Śląsk choruje na bezbarwność skrzydeł
fot.: Mateusz Porzucek
Śląsk Wrocław podczas 8. kolejki ekstraklasy przegrał na wyjeździe ze Stalą Mielec (2:0). Jak wyglądała gra skrzydłowych WKS-u w tym i kilku ostatnich ligowych spotkaniach? Czy Śląsk choruje na bezbarwność skrzydeł, jak znaleźć na to lekarstwo? Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Drużyna Śląska Wrocław w meczu ze Stalą przegrała nie strzelając żadnej bramki. Wrocławianie podczas tego spotkaniu mieli zaledwie trzy strzały celne, żadnego z nich nie oddał skrzydłowy. W Mielcu Śląsk dominował pod względem posiadania piłki (58%), ale nie potrafił przekuć tego w zagrożenie pod bramką Bartosza Mrozka. W tym spotkaniu na bokach pomocy widzieliśmy Martina Konczowskiego, który jest nominalnym prawym obrońcą oraz Matiasa Nahuela Leive, który najlepiej czuje się na pozycji cofniętego napastnika albo ofensywnego pomocnika. Pokazuje to, jak ubogo wyglądają skrzydła WKS-u. Podczas drugiej połowy na bokach pomocy widzieliśmy jeszcze Victora Garcię i Johna Yeboaha (ten wszedł na boisko za Adriana Łyszczarza), ale obaj zawodnicy nie pokazali się ze zbyt dobrej strony.
PIOTR SAMIEC-TALAR
Piotr Samiec-Talar to zawodnik-objawienie. Trener Ivan Djurdjević postanowił zabrać młodzieżowca na obóz przygotowawczy i dawać mu szanse w sparingach z zagranicznymi rywalami. Wychowanek Śląska pokazał się z dobrej strony notując trzy gole i dwie asysty. Niestety Samiec-Talar nie utrzymał formy z okresu przygotowawczego podczas meczów ligowych. Otwierające sezon 22/23 derby Dolnego śląska rozpoczął w pierwszym składzie i okazał się w opinii czytelników Śląsknetu drugim najlepszym piłkarzem Śląska tuż za Dennisem Jastrzembskim . Niestety młodzieżowiec po meczu z Zagłębiem Lubin zanotował stopniowy spadek formy. O ile w starciu z Pogonią Szczecin (2:1) zagrał przeciętnie, to w spotkaniu z Koroną Kielce (3:1) był po prostu fatalny. Często tracił piłki, nie wracał do obrony, nie strzelał na bramkę rywali. Jego występ podsumowała zmiana w przerwie meczu.
Śląsk totalnie nie radzi sobie z wysokim pressingiem Korony, która odrobiła lekcję i odcina Jastrzembskiego od podań, powstrzymuje też Olsena od rozgrywania.
— Krzysztof Banasik (@krzbanasik) August 1, 2022
Chyba można było się tego spodziewać...
Samiec-Talar i Quintana statyści.#KORŚLĄ
Kiedy wielu kibiców i ekspertów myślało, że Samiec-Talar kolejny mecz Śląska obejrzy z pozycji ławki rezerwowych zostali mocno zdziwieni, bowiem wychowanek WKS-u rozegrał w tym spotkaniu 67 minut. Po raz kolejny zawiódł. Mimo wszystko Djurdjevic sukcesywnie wystawiał Piotra w pierwszej jedenastce (hejt na skrzydłowego był ogromny). Na pewno wpływ na decyzję trenera o wystawianiu Samca-Talara w pierwszej jedenastce było to, że ma on status młodzieżowca. Drugi w tej hierarchii jest Javier Hyjek, który musiałby zastąpić, kogoś z duetu Petr Schwarz - Patrick Olsen. Kluczowym momentem okazał się mecz z Rakowem Częstochowa (1:4), kiedy Samiec-Talar nie pokazał niczego – cierpliwość Serba się skończyła. W pucharowym meczu z Ruchem Wysokie Mazowieckie (0:4) nie wyszedł on już w pierwszym składzie. 20-latek nie podniósł się z ławki, także podczas spotkania ze Stalą. Samiec-Talar podczas siedmiu meczów rozpoczynanych w wyjściowej jedenastce, nie potrafił dopisać sobie ani jednego punktu w klasyfikacji kanadyjskiej, co podsumowuje jego słabą dyspozycję.
DENNIS JASTRZEMBSKI
Jastrzembski w tym sezonie rozegrał sześć spotkań, w których zanotował zaledwie jednego gola. Podczas ostatniego spotkania ze Stalą Mielec, nie pojawił się nawet w kadrze meczowej.
- Dennis złamał zasady zespołowe i uznałem, że dzisiaj powinien obejrzeć mecz z boku. Chcieliśmy, żeby ochłonął i złapał lekki oddech, bo nie uszanował pewnej rzeczy zespołowej
- tłumaczył pytany przez nas na pomeczowej konferencji prasowej trener Ivan Djurdjević.
