało, to były dwa kluczowe ciosy dla losów tej rywalizacji, które całkowicie umożliwiły kontrolę nad sporą część sobotniego meczu. Warto docenić wyraźną zmianę obrazu gry przed przerwą, w porównaniu do wygranej 3:0 potyczki z Odrą Opole.
Kapitan – czyli niekwestionowany lider.
Po meczu z Odrą Piotr Samiec-Talar został wybrany najlepszym zawodnikiem danej kolejki. Choć kapitan Śląska nie zanotował w tym spotkaniu bramki lub asysty, to rozegrał zawody kompletne, co zostało docenione. Niespełna tydzień później, dołożył już trafienie i „ostatnie podanie”. Forma pomocnika WKS-u jest naprawdę świetna i widać to z każdym kolejnym starciem. Dodatkowo sam fakt, że opaska, po odejściu Serafina Szoty, trafiła właśnie na jego ramię, powoduje, że w minionych tygodniach całkowicie wywiązuje się z roli przywódcy. Nie można więc było nie docenić kolejnego fantastycznego występu lidera Wojskowych.
Piotr Samiec-Talar wybrany 𝐌𝐕𝐏 22. kolejki Betclic 1 Ligi ⭐️ Obok "Samiego" miejscem w najlepszej jedenastce ubiegłego weekendu nagrodzony został Timotej Jambor! 🇸🇰
— Śląsk Wrocław (@SlaskWroclawPl) 24 lutego 2026
Panowie, w pełni zasłużone! Gratulacje i pracujemy dalej 👊 pic.twitter.com/MVEF4as3S2
Nerwy na własne życzenie.
Przez większość drugiej połowy, nic nie zapowiadało, by Śląsk miał drżeć o zwycięstwo w sobotnim meczu, gdy nadeszła 81. minuta spotkania. Wtedy po błędzie Michała Szromnika i zamieszaniu w szesnastce Wrocławian, najlepiej w tym wszystkim odnalazł się Myroslav Mazur i wpakował piłkę do bramki. Chrobry uwierzył w możliwość odwrócenia losów starcia, a fani zgromadzeni na Tarczyński Arenie oglądali zbędne emocje do samego końca. To nie pierwszy raz w trwającym sezonie, gdy Wojskowi sami gotują sobie niepotrzebną dawkę nerwów. Tym razem udało się ją przetrwać, ale w końcówce kampanii trzeba za wszelką cenę unikać podobnych sytuacji.
Brak równości.
Po meczu z Odrą chwaliliśmy podopiecznych Ante Simundzy za koncertową grę w drugiej połowie spotkania, a ganiliśmy za całkowicie przespaną pierwszą część. Po meczu z Chrobrym historia się powtarza, ale tym razem to odsłona przed przerwą była zdecydowanie lepsza, niż po zmianie stron. W krótkim odstępie czasu Trójkolorowi mają problem z rozegraniem dwóch równych połów. O ile w starciu z Opolanami można było to jeszcze jakoś zrozumieć, bo całe siły zaoszczędzone w pierwszych 45 minutach, zostały wykorzystane w drugiej części, o tyle z drużyną z Głogowa ciężko wytłumaczyć nagłą zmianę postawy na boisku. Głównie dlatego, że o mały włos nie przyprawiła ona Trójkolorowych o stratę kompletu punktów. Niewątpliwie, przed następnymi starciami, trzeba popracować nad równą grą w każdej części meczu.
Powrót do czołówki.
Pokonanie byłego już wicelidera pozwoliło wrócić do czołowej szóstki w pierwszoligowej stawce. Jasno widać, że gra o miejsca barażowe, ale i o bezpośredni awans do Ekstraklasy, prawdopodobnie będzie się toczyła przez zdecydowaną większość trwającego sezonu. Dlatego warto docenić fakt, że Śląsk po nieudanym wznowieniu gry w 2026 roku, szybko „stanął na nogi” i ponownie zawitał w ścisłej czołówce I ligi. Pozostaje więc wierzyć, że teraz będziemy obserwować już tylko tendencję wzrostową w grze WKS-u, co umożliwi walkę o jak najwyższe lokaty na koniec kampanii.
DOŁĄCZ DO NAS! KLIKNIJ PONIŻSZE ZDJĘCIE, BY POZNAĆ SZCZEGÓŁY
