REZERWY: Nokaut po chorzowsku (RELACJA)

REZERWY: Nokaut po chorzowsku (RELACJA)

fot.:

Po dwóch zwycięstwach z zachowanym czystym kontem przed ekipą prowadzoną przez trenera Krzysztofa Wołczka stanęło prawdziwe wyzwanie. Wyjazd do Chorzowa miał okazać się weryfikacją ostatnich tygodni oraz sprawdzeniem, która z twarzy rezerw, jest tą prawdziwą. Jak wrocławianie poradzili sobie w meczu z Ruchem?



 

Patrząc na skład Śląska na sobotnie spotkanie, mogliśmy mieć nadzieję na bardzo ciekawe widowisko. Defensywny tercet równie dobrze mógłby wyjść na ekstraklasowy pojedynek z drużyną dołu tabeli. Kacper Radkowski tym razem zagrał u boku Konrada Poprawy oraz Łukasza Bejgera, a na murawę od pierwszych minut wybiegł również Javier Hyjek oraz Sebastian Bergier.

SZYBKI PROSTY

Atmosfera na legendarnym stadionie przy ulicy Cichej w Chorzowie zdecydowanie dopisała. Na trybunach oglądaliśmy licznie zgromadzonych kibiców, głodnych zwycięstwa Ruchu. Jest to swojego rodzaju nowość dla wrocławskich rezerw - na drugoligowych meczach rzadko kiedy pojawia się aż tyle publiczności. W pierwszych minutach wydawało się, że druga drużyna Śląska nie pękła. Podopieczni trenera Wołczka nieźle weszli w mecz, oddając nawet pojedyncze strzały na bramkę rywala, lecz kłopoty pojawiły się nadspodziewanie szybko. W 11. minucie Ruch niespodziewanie przedarł się prawą stroną. Daniel Szczepan dograł piłkę do Tomasza Foszmańczyka, a temu pozostało tylko umieścić futbolówkę obok bezradnego Józefa Burty i gospodarze wyszli na prowadzenie. 

SIERPOWY NA DOKŁADKĘ

Po straconym golu wrocławianie mieli problem z otrząśnięciem się. Cały czas to Ruch był zespołem naciskającym, a kreowanie kolejnych sytuacji bramkowych przychodziło gospodarzom ze sporą łatwością. Chorzowianie mieli o tyle prostsze zadanie, że zawodnicy Śląska popełniali liczne błędy jeszcze na własnej połowie. Niebiescy czuli krew i chcieli pójść za ciosem. W 32. minucie po niezłej akcji Ruchu interweniować musiał Burta. Bramkarz sparował piłkę na rzut rożny, lecz jak się później okazało, był to dopiero początek kłopotów. Po dobrze wykonanym stałym fragmencie do futbolówki w polu karnym doszedł Bartłomiej Kulejewski i trafił do siatki z bliskiej odległości. 

OBALENIE W DRUGIEJ RUNDZIE

Pod koniec pierwszej połowy wrocławianie starali się odmienić losy spotkania i złapać kontakt, lecz za każdym razem brakowało im czegoś przy finalizacji akcji - to zawodziło podanie, to zawodził strzał. Śląsk próbował grać w piłkę, lecz to Ruch punktował. Na drugą część meczu Jakuba Jezierskiego zastąpił Mateusz Młynarczyk, co było jasnym sygnałem, że wrocławianie jeszcze się nie poddali. Po wznowieniu gry to jednak gospodarze ruszyli z kolejnymi atakami. Najpierw strzał Foszmańczyka z szesnastego metra świetnie wybronił Burta, lecz chwilę później powtórzył się scenariusz z pierwszej połowy. Kolejny raz chorzowianie bardzo dobrze rozegrali rzut rożny, a do siatki trafił Szczepan.

PODNIEŚĆ SIĘ Z MATY

Podopieczni trenera Wołczka stanęli przed bardzo trudnym zadaniem, ale postanowili się go podjąć. Najpierw w bardzo dobrej indywidualnej akcji błysnął Patryk Caliński, ale jego uderzenie zostało wybronione przez Jakuba Bieleckiego. Śląsk poszedł za ciosem i chwilę później wyprowadzili pierwszy celny cios w batalii z Ruchem. Bergier dostał piłkę od Adriana Bukowskiego w obrębie pola karnego i bardzo precyzyjnym strzałem w dolny róg bramki zdobył pierwszego gola dla wrocławian. Niestety, radość nie trwała długo, bo w 61. minucie drugim trafieniem popisał się Foszmańczyk. Po szybkiej wymianie piłek na lewej flance zawodnik Ruchu wpadł w pole karne i świetnym strzałem pokonał Burtę. 

BRUTALNE ZAKOŃCZENIE

Po czwartym golu dla gospodarzy wydawało się, że do końca spotkania nie zobaczymy już nic ciekawego. Tempo meczu wyraźnie spadło, wrocławianie starali się konstruować kolejne ataki, lecz nie przyniosło to pożądanych skutków. W 78. minucie do piłki za pole karne wybiegł Burta. Bramkarz przy piłce był pierwszy, lecz po jego wybiciu futbolówka trafiła ostatecznie pod nogi Łukasza Janoszki. Zawodnik Ruchu przytomnie uderzył z dystansu i trafił do pustej bramki Śląska. Na tym strzelanie jednak się nie zakończyło - po niezłej akcji Hyjka podanie w polu karnym otrzymał Młynarczyk. Pomocnik WKS-u został sfaulowany, a rzut karny pewnie wykorzystał Bergier. Był to jednocześnie ostatni gol, jaki padł w sobotę przy ulicy Cichej. Chorzowianie pewnie zwyciężyli, brutalnie punktując słabe strony rezerw, które mimo wyraźnych chęci, niestety musiały uznać wyższość wicelidera. 

Ruch Chorzów 5:2 (2:0) Śląsk II Wrocław

Bramki: Foszmańczyk 11', 61', Kulejewski 32', Szczepan 51', Janoszka 79' - Bergier 55', 81'

Ruch Chorzów: Bielecki - Będzieszak (73' Kwaśniewski), Nawrocki, Kulejewski, Kowalski - Wójtowicz (64' Nowak), Neugebauer (86' Szkatuła), Mokrzycki, Janoszka (86' Wyroba) - Szczepan (64' Kowalczyk), Foszmańczyk

Śląsk II Wrocław: Burta - Radkowski, Poprawa, Bejger (76' Michalski) - Boruń, Jezierski (46' Młynarczyk), Hyjek, Bukowski (76' Idzik), Caliński (69' Wypart) - Krocz, Bergier 

Widzów: 5412

Żółte kartki: Kulejewski, Będzieszak, Kowalski, Mokrzycki

Sędzia: Marcin Kochanek (Opole)

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.