Plusy i minusy po meczu z Wartą

Plusy i minusy po meczu z Wartą

fot.:

Śląsk w sobotę wygrał z Wartą (2:1). Wrocławianie wreszcie zwyciężyli i zmniejszyli stratę do Jagiellonii, która zajmuje obecnie pierwsze miejsce. Śląsk obecnie do Jagi traci dwa punkt. Jakie są plusy i minusy tego meczu? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia ze starcia Trójkolorowych.



 

Tommaso Guercio? Robi wrażenie. 

W meczu Śląsk z Wartą w pierwszym składzie dość zaskakująco ujrzeliśmy zimowy nabytek WKS-u. Tommaso Guercio zagrał bardzo dobrze i z pewnością zdziwił wielu kibiców swoją dyspozycją. Młodzieżowiec był aktywny, często podłączał się do ofensywnych akcji, w obronie wielokrotnie wybijał piłkę spod nóg gości. 18-latek pokazał się w sobotę naprawdę ze znakomitej strony i wydaje się, że zagwarantował sobie pierwszy skład na kilka następnych spotkań. 

Nahuel, czyli reżyser gry wrocławian. 

Hiszpański pomocnik w starciu z Wartą był kluczową postacią. Każda akcja ofensywna WKS-u musiała przejść przez nogi 27-latka, którego pracowitość i zaangażowanie zostało wynagrodzone piękną bramką na 1:0 dla Wojskowych. Matias Nahuel Leiva po raz kolejny w tym sezonie pokazał, że jest jednym z liderów Śląska oraz jednym z najbardziej kreatywnych piłkarzy w drużynie. 

Trafione zmiany trenera Magiery. 

Gdyby nie korekty w składzie wykonane przez Jacka Magierę, Śląsk mógłby obecnie nie cieszyć się z trzech punktów, tylko zaledwie jednego. Szkoleniowiec Trójkolorowych wprowadził na boisko: Patryka Janasika, Piotra Samca-Talara, Jakuba Jezierskiego oraz Patryka Szwedzika. 47-latek z Częstochowy postawił na młodość i fantazję, co przyniosło dobre efekty, bowiem przy bramce na 2:1 dla WKS-u udział miała dwójka zmienników. Asystę drugiego stopnia zaliczył Jakub Jezierski, a perfekcyjnie do Erika Exposito podawał Piotr Samiec-Talar. W końcowym fragmencie meczu zmiennicy pomagali utrzymywać się przy piłce wrocławianom oraz dodali świeżości. 

Kolejny słaby mecz w wykonaniu Patryka Klimali.

Może zacznijmy od warstwy statystycznej, bo jak mawia piłkarskie przysłowie "statystyki nie kłamią". 

Jak widzimy na załączonym obrazku, Patryk Klimala nie może zaliczyć do najlepszych sobotniego starcia. Napastnik często nie był w stanie poradzić sobie z silniejszymi obrońcami Warty i nie wygrywał pojedynków. Polak nie był w stanie dokładnie przyjąć piłki i odegrać jej do jednego ze swoich drużynowych kolegów. Były gracz Jagiellonii Białystok nie miał w starciu z ekipą Dawida Szulczka zbyt wielu okazji podbramkowych i był niewidoczny. 

Uśpienie po czerwonej kartce dla Warty. 

Na początku pierwszej połowy czerwoną kartkę obejrzał Tomas Prikryl i wydawało się, że to może definitywnie odebrać nadzieje kibicom z Poznania na pozytywny rezultat spotkania we Wrocławiu, jednak Śląsk grał w przewadze gorzej niż gdy na placu gry było po równo. Wrocławianie bardziej wycofali się do defensywy i w konsekwencji stracili bramkę już w 56. minucie, bowiem piłkę do własnej siatki zapakował Łukasz Bejger. Na pewno starcie z Wartą nie było łatwe dla WKS-u, ale trzy oczka zdobyte w takim trudnym spotkaniu mogą zbudować mentalnie zespół i dodać animuszu. 

Przełamanie miesięcznej niemocy. 

Śląsk w sobotę wygrał po ponad miesięcznej niemocy. WKS ostatni raz zwyciężył w spotkaniu z Widzewem (2:1), które odbyło się 2 marca. Dodatkowo komplet punktów w starciu z Wartą zmniejszył stratę WKS-u do pierwszej Jagiellonii, obecnie różnica pomiędzy tymi zespołami wynosi dwa oczko. 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.