Posiadanie piłki nie jest kluczem do zwycięstw

Posiadanie piłki nie jest kluczem do zwycięstw

fot.:

Śląsk Wrocław w sobotę zmierzył się z Górnikiem Zabrze (4:1). Wrocławianie zdobyli w tym meczu cztery bramki i potwierdzili dotychczasową regułę. Jeśli Śląsk ma mniejsze posiadanie piłki od rywala to zazwyczaj wygrywa. Czy WKS to zespół reaktywny? Czy gra z kontrataku sprzyja Śląskowi? Radomiak to trudniejszy rywal od Górnika? Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.



 

Wrocławianie w meczu z Górnikiem, co prawda wygrali i to okazale, ale nie przeważali w posiadaniu piłki, bowiem zabrzanie mieli 65% posiadania, a Śląsk zaledwie 35%. Oczywiście, liczą się trzy punkty i dobra dyspozycja WKS w pierwszej połowie meczu oraz końcówce drugiej części spotkania, ale nie może zaburzać to faktów i reguł, które nasuwają się same.

                                                                              

RYWAL PROWADZI GRĘ - ŚLĄSK WYGRYWA

W meczach Śląska występuje prosta reguła – jeśli Śląsk nie prowadzi gry to wygrywa. Widać było tę zasadę już w meczu z Pogonią (2:1), kiedy Wojskowi oddali piłkę rywalowi po szybko strzelonej bramce przez Dennisa Jastrzembskiego (posiadanie piłki: 59% - 41% dla Pogoni). Wrocławianie ten mecz wygrali po trafieniu Daniela Gretarssona, ale to goście mieli więcej klarownych sytuacji. Śląsk był nad wymiar skuteczny.

Kolejnym meczem potwierdzającym tę regułę jest spotkanie WKS-u z Lechem Poznań (0:1). Zespół trenera Ivana Djurdjevicia wygrał z mistrzem Polski po indywidualnym rajdzie Petra Schwarza zakończonym uderzeniem z dystansu, które dało trzy punkty Śląskowi.  W tym spektaklu bardzo ważną rolę odegrał Michał Szromnik, który wielokrotnie ratował swój zespół przed utratą prowadzenia. Po raz kolejny w wygranym meczu WKS ma mniejsze posiadanie piłki od rywala (63% – 37% dla Lecha).

Teraz pora na „mecz przyjaźni”, w którym Wojskowi podejmowali Lechię Gdańsk (2:1). Spotkanie było rwane, nieregularne. W pierwszej połowie dominowali gdańszczanie,  zdobyli nawet gola po dośrodkowaniu z bocznego sektora . Po przerwie to Śląsk zaczął bardziej atakować i nadrabiać straty. Najpierw bramkę zdobył Erika Exposito po uderzeniu z dystansu. Potem trzy punkty wrocławianom zapewnił Konrad Poprawa uderzając głową i pokonując Dusana Kuciaka (tak samo było w meczu z Pogonią(2:1), ale trzy punkty zapewnił Gretarsson). Koniec końców WKS po raz trzeci wygrał mecz z mniejszym posiadaniem piłki od rywala (51% - 49% dla gości), co prawda nie była to już taka różnica jak w meczu z Lechem.

W MECZU Z GÓRNIKIEM WIĘCEJ OBRONY, NIŻ ATAKU

Teraz do kompletu jako czwarte zwycięstwo w tym sezonie wchodzi mecz z Górnikiem (4:1). Śląsk w pierwszej połowie podchodził wysoko, co wywierało presję na niepewnych obrońcach z Zabrza, którzy tracili piłkę blisko własnej bramki. Idealnie było widać to przy golu zdobytym przez WKS na 2:0. Akcja rozpoczęła się od wysokiego wyjścia Gretarssona do pomocnika Górnika, co skutkowało wybiciem piłki wprost pod nogi Exposito, który w sytuacji niemal sam na sam z bramkarzem skierował futbolówkę do siatki. Oczywiście, w sobotę wrocławianie zagrali bardzo dobrze i wręcz trzeba ich chwalić, ale nie można zapominać o tym, że WKS w tym meczu strzelał bramki po kontratakach. Drużyna Djurjevicia w tym spotkaniu pokazała, że potrafi być skuteczna, grać wyrachowanie i dobrze bronić dostępu do własnej bramki. Śląsk, co prawda stracił jedną bramkę, ale nie była to klarowna sytuacja z rzutem karnym. Wracając do posiadania piłki Wojskowi znowu nie rozpieszczali fanów grając więcej w obronie niż w ataku. Po dwóch szybko zdobytych bramkach Śląsk się cofnął i już tak bardzo nie dominował na boisku, co pokazuje statystyka posiadania piłki (59% - 41% dla gości).

