Śląsk Wrocław 1:1 (0:0) Legia Warszawa. Jak nie możesz wygrać, to zremisuj (RELACJA)

26.08.2024 (00:20) | Adam Mokrzycki

fot.: Mateusz Porzucek

Równo po 309 dniach, kiedy miało miejsce historyczne dla Śląska Wrocław zwycięstwo z Legią Warszawa 4:0 (0:0), doszło do ponownego pojedynku obydwu drużyn na Tarczyński Arenie. Wspólnym mianownikiem obu spotkań było wykupienie wszystkich dostępnych biletów przez kibiców Trójkolorowych. Czy o wydarzeniach boiskowych można powiedzieć to samo? Oceńcie sami.



 

W stosunku do ostatniego ligowego starcia Śląska Wrocław, które wrocławianie rozegrali przed własną publicznością przeciwko Koronie Kielce, zakończonego wynikiem 1:1 (0:0) trener WKS-u Jacek Magiera dokonał trzech zmian w wyjściowej jedenastce. Jedna z nich była wymuszona czerwoną kartką Jehora Macenki, którą 22-latek obejrzał po faulu na Jewgieniju Szykawce. Ukraińca na prawej obronie zastąpił, powracający do pierwszego składu Mateusz Żukowski. Dodatkowo Aleksander Paluszek po raz pierwszy w tym w sezonie wyszedł na boisko od pierwszej minuty, zmieniając Simeona Petrowa. Także ofensywnie usposobiony Arnau Ortiz zadebiutował w nowych barwach od pierwszej minuty, wcześniej wchodził tylko z ławki rezerwowych. Hiszpan zagrał w miejsce Buraka Ince.

„HIP-HOP NIGDY STOP”

Hit szóstej kolejki Ekstraklasy poprzedził występ legendarnego hip-hopowego zespołu PaktofonikiSebastian „Rahim” Salbert oraz Wojciech „Fokus” Alszer przed blisko 40-tysięczną publiką zaśpiewali jeden ze swoich najbardziej rozpoznawalnych utworów „Jestem bogiem”.

HIP-HOPOWE ROZPOCZĘCIE MECZU

Spotkanie ze środka boiska rozpoczął Petr Schwarz, ale już kilka sekund po tym wydarzeniu Blaz Kramer „sprawdził” Rafała Leszczyńskiego, który nie dał się zaskoczyć jego uderzeniem.

Chwilę później Kramer znów był w roli głównej. Tym razem Słoweniec obejrzał żółtą kartkę za spóźnione wejście w Paluszka. Rzut wolny po tym faulu wrocławianie zagrali wyśmienicie aż do momentu zagrania Marcina Cebuli, który poślizgnął się przy próbie oddania strzału. W piątej minucie Matias Nahuel Leiva sprawdził czujność golkipera stołecznego klubu Kacpra Tobiasza lobem jeszcze z własnej połowy, ale uderzenie Hiszpana pozostawiło wiele do życzenia.

AKCJA ZA AKCJĘ

Ortiz rozpędził się pod polem karnym i chciał minąć, goniącego go obrońcę zwodem im. Cristiano Ronaldo. Hiszpan po tym ekwilibrystycznym zagraniu przewrócił się, ale zdaniem Szymona Marciniaka nie był faulowany. Legia błyskawicznie po przechwyceniu piłki wyszła z kontratakiem i wcześniejsze złe obliczenie toru lotu piłki naprawił kapitan gospodarzy Aleks Petkow, który stanął na linii podania Kramera do Ryoyi Morishity. Gdyby nie dobre ustawienie Petkowa, to Japończyk stanąłby oko w oko z Leszczyńskim.

W 13. minucie zrobiło się niemałe zamieszanie w polu karnym gospodarzy. W roli głównej ponownie był Kramer, który piętką spróbował podać do swojego partnera, a następnie bezpańską piłkę zebrał Marc Gual, jednak strzał napastnika Legii został zablokowany. Trzy minuty później Mateusz Żukowski wykorzystał swój najmocniejszy atut, czyli szybkość i pognał z piłką pod polem karne Legionistów, aby dograć piłkę do Ortiza, który na sam koniec obsłużył podaniem Sebastiana Musiolika, ale snajperowi WKS-u zabrakło kilku centymetrów, aby wpakować piłkę do pustej bramki.

Co prawda Gual był faulowany przez Petkowa w 19. minucie, ale Hiszpan próbował pouczyć cieszącego się wielkim respektem w świecie sędziowskim Marciniaka, aby ten wręczył kapitanowi Trójkolorowych żółtą kartką. Marciniak w swoim stylu nie szczędził słów w gorącej dyskusji ze snajperem przyjezdnych.

W 25. minucie Nahuel Leiva był bliższy zaskoczenia Tobiasza. Piłka po dośrodkowaniu Hiszpana minęła wszystkich piłkarzy, znajdujących się w polu karnym, ale ostatecznie minimalnie minęła słupek bramki Legii. Po tej akcji mieliśmy kilkuminutową przerwę spowodowaną zaprezentowaniem oprawy przez kibiców Śląska.

EMOCJONUJĄCY KONIEC PIERWSZEJ CZĘŚCI GRY

W 41. minucie Nahuel Leiva powinien zachować się dużo, dużo lepiej, kiedy wyszedł na pozycję sam na sam z Tobiaszem. Hiszpan zbyt długo przygotowywał sobie futbolówkę do oddania technicznego strzału po długim słupku i w rezultacie wracający obrońcy Legii znacząco utrudnili mu zadanie. Ostatecznie strzał byłego gracza Barcelony powędrował prosto po ziemi w Tobiasza, który nie miał prawa nie wykonać skutecznej interwencji.