Popularny DJ nie dość, że w ostatnich tygodniach wygląda słabo na boisku, to jeszcze zachowuje się nieprofesjonalnie w szatni. Jastrzembski podczas swojej gry bazuje przede wszystkim na szybkości, zwinności i dość dobrym uderzeniem niezależnie, z której nogi, ponieważ jest obunożny. Niestety rywale Śląska zaczęli przewidywać popisowe zagrania Dennisa i nie jest mu już tak łatwo, jak pod koniec ubiegłego sezonu, czy na początku obecnego. Na dodatek nie najlepiej byłemu zawodnikowi Herthy idzie w aspekcie gry defensywnej, która u skrzydłowych w zespole Djurdjevicia jest ważna. U Jastrzembskiego widoczny jest spadek formy po dobrym początku sezonu z Zagłębiem ( najlepszy zawodnik według czytelników Śląsknetu). W tym sezonie skrzydłowy rozegrał sześć meczów podczas, których udało mu się zdobyć jedną bramkę oraz popisał się najszybszym sprintem tego sezonu ekstraklasy (35,20 km/h). Dennis jest zawodnikiem chimerycznym, co było widać już w tamtym sezonie, dobry początek potem spadek formy i znowu dobre kilka meczów. Nie jest to na pewno zawodnik, na którym wrocławianie powinni opierać swoją całą grę ofensywną, ale to roli dżokera przystosowałby się idealnie.
JOHN YEBOAH
Yeboah to zawodnik fantastycznie czujący się na małej przestrzeni, kiedy otacza go gąszcz rywali, których z łatwością może ominąć swoim znakomitym dryblingiem. Niemiec zanotował rewelacyjne wejście do drużyny WKS-u. Najpierw wniósł ożywienie w meczu z Zagłębiem, potem dostał szansę od trenera po zmianie stron w meczu z Koroną (3:1). Yeboah „kręcił” kieleckimi obrońcami do takiego stopnia, że po jednej z udanych akcji indywidualnych zdobył bramkę kontaktową i wlał w zielone serca kibiców WKS-u nadzieje na pozytywne zakończenie meczu. Niestety tak się nie stało. Czytelnicy Śląsknetu piłkarzem meczu Korony ze Śląskiem . W głosowaniu procentowym miał ogromną przewagę (50%) nad drugim Patrickiem Olsenem. Początek zapowiadał, że WKS ma zawodnika, którego potem sprzeda za kilka dobrych milionów euro, ale John powoli gasł. Zaczęło się od meczu z Cracovią (1:1) podczas, którego Niemiec nie stwarzał, aż tak dużego zagrożenia pod bramką Pasów. Następny nieudany występ to spotkanie z Rakowem Częstochowa (1:4), ale tutaj zawiódł cały zespół na czele z formacją defensywną. Ostatnia kolejka to wejście z ławki Johna przy niekorzystnym wyniku dla WKS-u, ale Niemiec nie potrafił tak, jak np. w Kielcach odmienić losów spotkania. Jego dryblingi nie były już tak widowiskowe i skuteczne, a do sytuacji strzałowych nie dochodził, bo grał dość bezpiecznie. Mimo wszystko Yeboah to najpewniejszy punkt drużyny Wojskowych i powinien nawet w nie najlepszej formie wychodzić w wyjściowej jedenastce. Niemiec w tym sezonie rozegrał siedem meczów, w których udało mu się zdobyć jedną bramkę.
MATIAS NAHUEL LEIVA
Nahuel to zawodnik mający w CV takie drużyny, jak Villareal, Barcelona B, czy Real Betis. Nie jest on jednak naturalnym skrzydłowym, ale do klubu był ściągany właśnie na tę pozycję. Hiszpan potrafi zejść z piłką do środka i tam wypracowywać sobie sytuacje bramkowe. Leiva przyszedł do Śląska po powrocie zespołu z obozu przedsezonowego, na którym rozgrywane były sparingi, więc Hiszpan potrzebuje jeszcze wejścia w rytm meczowy. Do tej pory w zespole z Wrocławia rozegrał sześć spotkań i nie zdobył ani jednej bramki. Nahuel w Śląsku zadebiutował podczas meczu z Pogonią Szczecin (2:1) i już wtedy miał szansę na debiutanckiego gola dla WKS-u, ale spudłował z niedalekiej odległości od bramki Pogonii. Niestety w kolejnym meczu Matias nie pokazał za dużo mimo, że trener Djurdjević dał mu całą drugą połowę. Hiszpan nie zrobił totalnie nic, czym mógł zwrócić na siebie uwagę. Jedyne, czym dysponował Leiva to zejścia do środka i odegrania do najbliższego, co potrafiło irytować. U Nahuela nie ma co mówić o spadku formy, bo on do optymalnej dyspozycji dopiero dochodzi po ciężkiej kontuzji zerwania więzadeł krzyżowych w kolanie. Na dodatek Hiszpan miał problemy rodzinne, przez które musiał odpuścić mecz z Cracovią.
(Wywiad z Nahuelem m.in o jego nominalnej pozycji)
LEKARSTWO NA BEZBARWNOŚĆ SKRZYDEŁ
Lekarstwa na chorobę, którą posiada drużyna WKS-u nie ma. Większość skrzydłowych jest w słabej formie i nie potrafią dać takiej jakości jak w sparingach czy spotkaniach początku sezonu. Taktyka trenera Djurdjevicia opiera się właśnie na grze bocznymi sektorami boiska. Niestety, trudno będzie Śląskowi wypełniać ofensywne wytyczne, jeśli na skrzydłach nie będzie dobrej dyspozycji Yeboaha, Samca-Talara, czy Jastrzębskiego. Jedynym antidotum na tą okropną chorobę jest zmiana stylu gry. Większe skupienie gry na środkowej trójce pomocników i mniejsza liczba ataków bocznymi sektorami. Dlaczego zmieniać styl? Po pierwsze, rywale zaczęli radzić sobie z poszczególnymi atutami WKS-u. Po drugie, Śląsk nie ma odpowiednich zmienników na pozycję skrzydłowych. Po trzecie, i to najważniejsze, Wojskowi muszą przestać być jednowymiarowi, bo tacy się niestety stali.