REZERWY: Co wiemy po inauguracji?

REZERWY: Co wiemy po inauguracji?

fot.:

Pierwszy mecz w wykonaniu drużyny Krzysztofa Wołczka z drugim zespołem Lecha Poznań przyniósł zaskakujący wynik. Bynajmniej nie był on dziełem przypadku, trzeba przyznać, że Śląsk zagrał na bardzo wysokim poziomie i poza krótkim fragmentem drugiej połowy, w zupełności kontrolował przebieg boiskowych wydarzeń. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.



 

Trzeba przyznać, że wrocławianie byli drużyną inną w porównaniu do tej, którą widzieliśmy jesienią. Taktycznie, ustawienie się za bardzo nie zmieniło, ale nastawienie, podejście do rywala i też kilka personaliów spowodowało, że jest to świeża odsłona tego zespołu. Może zastanawiać, czy to dyspozycja rywala była tak słaba i Śląsk to zgrabnie wypunktował, czy raczej w tak dobrej formie są podopieczni Krzysztofa Wołczka. Poniższe wnioski powinny pozwolić trochę zbudować opinię na ten temat.

FUTBOL LAT 20.

Zaczynając od ogółu - to co trzeba docenić, to pomysł na grę drużyny. Śląsk wykorzystał starą jak świat taktykę: podpuść i zaskocz. W takim rozwiązaniu trzeba mądrze pracować w średnim pressingu na swojej połowie, zachęcić rywala do zaangażowania kilku zawodników w akcję ofensywną. Ten teoretycznie ma przewagę, ale przy przechwycie na wysokości połowy boiska tworzą się przestrzenie do wyprowadzania groźnej kontry. Tak padła pierwsza bramka, gdzie po odbiorze przy prawej linii zawodnicy mieli połacie wolnej murawy do wyprowadzenia ataku i przeniesienia futbolówki w pole karne Kolejorza.

To jest jednak jeszcze jeden aspekt, czyli wysokie podejście do rywala. Na myśli mam trzecią bramkę wrocławian, gdzie wydawało się, że w pewnym momencie akcja spaliła na panewce i gospodarze zażegnają zagrożenie. Piłka została jednak wybita niedaleko przed pole karne i zebrał ją Patryk Caliński, a przecież był on jednym z trzech stoperów. Jego dalekie wyjście jednak spowodowało, że był w stanie szybko dograć do Łukasza Gerstensteina, a ten już świetnie dośrodkował w kierunku Adriana Bukowskiego. Na koniec tylko jeszcze wspomnę o pressingu, piłkarze przez cały mecz rozsądnie naciskali zawodników Lecha. Niezależnie od wyniku realizowali zadania nakreślone przez trenera i dobry wynik ich nie uśpił.

DR PASSTENSTEIN

Oczywiście, Łukasz Gerstenstein dopiero pierwszy raz wystąpił od początku w zespole rezerw. Oczywiście, trzeba wziąć poprawkę na to, że to pierwszy mecz w takim wymiarze minutowym. I oczywiście, Lechici zostawiali mu wiele miejsca na boisku. Ale z tych wszystkich rzeczy trzeba jeszcze rozsądnie skorzystać i powiedzmy sobie szczerze - Gerstenstein pokazał techniczną jakość. Czy to przy podaniach otwierających akcje, jak przy czwartej bramce, czy to asystując Bergierowi i Bukowskiemu.

Przede wszystkim, wykorzystał okazję jaka się przed nim pojawiła, bo dotychczas nie był wyborem numerem 1, ani 2, na pozycji wahadłowego. A w sobotę wywiązywał się z obowiązków defensywnych, dobrze podłączał się do ataków i dał znak, że warto baczniej obserwować tego nastolatka. Pozostaje sobie życzyć, aby ten mecz nie był pojedynczym wyskokiem w wykonaniu 17-latka, a zapowiedzią kolejnego talentu, który się rozwinie na trzecim poziomie rozgrywkowym.

ZROZUMIEĆ PRZEMYSŁAWA BARGIELA

Jest to jeden z bardziej intrygujących piłkarzy w rezerwach. Jest już całkiem ograny na poziomie II ligi, ale też nieregularny. Najprawdopodobniej to jeden z powodów, dlaczego nie potrafi przebić się do pierwszego zespołu, choć ustawienie z dwoma "dziesiątkami" wydawało się skrojone pod niego, aby chociaż dostał pojedyncze minuty.

Jednak żaden trener nie postawi na piłkarza, który długimi fragmentami zdaje się być poza grą. W przypadku Bargiela to jest tylko złudzenie. Piłkarz ten nie potrzebuje wiele, aby wytworzyć zagrożenie pod bramką przeciwnika. Czasami jednym ruchem, przyjęciem piłki i podaniem da to coś. Przy drugiej bramce okazał się lepszy w pojedynku na balans ciałem i złudzenie rywala, a chwilę później popisał się świetnym podaniem do Sebastiana Bergiera. To nie było zwykłe podanie, lecz w dobrym tempie i kierunku, ułatwiło napastnikowi nawinięcie stopera Lecha i dokonanie egzekucji.

(PO)STAWNY DEFENSOR

Zaskoczeniem była nieobecność Szymona Michalskiego, który od niedawna ponowne występował w linii defensywnej, jako pół-prawy stoper. Zawodnik w ubiegłbym tygodniu doznał urazu, który wykluczył go z treningów na kilka dni, lecz wkrótce powinien być znów dostępny. Jednak niedostępność zawodnika to problem, ale też i szansa. Taką dostał Mateusz Stawny, który na co dzień występuje w drużynie CLJ.

Mecz z Lechem to był drugi występ 18-latka w drużynie rezerw. Pierwszy miał miejsce w Krakowie 20 listopada, kiedy to Śląsk grał z Hutnikiem (1:0). Tak samo jak w sobotę, zanotował 90 minut i czyste konto, do czego także przyłożył swoją cegiełkę. Młody stoper wystąpił w środku formacji, mając po bokach doświadczonych: Patryka Calińskiego i Mariusza Pawelca. Co ważne, nie odstawał poziomem, zagrał bardzo solidnie skutecznie interweniując na ziemi, a także wygrywając pojedynki powietrzne. Jest to kolejny młodzieżowiec, który zgłasza powoli gotowość do gry w II lidze.

BERGIER ROBI SWOJE

Na koniec - Sebastian Bergier na poziomie ekstraklasy się nie przebił, ale zdaje się, że już jest ponad poziom II ligi i zastanawiam się, czy nie powinien dostać szansy na wypożyczeniu. Mecz z Lechem uwypuklił jego zalety, dynamikę i umiejętność gry kombinacyjnej, a także skuteczność w sytuacjach pod bramką. Ten zawodnik, gdy jest obdarzony zaufaniem to prezentuje bardzo wysoki poziom i luz, który objawia się tak, jak przy pierwszej bramce czyli efektowną podcinką.

Pytanie brzmi, jaka jest ścieżka rozwoju dla tego piłkarza, czy dalszy pobyt w rezerwach tego nie wstrzymuje. Czy nie potrzebuje nabrać doświadczenia np. na poziomie I ligi, gdzie będzie mógł wykonać kolejny krok w rozwoju. To będzie dosyć odważne porównanie, ale moim zdaniem jest tu pewne podobieństwo do Erika Exposito. Hiszpan na początku gry w Śląsku nie strzelał wiele bramek, ale pokazywał swój potencjał i możliwości. Mam wrażenie, że przy podobnym zaufaniu i szansach, z czasem Bergier mógłby pójść podobną ścieżką do Hiszpana.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.