W szóstej minucie doliczonego czasu gry po nieudanym podaniu naciskanego Guercio piłkę otrzymał Kramer, ale Słoweniec niczym specjalnym nie zaskoczył Leszczyńskiego, ponieważ Polak znów z łatwością obronił jego strzał. 

W ostatnich chwilach pierwszej części gry Paluszek posłał długie zagranie w kierunku bramki Legii, a tam zderzyli się ze sobą głowami Tobiasz i Artur Jędrzejczyk. Marciniak zaraz po tym zdarzeniu przerwał grę i zaprosił bohaterów niedzielnego widowiska do szatni.

W wyniku tej sytuacji Goncalo Feio był zmuszony do dokonania podwójnej zmiany. Kapitana Legionistów zmienił Radovan Pankov, a Tobiasza Gabriel Kobylak.

Do trzech razy sztuka? Kramer mówi „nie”. Słoweniec w 52. minucie, będąc na skraju środka pola karnego powinien pokonać Leszczyńskiego, ale ta sztuka ponownie mu się nie udała, ponieważ piłka, którą uderzył nawet nie znalazła się w świetle bramki.

OPASKA KAPITAŃSKA DODAŁA MOCY

Skoro Kramer nie może, to Bartosz Kapustka pomoże. Legia coraz śmielej wojowała w polu karnym Śląska, gdzie defensorzy WKS-u bardzo pasywnie próbowali odebrać futbolówkę, dryblującemu Bartoszowi Kapustce. Zawodnik, który przejął opaskę kapitańską od Jędrzejczyka umieścił futbolówkę w siatce technicznym strzałem po długim słupku gorszą lewą nogą. Jedno jest pewne - Śląskowi i Leszczyńskiemu nie udało się zachować czwartego czystego konta w starciach z Legią z rzędu.

ZŁOTY ZMYSŁ MAGICA

Po zmianie Tudora Baluty za Ortiza Cebula przejął pozycję prawoskrzydłowego i wziął sprawy w swoje ręce. W 65. minucie to właśnie były piłkarz Rakowa Częstochowa pokazał swój najmocniejszy atut, czyli drybling, mijając Patryka Kuna przepuszczeniem piłki między jego nogami. Świeżo wprowadzony zawodnik Legii sfaulował Cebulę na skraju pola karnego i Marciniak podyktował rzut wolny. Do piłki podszedł niezawodny Schwarz, który posłał dośrodkowanie na dalszy słupek, gdzie akcję zamknął Tommaso Guercio, i to w jakim stylu! Młodzieżowiec wziął przykład z Kapustki i również technicznym strzałem pokonał Gabriela Kobylaka. Kto by pomyślał, że to właśnie on będzie najskuteczniejszym piłkarzem Śląska po sześciu kolejkach.

PECH MUSIOLIKA

Po wyrównującej bramce wrocławianie od razu rzucili się do ataków. Musiolik otrzymał wzorcowe dogranie na nos i będąc za punktem 11. metra skierował piłkę głową do siatki Legii. Los chciał, że jego dwa trafienia w zielono-biało-czerwonych barwach zostały nieuznane.

W końcówce meczu swoje minuty otrzymali Junior Flor Eyamba oraz powracający do składu Łukasz Gerstenstein. Szwajcar, zmieniając Musiolika w drugim meczu z rzędu otrzymał swoje minuty.

BEZ FAJERWERKÓW DO SAMEGO KOŃCA

Nie potrafił się wstrzelić w bramkę Leszczyńskiego Kramer. Słoweniec był bardzo aktywny, nawet sam sobie stwarzał dogodne okazje, ale większość piłek po jego strzałach lądowała na trybunach. Nie inaczej było w pobliżu 90. minuty, kiedy to napastnik stołecznego zespołu przygotował sobie piłkę do strzału, a tą ponownie mógł wyłapać jeden ze szczęśliwców na trybunach.

To była ostatnia dogodna sytuacja na przechylenie szali na swoją korzyść, którejś z drużyn. Do drugiej połowy Marciniak doliczył raptem trzy minuty, w których obyło się bez fajerwerków.

Wrocławianie po raz trzeci zremisowali w tym sezonie i wciąż pozostają bez zwycięstwa, ale jednocześnie przedłużyli serię meczów bez porażki z Legią do czterech.


Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 1:1 (0:0)

Guercio 66' – Kapustka 53'

Śląsk Wrocław: Leszczyński – Żukowski, Paluszek, Petkow (K), Guercio – Pokorny, Schwarz, Cebula (83' Ł. Gerstenstein) – Ortiz (62' Baluta), Nahuel Leiva – Musiolik (83' Eyamba)

Legia Warszawa: Tobiasz (46' Kobylak) – Wszołek, Augustyniak, Jędrzejczyk (K) (46' Pankov), Barcia, Vinagre (62' Kun) – Goncalves, Kapustka, Morishita (75' Luquinhas) – Gual (67 Alfarela), Kramer

Żółte kartki: Dymkowski 45'+2', Pokorny, Paluszek 81' – Kramer 2', Augustyniak 63', Feio 66', Kun 75', Goncalves 88'

Widzów: 36 208

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.