Simundza: Biorę odpowiedzialność za wynik

Simundza: Biorę odpowiedzialność za wynik

fot.:

Po porażce Śląska Wrocław z Miedzią Legnica Ante Simundza podkreślał, że mimo wyniku widzi w grze zespołu progres i wiele elementów na „właściwej drodze”. Szkoleniowiec mówił też o problemach w defensywie, stanie zdrowia Przemysława Banaszaka oraz debiucie Timoteja Jambora.



 

Ante Simundza: Chciałbym podziękować przeciwnikowi za dzisiejsze spotkanie. Oddali cztery, może pięć strzałów w światło bramki i zdobyli trzy bramki, fantastyczna sprawa. Jednocześnie jestem dumny ze swojego zespołu i z tego, jak graliśmy. Oczywiście przegraliśmy, ale patrząc na sposób gry i sytuacje, które sobie stworzyliśmy, był to jeden z naszych najlepszych, jeśli nie najlepszy mecz na wyjeździe. W momencie, w którym rywal pierwszy raz zbliżył się pod naszą bramkę, stworzył sobie sytuację i zdobył bramkę. Jak wiemy, to problem, który towarzyszy nam już od dłuższego czasu. Za rezultat biorę odpowiedzialność na siebie, ale jeśli chodzi o to, jak zespół się zaprezentował, zawodnicy nie powinni być zrezygnowani.

Mówił pan, że jest pan zadowolony i dumny z zawodników, ale wyników nie da się oszukać. Jak wyprowadzić zespół z kryzysu? Co jest kluczem?

Bardzo trudno powiedzieć, jaki jest plan na przyszłość. Zmieniliśmy system i najważniejsze jest to, żeby pozostać na drodze, na której chcemy być. Nawet jeśli, jak pan mówi w 10 meczach zdobyliśmy 10 punktów, to zwłaszcza w dwóch ostatnich spotkaniach widzę progres. Musimy w to wierzyć i tego się trzymać.

Zapytam o organizację gry bez piłki. Nie martwi pana nie tylko to, że Śląsk traci bramki, ale też w jaki sposób je traci, zwłaszcza po powrotach do obrony?

Nie znam na świecie drużyny, która byłaby w stanie zapobiec każdemu strzałowi, dośrodkowaniu czy kontratakowi. Jeśli spojrzymy na pierwszą straconą bramkę, to można zauważyć, że rywal miał w polu karnym więcej zawodników niż my. Pytanie brzmi więc: gdzie musimy biegać i gdzie mamy być, żeby takie sytuacje lepiej zabezpieczać.

Co z Przemysławem Banaszakiem?

Powiedział, że coś poczuł, ale na ten moment jeszcze nie wiemy, jak wygląda sytuacja i co dokładnie z jego urazem.

Przed pierwszym meczem rundy mówił pan, że zmiana systemu jest procesem. Czy po dwóch spotkaniach widzi pan symptomy, że jesteście na tej drodze, zwłaszcza w defensywie?

Jeśli pytamy o mecz dzisiejszy, to nie jest dobrze. W poprzednim spotkaniu w defensywie było lepiej, ale w ofensywie nie było wystarczająco dobrze. Dzisiaj graliśmy z pewnością siebie, chcieliśmy mieć piłkę i grać tak, jak chcemy, ale rywal oddał cztery, może pięć strzałów w światło bramki i zdobył trzy bramki. Czasem masz konkretne zadanie, na przykład wyrwać zawodnika z odpowiedniej pozycji, a jeśli tego nie zrobisz, to robi się problem. To tylko jeden z przykładów.

W drugiej połowie czasem wyglądało to tak, jakby Lamine Ba wychodził wyżej niż pozostali obrońcy. To był element planu czy inicjatywa zawodnika?

