REZERWY: Podsumowanie jesieni
fot.: Krystyna Pączkowska / slaskwroclaw.pl
Rezerwy Śląska Wrocław awansowały do 2 ligi po dosyć dziwnym sezonie 2019/20, w którym rozegrano zaledwie 18 spotkań. Można było usłyszeć wiele głosów, mówiących, że gdyby rozegrana została runda rewanżowa, to Śląsk nie zdołałby utrzymać się na fotelu lidera i co za tym idzie, nie świętowałby awansu. Oczekiwania przed sezonem 2020/21 nie były wobec tego wygórowane, a kibiców w pełni satysfakcjonowałoby spokojne utrzymanie w 2. lidze. Podopieczni Piotra Jawnego postanowili jednak wszystkich zaskoczyć i pokazać, jak duże są ich możliwości.
Początki wrocławian w nowej lidze były ciężkie. Po 5 kolejce na koncie Śląska widzieliśmy zaledwie 3 punkty, lecz z meczu na mecz można było dostrzec postępy, a także mieć nadzieję, że niedługo sytuacja się poprawi. Zespół powoli rósł. Po remisach z Motorem Lublin, a także Bytovią Bytów, nadeszły dwa kolejne zwycięstwa w bardzo przekonującym stylu.
Niestety radość z dobrej formy nie trwała długo, bowiem do Wrocławia przyjechał Sokół Ostróda i zaserwował bolesną lekcję futbolu młodym zawodnikom. Drużyna zaczęła miewać wahania formy i dobre mecze przeplatać przeciętnymi. Końcówka rundy pokazała jednak, jak silny charakter mają wrocławianie. W czterech ostatnich spotkaniach Śląsk wywalczył pełną pulę punktów. Słowo “wywalczył” jest w tym przypadku bardzo adekwatne, bowiem aż trzy razy losy meczu odwracały się na korzyść rezerw dopiero w ostatnich pięciu minutach meczu, co pokazuje, jak dobrze trener Piotr Jawny przygotował swoich zawodników pod kątem mentalnym.
Oceniając minioną rundę, trzeba powiedzieć, że Śląsk zaprezentował się bardzo solidnie. Oczywiście są płaszczyzny, na których można było wypaść lepiej. Drużyna z pewnością żałuje niemrawego początku sezonu, a także porażki z GKS-em Katowice, czy rezerwami Lecha. Z drugiej strony zawodnicy pokazali się ze świetnej strony, wstając z kolan po każdym upadku.
W grze rezerw mogło podobać się kilka rzeczy. Imponowała przede wszystkim boiskowa jedność. Na murawie widzieliśmy kolektyw, drużynę z prawdziwego zdarzenia, a nie zlepek jedenastu losowych osób. Drugą kwestią jest podejście do każdego spotkania. Wrocławianie zawsze chcieli zwyciężać. Po każdym strzelonym golu zespół zamiast się cofnąć, to szukał kolejnych trafień. Imponował również wspomniany już wcześniej charakter. Śląsk zawsze grał do końca, nie odpuszczając przez pełne 90 minut meczu.
W tym miejscu warto wyróżnić kilku zawodników, którzy przy utrzymaniu wysokiego poziomu, jaki prezentowali, mogą śmiało pukać do drzwi pierwszego zespołu Śląska. Na przestrzeni 18 minionych kolejek, najlepsze statystyki osiągnął Sebastian Bergier. W 15 spotkaniach trafiał do siatki rywali aż 9 razy, co czyni go najlepszym strzelcem w drużynie rezerw. Warto zwrócić uwagę również na Piotra Samca-Talara, który po niemrawym początku sezonu, świetnie się rozkręcił i zanotował fantastyczną końcówkę. Na poziomie 2. ligi wyróżniał się przede wszystkim szybkością oraz dryblingiem.
Na pochwałę zasługuje również duet występujący w środku pola. Szymon Lewkot z Marcinem Szpakowskim wyglądali w minionej rundzie fantastycznie. Świetne warunki fizyczne, spokój przy wyprowadzaniu piłki i dojrzałość Lewkota w połączeniu z kreatywnością, zwinnością i nienaganną techniką Szpakowskiego, sprawiły, że Śląsk potrafił dominować w wielu spotkaniach.
Oprócz wyżej wymienionych zawodników należy wspomnieć również o dobrej postawie Oliviera Wyparta, który wyglądał bardzo pewnie, grając zarówno jako środkowy, jak i lewy obrońca. Wyróżnić warto też Bartosza Borunia, który uzbierał najwięcej minut ze wszystkich zawodników (1261), grając przy tym na chyba każdej możliwej stronie boiska.
Patrząc na minioną rundę, należy docenić wysokie, siódme miejsce w ligowej tabeli. Trzeba też jednak powiedzieć, że potencjał zespołu prowadzonego przez trenera Jawnego jest jeszcze większy i Śląsk może śmiało włączyć się w walkę o pozycje dające baraże.