Puszcza Niepołomice 1:1 Śląsk Wrocław. Dwa oblicza Wrocławian (RELACJA)

Puszcza Niepołomice 1:1 Śląsk Wrocław. Dwa oblicza Wrocławian (RELACJA)

fot.:

W ramach 26. kolejki I ligi zmierzyły się ze sobą drużyny, które najlepiej punktowały w przeciągu ostatnich pięciu meczów. Zapowiadało się na wyrównane spotkanie i takie też było. Pierwsza połowa była pod dyktando Śląska, a w drugiej zdecydowanie przeważali gospodarze. Natomiast Wrocławianie po raz kolejny mogą sobie pluć brodę, bo powinni to spotkanie zamknąć w pierwszych trzech kwadransach.



 

Po zakończonym 2025 roku mało kto by się spodziewał, że podopieczni Tomasza Tułacza będą jeszcze w stanie powalczyć o powrót do Ekstraklasy. Jednak tabela jest na tyle spłaszczona, że kilka zwycięstw (15 punktów w sześciu spotkaniach) pozwoliło Żubrom na podłączenie się do wyścigu o baraże. Na myśl nasuwa się historia GKS-u Tychy Artura Skowronka z zeszłego sezonu. Tyle że Tyszanom pomimo świetnej wiosny zabrakło kilku oczek, aby znaleźć w najlepszej szóstce. Los bywa na tyle przewrotny, że GKS jest na najlepszej drodze... do II ligi.

W porównaniu z poprzednim pojedynkiem Ante Simundza dokonał jednej zmiany. Do wyjściowej jedenastki wrócił Przemysław Banaszak w miejsce Luki Marjanaca. Trener WKS-u nie mógł skorzystać ze swojego najskuteczniejszego strzelca WKS-u przez około miesiąc z powodu urazu mięśnia dwugłowego uda. Popularny „Bany” wrócił na boisko przed tygodniem, kiedy to w drugiej połowie podniósł się z ławki rezerwowych. Nie potrzebował zbyt wiele czasu, aby wpisać się na listę strzelców, bo już 20 minut po wejściu skutecznie zamienił rzut karny na bramkę. Natomiast w ekipie gospodarzy nie dokonano żadnych korekt względem poprzedniego starcia. Poniżej pełne zestawienie Wojskowych na batalię z Puszczą.

Mocny początek

Przyjezdni nie mogli sobie wymarzyć lepszego startu. Wrocławianie po groźnym ataku utrzymali się przy piłce pod polem karnym niepołomickiego klubu. Będący na lewej stronie Michał Mokrzycki podał do lepiej ustawionego Marca Llinaresa. Hiszpan zrobił to, co w ostatnich tygodniach wychodzi mu najlepiej, czyli posłał wzorowy serwis do Piotra Samca-Talara, który z zimną krwią sfinalizował akcję swoją słabszą, prawą nogą. To 9. trafienie tego piłkarza w tym sezonie ligowym. Do swojego dorobku 24-latek dołożył 5 asyst.

Cieszynka po tym golu też nie była przypadkowa, ponieważ piłkarze wykonali popularną „kołysankę”, a to wszystko dlatego, że trenerowi od przygotowania motorycznego Krzysztofowi Kapelanowi urodził się syn. Na dodatek na początku miesiąca dyplom 39-latka PZPN Fitness A został przemianowany na UEFA Fitness A.

W 11. i 12. minucie kapitan Wrocławian dwukrotnie był bliski, aby ponownie wpisać się na listę strzelców. Najpierw po dośrodkowaniu Banaszaka futbolówkę z głowy zdjął mu Adrian Piekarski. Następnie po płaskim wstrzeleniu piłki przed bramkę, ta odbiła się od bramkarza Michała Perchela i trafiła w słupek.

Trójkolorowi robią to, czego od nich wymagano w przypadku prowadzenia, czyli dążą do kolejnych trafień. W 18. minucie popularny „Sami” wybornie obsłużył dalekim podaniem Banaszaka. Ten będący już w polu karnym wziął na zamach obrońcę, ale na drodze do 12. bramki w sezonie stanął Perchel.

Po wielu przewinieniach gospodarzy trzeba było poczekać około 10 minut, aby zobaczyć kolejną składną akcję Wojskowych. Mokrzycki nie po raz pierwszy w tym boju wypatrzył dobrze ustawionego wahadłowego, tym razem Krzysztofa Kurowskiego, który wycofał piłkę do Patryka Sokołowskiego. Mistrz Polski z Piastem Gliwice nie zastanawiał się zbyt długo, tylko posłał precyzyjne dośrodkowanie na czoło Banaszaka, ale piłkę bez żadnych problemów wyłapał świetnie ustawiony Perchel. W pojedynku między tymi dwoma graczami drugi raz górą był golkiper Żubrów.