Nie, on nie grał cały czas wyżej od pozostałych. Natomiast jeśli napastnik rywala schodzi niżej po piłkę, to stoper musi za nim podążyć, a pozostała dwójka ma się odpowiednio konsolidować. Dzięki temu mieliśmy krótszy dystans między trójką obrońców. W drugiej połowie rywal nie miał już tak niebezpiecznych kontrataków jak w pierwszej. W przerwie musiałem przypomnieć zawodnikom to, co planowaliśmy przed meczem i po przerwie wyglądało to lepiej.

Mówił pan o progresie i o tym, że jest pan dumny z zawodników. Może pan podać konkrety, dlaczego jest pan z nich dumny po tym meczu?

Jestem dumny, bo wzięli odpowiedzialność, grali z pewnością siebie. Pokazali szacunek dla barw, dla przeciwnika i dla samej gry. Dali dużo energii i realizowali założenia, o których mówiłem przed spotkaniem. Technicznie momentami nie było idealnie, ale ogólnie byliśmy na drodze, żeby ten mecz wygrać, stworzyliśmy wiele sytuacji. Nie pamiętam wielu takich spotkań, w których mielibyśmy aż tyle okazji.

Jak pan oceni debiut Timoteja Jambora?

To było dla niego trudne wejście, ale chciał piłkę, a to dla mnie bardzo ważne. Pokazał też umiejętności techniczne. Z meczu na mecz powinno być coraz lepiej.

Czy to dobrze, że po takim początku rundy teraz czekają was mecze domowe?

Mam nadzieję, że to pomoże, ale musimy przede wszystkim popracować nad tym, żeby w defensywie być bardziej kompaktowi. Jestem zadowolony, że zagramy u siebie, przed naszymi kibicami. Chcę im podziękować za wsparcie, zasługują na duże słowa uznania.

Nie czuje pan, że pali się grunt pod nogami i pańska posada jest zagrożona?

Zawsze jest tak, że wyniki wpływają na ocenę trenera. Dlatego podkreślam: biorę odpowiedzialność za takie sprawy.

Kolejny raz Śląsk dobrze wszedł w mecz i stworzył sobie kilka sytuacji, ale dlaczego nie potrafi przekuć tego na szybkie prowadzenie?

Przez pierwsze 20 minut zagraliśmy naprawdę bardzo dobrze. Natomiast w momencie, gdy przeciwnik pierwszy raz podszedł pod nasze pole karne i zdobył bramkę, to emocjonalnie był to trudny moment dla zespołu. Warto też docenić bramkarza rywali. A gdy jesteś pod presją po kolejnych straconych bramkach, nie jest łatwo wrócić i odwrócić rezultat meczu.

Pytanie o Michała Mokrzyckiego. Daje dużo przy stałych fragmentach, ale czy nie powinien być bardziej aktywny i kreatywny w środku pola?

Michał nie jest z nami długo. Przed dołączeniem do zespołu nie trenował przez 14–15 dni z powodu urazu, więc z każdym meczem będzie wyglądał lepiej. Nie mogę się zgodzić, że poza stałymi fragmentami był nieaktywny. To on był zawodnikiem, który pchał ofensywę. Zmiana wynikała przede wszystkim z kwestii fizycznych.

Za niego wszedł młody Adam Ciućka. W skrócie: jak pan oceni jego występ?

Ma 18 lat i wielką przyszłość przed sobą. Dużo zależy od niego, jak będzie się rozwijał. Dzisiaj pokazał, dlaczego jest z nami.


Adam Paliszek-Saładyga

Autor

Adam Paliszek-Saładyga

Pochodzę z Oleśnicy. Na co dzień zajmuję się optymalizacją oraz analizą danych, w tym również danych piłkarskich. Poza analizami, które możecie przeczytać na Śląsknecie, jestem związany z piłką kobiecą w strukturach Śląska Wrocław. Ze Śląsknetem współpracuję od lipca 2025 roku, a samemu Śląskowi kibicuję od małolata.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.