REZERWY: Widmo spadku czy przełamanie?
fot.: Rafał Sawicki
Celem rezerw Śląska na rundę wiosenną zdecydowanie jest ucieczka ze strefy spadkowej. Tymczasem podopieczni Krzysztofa Wołczka notują serię trzech porażek z rzędu, przez co wciąż zamykają tabelę II ligi. Czy mecz z Górnikiem Polkowice będzie kluczowym momentem dla wrocławian?
Po ostatniej kolejce w 2022 roku kibice WKS-u mieli powody do zmartwień. Drugi zespół Śląska zremisował w 19. kolejce z Kotwicą, a Garbarnia Kraków pokonała KKS Kalisz 3:0. Z powodu takiego obrotu spraw Wojskowi spadli na ostatnią pozycję w tabeli. Z pewnością nikt nie zakładał takiego scenariusza mimo nienajlepszej formy zespołu z Oporowskiej w bieżących rozgrywkach. Przesądziła o tym głównie seria trzech porażek z rzędu. Śląsk po zwycięstwie z Pogonią Siedlce w 10. kolejce awansował na dziewiątą lokatę, a następnie przegrał kolejno ze Stomilem Olsztyn (0:1), GKS-em Jastrzębie (0:1) oraz Zniczem Pruszków (1:3). Z tego powodu zespół trenera Wołczka zsunął się na 15. miejsce znajdujące się w strefie spadkowej.
Wtedy jednak każdy mógł sobie pozwolić na lekkie potknięcie, gdyż sezon dopiero wchodził w decydującą fazę. Teraz, jedenaście kolejek przed końcem sezonu, każdy błąd może kosztować utratę wyższej pozycji. Rezerwy Trójkolorowych zagrożone spadkiem powinny już regularnie wygrywać i piąć się w górę tabeli, by zapewnić sobie utrzymanie, a po raz drugi w tym sezonie przegrywają trzecie spotkanie z rzędu.
ZACZĘŁO SIĘ DOBRZE
Pierwszego meczu w 2023 roku wrocławianie nie mogą zaliczyć do nieudanych. Przy ulicy Oporowskiej 62 odbyły się małe derby Dolnego Śląska, WKS podjął Zagłębie II Lubin. Spotkanie potoczyło się podobnie jak w zeszłoroczne wakacje. Rollercoaster emocji - wrocławianie wygrywali, przegrywali, ale ostatecznie to lubinianie wrócili do domu na tarczy. Prawdziwe show dał Patryk Szwedzik, dla którego to był debiut (jego sylwetkę przeczytacie TUTAJ). Młodzieżowiec popisał się hat-trickiem. Patrząc na nazwisko i jego postawę łatwo można go było pomylić ze Zlatanem Ibrahimoviciem z czasów świetności. Śląsk za sprawą tego szalonego zwycięstwa wskoczył na 16. miejsce w tabeli.
W następnym tygodniu była doskonała okazja na podtrzymanie dobrej formy, bowiem Wojskowi grali z Polonią Warszawa, która nie wygrała od trzech spotkań. Dużo komplikacji spowodowała jednak czerwona kartka dla Jehora Matsenki. Śląsk od 37. minuty musiał grać o jednego zawodnika mniej, a już wtedy przegrywał 0:1. Co prawda wrocławianie pokazali ducha walki i wyrównali stan meczu, lecz Polonia znowu trafiła do siatki i wygrała 2:1. Podopieczni trenera Wołczka musieli się (nie)zadowolić spadkiem na przedostatnie miejsce.
Niesamowicie ważne było starcie z sąsiadem w tabeli Garbarnią. Śląsk wygrywał 2:0, co nawet mogłoby mu dać upragnioną ucieczkę spod czerwonej latarni, jednak krakowianie niespodziewanie strzelili trzy gole i posłali WKS na ostatnie miejsce. W następnej kolejce wrocławianie cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry stracili punkt w meczu z Olimpią Elbląg i na dzień dzisiejszy tracą trzy oczka do bezpiecznej strefy podczas gdy mogli już dawno w niej być.
DEFENSYWA WCIĄŻ WADLIWA
Patrząc na ostatnie mecze w oczy rzuca się problem z traceniem zbyt wielu bramek. W każdym spotkaniu w tym roku drugi zespół Śląska stracił co najmniej dwie bramki. Łącznie w rundzie wiosennej bramkarz Wojskowych kapitulował dziesięć razy. To drugi najwyższy wynik w lidze. Kolejną niepokojącą rzeczą jest fakt, że zespół Krzysztofa Wołczka spośród tych dziesięciu bramek aż siedem tracił w drugiej połowie. Gole tracone w drugich 45 minutach ciążą nad Trójkolorowymi od początku sezonu. Poruszaliśmy ten wątek TUTAJ.
ŚWIEŻA KREW W OFENSYWIE
Patrząc jednak na ofensywę Śląska można odnieść pozytywniejsze wrażenie. Wrocławianie trafiali do siatki rywala w każdym spotkaniu w bieżącej rundzie. Łącznie uzbierało się osiem bramek, a to jest trzeci najlepszy wynik w lidze. Postawa w ataku jak najbardziej może cieszyć, bo w poprzedniej rundzie ekipa trenera Wołczka miała problemy ze strzelaniem goli, zawodnicy potrafili trzy razy pod rząd zagrać na zero z przodu.
Do poprawy sytuacji w głównej mierze przyczynili się nowi zawodnicy Trójkolorowych. Wyżej wspominany Szwedzik oprócz hat-tricka zdobył jeszcze jedną bramkę, a w meczu z Olimpią Elbląg trafienie zanotował Dawid Bałdyga, który jesienią reprezentował barwy Siarki Tarnobrzeg. Zatem pięć z ośmiu goli należy do nowych piłkarzy. W formie strzeleckiej jest również Przemysław Bargiel. 22-latek wiosną dwukrotnie pokonywał bramkarza rywali, to on przesądził o losach meczu z Miedziowymi.
PRZEŁAMANIE NA POLKOWICACH?
Piątego kwietnia WKS podejmie Górnik Polkowice. Napisać, że będzie to mecz o sześć punktów to jak nie napisać nic. Wygrana jest niesamowicie potrzebna wrocławianom, którzy nie tylko by odetchnęli po zakończeniu fatalnej serii, ale także mieliby szansę awansować w tabeli. Pewne jest to, że przewaga zespołów znajdujących się wyżej nie powiększyłaby się. Lokalny rywal jest dobrą okazją na zdobycie trzech punktów. Śląsk w tym sezonie już pokonał polkowiczan 3:1. Co ciekawe, wtedy motorem napędowym drużyny z Wrocławia był Bargiel, który przy stanie 1:1 wziął sprawy w swoje ręce i ustrzelił dublet.
Trójkolorowi powinni wykorzystać fakt, że pomocnik jest w formie i rzucić się do prawdopodobnie najważniejszej walki w tym sezonie, bo przegrana mocno zmniejszy szansę rezerw Śląska na utrzymanie. Wojskowi przygotowując się do meczu powinni mieć świadomość, że spadek jest realnym zagrożeniem i popracować nad głównym problemem - skutecznością w defensywie. Mają na to sporo czasu, bo prawie dwa tygodnie.
A Wy co sądzicie o sytuacji rezerw Śląska? Czy wrocławianie przełamią się w meczu z Górnikiem? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!
Śląsk II Wrocław:
- porażki z rzędu: 3
- miejsce w tabeli: 18 (ostatnie)
- bilans bramkowy: -9
- strata do bezpiecznej strefy: 3 punkty