Dopiero w 34. minucie gospodarze mieli pierwszą, poważną szansę, aby zagrozić bramce Śląska. Po rzucie wolnym Wojskowych Żubry wyszły z kontratakiem, gdzie w pewnym momencie było trzech na trzech graczy, jednak zawiodła odpowiednia dystrybucja piłki. Przez to wracający we własne pole karne Lamine Ba zdołał odzyskać futbolówkę. Ponadto niedawno powołany do reprezentacji Mauretanii piłkarz zaliczył kilka ważnych interwencji w defensywie, ale też w 40. minucie zarobił na swoim koncie żółtą kartkę.

W międzyczasie Mokrzycki i Samiec-Talar bawili się na boisku w najlepsze, wymieniając między sobą ekwilibrystyczne podania. Po jednej z takich dwójkowych akcji było blisko, aby ten pierwszy do kilku asyst w zielono-biało-czerwonych barwach dołożył pierwsze trafienie, ale dobrze dysponowany Perchel po raz kolejny stanął na wysokości zadania.

Dużo się działo w pierwszych 45 minutach gry, ale głównie pod bramką Niepołomiczan. WKS powinien mieć kilka bramek więcej i w żaden sposób nie jest to przesadą.

Po zmianie stron widzieliśmy odmienioną Puszczę, która od pierwszych chwil drugiej połowy przycisnęła Śląsk. W 53. świeżo wprowadzony Christopher Simon wyłożył piłkę niepilnowanemu w polu karnym Amarildo Gjoniemu, ale Albańczyk fatalnie się pomylił. Na problemy gości w drugiej połowie miał odpowiedzieć wprowadzony do środka pola Jorge Yriarte, który zmienił Timoteja Jambora. Za Słowakiem dosyć niewidoczny występ, ale mimo wszystko zdołał zapisać się w notesie sędziego poprzez żółty kartonik, który otrzymał po brzydkim faulu na Piekarskim.

Nastąpiło nieuniknione

Niepilnowany w polu karnym Wojciech Hajda otrzymał podanie od Norberta Barczaka, zamknął oczy i kropnął po długim słupku tak, że Michał Szromnik nie miał czego zbierać. Przyjezdni nie potrafili się pozbierać po tej bramce i gra cały czas toczyła się pod dyktando Puszczy, która jednak nie potrafiła zamienić tej przewagi na prowadzenie.

WKS spędzi najbliższą przerwę reprezentacyjną na fotelu wicelidera, ale w obliczu korzystnych rezultatów w innych spotkaniach we Wrocławiu z pewnością pozostanie niedosyt. Tym bardziej że szalę zwycięstwa można było przechylić na swoją stronę jeszcze przed zmianą stron.


Puszcza Niepołomice – Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)

Hajda 68' – Samiec-Talar 7'

Puszcza Niepołomice: Perchel – Barczak, Stępień (Walski 31'), Przybyłko, Kasolik – Piekarski, Nascimento (K), Iwao (Simon 46'), Hajda, Korczakowski (Śmiglewski 46') – Gjoni

Śląsk Wrocław: Szromnik – K. Kurowski, Macenko, Ba, Malec, Llinares – Sokołowski (Marjanac 80'), Mokrzycki, Samiec-Talar (K) – Jambor (Yriarte 63'), Banaszak

Żółte kartki: Iwao 21', Wajda 25', Śmiglewski 82', Nascimento 90'+2' – Ba 40', Jambor 56', K. Kurowski 83'

Sędzia: Dominik Sulikowski (Gdańsk)

Adam Mokrzycki

Autor

Adam Mokrzycki

Wrocławianin, socjolog i kibic Liverpoolu. Miłośnik psychologii oraz szeroko pojętych relacji międzyludzkich, dlatego ceni formę wywiadu.

Piłką nożną interesuje się od najmłodszych lat. Próbował iść w ślady taty i zostać zawodowym piłkarzem, ale w miarę szybko zrezygnował z tego pomysłu na rzecz dziennikarstwa sportowego. W nim realizuje się od 2018 roku, a w Śląsknecie działa od 8 marca 2023 roku. Najczęściej udziela się przy mikrofonie podczas komentowania meczów, prowadzenia podcastów, udzielania się na konferencjach prasowych czy przeprowadzania wywiadów. W redakcji odpowiada za atmosferę.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.