Podsumowując, Wojskowym bardzo dobrze wychodzi gra z kontrataku, w czym pomagają szybcy skrzydłowi oraz dobrze czujący się w tym elemencie gry Exposito.  Jedynym przypadkiem, kiedy szybka gra po odzyskaniu piłki nie zadziałała było spotkanie z Rakowem Częstochowa (1:4). Wrocławianie byli w tym meczu bezradni i zostali pięknie rozpracowani przez trenera Marka Papszuna. Często jego zespół kierował swoje ataki prawą stroną boiska wprost na Victora Garcię, który nie radził sobie z szybkimi zawodnikami Rakowa.

 

WOJSKOWI SĄ ZESPOŁEM REAKTYWNYM

Śląsk już w tym sezonie pokazał, że potrafi grać z kontrataku, ale czy wrocławianie dobrze odnajdują się w ataku pozycyjny? Otóż nie, kiedy zespół trenera Djurdjevicia ma za zadanie grać z rywalem niżej notowanym nie ma pomysłu na grę, jak rozgryźć nisko stojącą defensywę. Było tak w kilku meczach tego sezonu i we wszystkich Wojskowi przegrali albo zremisowali. Mowa tutaj głównie o spotkaniach przegranych:  z Wartą Poznań (0:2), Stalą Mielec (0:2) oraz Koroną Kielce (3:1) w każdym z tych meczów Śląsk był faworytem, zespołem mającym większe posiadanie piłki od rywala oraz większą jakość piłkarską. Na papierze Śląsk miał pewnie wygrać, ale czemu tak się nie stało? Odpowiedź jest zaskakująco prosta, bowiem Wojskowi są zespołem reaktywnym, dostosowującym się do tego, co zaoferuje rywal. Kiedy to Śląsk musi coś oferować robi się problem albo brakuje skuteczności tak jak w meczu z Piastem (1:1). Bezsilność w ataku pozycyjnym WKS-u wynika z małej ruchliwości zawodników. Widać to bardzo dobrze, gdy w środkowej strefie piłkę otrzymuje Patrick Olsen i nie ma, co z nią zrobić, bo piłkarze z Wrocławia chowają się za swoimi rywalami. Exposito jest często niewidoczny, nie bierze gry na siebie tak jak chociaż w meczu z Górnikiem. Hiszpan dostaję piłkę tylko wtedy, gdy obrońcy posyłają do niego długie podanie na walkę z obrońcami. Często ataki Śląska są mało dynamiczne i polegają wyłącznie na doprowadzeniu futbolówki do Victora Garcii, który ma za zadanie dośrodkować ją do osamotnionego w polu karnym Exposito.

Z RADOMIAKIEM BĘDZIE CIĘŻEJ, NIŻ Z GÓRNIKIEM?

W następnej już 13. kolejce ekstraklasy Śląsk zmierzy się z Radomiakiem Radom, który w ostatniej kolejce przegrał z Lechem 0:1. Piłkarze Mariusza Lewandowskiego chcą pokazać kibicom w Radomiu, że są w stanie prezentować się tak jak w ubiegłym sezonie i być w stanie rywalizować z każdym w lidze. Poziom trudności tego meczu dla Śląska wybierze trener Radomiaka podczas doboru taktyki. Jeśli gospodarze będą chcieli budować ataki pozycyjne może być im ciężko, ponieważ dobrze dysponowany duet Exposito – Yeboah oraz wspierający ich z drugiej linii Olsen mogą  zamieść pod dywan zawodników Radomiaka. Drugą opcją taktyczną jest granie tak jak Warta Poznań, czyli szybkie kontrataki i szczelna defensywa złożona z twardo grających, silnych obrońców. Jeśli Lewandowski wybierze opcję numer dwa to Śląsko może mieć bardzo duże problemy z pokonaniem Radomiaka na wyjeździe.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.