Radkowski: Trenuję jako napastnik
fot.: Rafał Sawicki
Śląsk II Wrocław w niedzielnym meczu 10. kolejki II ligi wygrał przy Oporowskiej z Pogonią Siedlce 1:0. Po końcowym gwizdku na nasze pytania odpowiedział Kacper Radkowski.
Wyczekiwane zwycięstwo przy Oporowskiej, a do tego czyste konto. Chyba nie mogło być lepiej.
Zgadza się. Wygrana najważniejsza, chociaż też się męczyliśmy, bo Pogoń Siedlce stwarzała sobie dużo sytuacji, ale koniec końców mamy komplet punktów.
Bramka z rzutu karnego wykonywanego przez Sebastiana Bergiera, czyli jak za dawnych dobrych lat w rezerwach.
Tak naprawdę widać było nasz charakter, bo Pogoń naciskała, a my musieliśmy trochę cierpieć. Wydaje mi się, że na plus też nasze szybkie zmiany, każdy kto wchodził, dawał jakiś impuls. Walczyliśmy do końca, to się opłaciło, wygrana jest nasza.
Jednym z rezerwowych byłeś ty i w oczy rzucało się, jak wysoko, ofensywnie zacząłeś grać. Takie były wytyczne od trenera Krzysztofa Wołczka?
Od około dwóch tygodni trenuję już jako napastnik, taki był pomysł szkoleniowca, rozmawialiśmy o tym. Ostatnio wszedłem też tak w wyjazdowym meczu z KKS Kalisz (0:3). Szarpałem, wydaje mi się, że starałem się dać dobry impuls drużynie. Udało się coś stworzyć chłopakom, sam też uderzyłem, co prawda obrońcy zablokowali, ale zwycięstwo się liczy.
To są pomysły na wejścia z ławki, czy w którymś z kolejnych meczów zobaczymy cię grającego na przykład obok Sebastiana Bergiera od początku?
Szczerze mówiąc, nie wiem jaki był przewidywany skład na ten mecz, ale wiemy dobrze, że zawodnicy, którzy schodzą z pierwszego zespołu mają pierwszeństwo grania, więc Bergi zaczął od początku. Ja wszedłem z ławki, wydaje mi się, że pomogłem. Może w kolejnym meczu, może w następnych uda się wybiec w podstawowym składzie i zobaczymy co z tego będzie.