Plusy i minusy po meczu z ŁKS-em

Plusy i minusy po meczu z ŁKS-em

fot.:

Śląsk Wrocław wygrał na wyjeździe z ŁKS-em Łódź 2:1. Wrocławianie obudzili się po straconej bramce i reakcja okazała się wystarczająca do wywiezienia trzech punktów z Łodzi. Jakie są plusy i minusy tego meczu? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia ze starcia Trójkolorowych.



 

Trafione zmiany.

Świetne korekty wykonał trener Jacek Magiera, wpuszczając na boisko Piotra Samca-Talara i Jakuba Jezierskiego. Właśnie ten duet dał Śląskowi drugą bramkę (22-latek strzelał, a młodzieżowiec asystował), która w końcowym rozrachunku dała Trójkolorowym trzy punkty. Zarówno jeden, jak i drugi zawodnik ożywił grę ofensywną wrocławian, bo przez większość tego meczu przyjezdni nie imponowali kreatywnością w ataku. Cieszy reakcja sztabu szkoleniowego na wydarzenia boiskowe.

 

Defensywny monolit.

Solidne zawody rozegrał Łukasz Bejger, który występował na lewej obronie, świetną zmianę za zawieszonego Aleksa Petkowa dał Aleksander Paluszek. Mogliśmy mówić o perfekcyjnym występie Jehora Macenki, gdyby nie czerwona kartka na kilka minut przed zakończeniem spotkania. Tak występ Ukraińca trzeba ocenić jako bardzo dobry. Jak zawsze walczył i dołożył do tego trafienie w drugim meczu z rzędu. Rzut karny sprokurował Simeon Petrow i nie licząc tego wykroczenia, Bułgar rozegrał bardzo solidne zawody.

Przełamanie niemocy.

Cieszy fakt, że wrocławianie w końcu zdobywają bramkę po wrzutce ze stojącej piłki. Wreszcie dośrodkowanie Petra Schwarza dotarło na głowę Macenki i dało to bardzo ważną zdobycz bramkową w tym meczu. Długo czekaliśmy, żeby rzut rożny przyniósł korzyści pod bramką przeciwników. Od kilku tygodni trwały spekulacje dotyczące tego, że nie ma jakości po wznowieniach z stałych fragmentów, pozostało mieć nadzieję, że w końcówce sezonu to okaże się kluczem do sukcesu.

Zbyt pasywnie.

Śląsk znów do momentu straty gola, był bardzo cofnięty i nie chciał utrzymywać się przy piłce. Dopiero bramka ŁKS-u zmotywowała do odważniejszej gry z przodu przyjezdnych. W pierwszej połowie liczyli na kontrataki, ale z kilku okazji tylko jedna okazała się skuteczna. Jednak po analizie VAR sędzia główny tego spotkania uznał, że bramka została zdobyta po kontrowersyjnym faulu Łukasza Bejgera. Kolejny mecz, w którym podopieczni trenera Magiery potrzebowali „zimnego prysznica” do przebudzenia.

Niewidoczni Żukowski i Leiva.

Słabe zawody rozegrali Matias Nahuel Leiva i Mateusz Żukowski, który drugi raz z rzędu rozpoczął zawody od pierwszej minuty. Zarówno jeden, jak i drugi razili niedokładnością. Dużo strat, niecelnych podań i brak wsparcia dla osamotnionego z przodu Erika Exposito. Żukowski opuścił boisko w drugiej połowie, nie wykorzystując swojej kolejnej szansy i to właśnie w jego miejsce wszedł joker w talii Jacka Magiery, czyli Piotr Samiec-Talar. Może też martwić zjazd formy hiszpańskiego skrzydłowego w ostatnich tygodniach. Za wiele akcji chce rozwiązywać indywidualnie i nie dzieli się piłką z kolegami z drużyny.

Powrót na drugie miejsce.

Po cennym zwycięstwie w Łodzi, Trójkolorowi wrócili na drugie miejsce w tabeli i odzyskali szanse nawet na mistrzostwo Polski. Wszystkie zespoły znajdujące się w tabeli przed tą kolejką nad Śląskiem przegrały swoje spotkania i w ten sposób wrocławianie tracą do Jagiellonii (porażka 2:3 z Stalą) tylko dwa punkty. Pojawia się co raz więcej podobieństw do mistrzowskiego sezonu 2011/12. Można powiedzieć, że wszystko jest w nogach i głowach piłkarzy, bo w tej kampanii wszystko jest możliwe.

Jan Feliszek

Autor

Jan Feliszek

Wrocławianin, kibic Śląska Wrocław i Liverpoolu. Pasjonat wielu dyscyplin sportowych - czynnie trenujący piłkę ręczną.

Z redakcją związany od września 2023 roku, gdzie rozpoczęła się moja przygoda z dziennikarstwem sportowym.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.