Stal Mielec – Śląsk Wrocław. Co warto wiedzieć przed meczem?
fot.: Paweł Kot
Przed Śląskiem Wrocław kolejna wizyta w Mielcu i tak się złożyło, że kolejna w minorowych nastrojach. W poprzednim sezonie WKS udał się na Podkarpacie uwikłany w trudną walkę o utrzymanie, zaś tym razem są po wysokiej porażce z Rakowem. Stal również miewała lepsze dni, bo ostatnio ostro wyhamowali. Kto poprawi sobie humor? Spójrzmy na ciekawostki i fakty.
Mecz Stal Mielec – Śląsk Wrocław odbędzie się w sobotę 3 września o godzinie 15:00 na stadionie w Mielcu. Na naszej stronie tradycyjnie dostępna będzie relacja na żywo z komentarzem oraz pisana live. Obie TUTAJ.
Nie zaliczył medalowego hat-tricka zespół Śląska Wrocław. Po wygranych z mistrzem Polski Lechem Poznań i brązowym medalistą ubiegłego sezonu Pogonią Szczecin, WKS przegrał z wicemistrzem kraju Rakowem Częstochowa, na dodatek bardzo dotkliwie, bo aż 1:4. Co więcej, to nie był najwyższy wymiar kary, bo częstochowianom okazji starczyło na spokojne strzelenie i ośmiu goli, a dwóch trafień nie uznano im przez spalone.
Nie sam wynik był tu jednak najgorszy, bo że Raków to zespół dużo lepszy jest faktem. Przegrać można zawsze, nawet wysoko jeśli rywalowi wszystko wpada. Ale trudno było nie odnieść wrażenia, iż WKS po prostu bez większego oporu pozwolił się rywalom biczować. Wrocławianie chociażby przebiegli 9 km mniej od zespołu, który trzy dni wcześniej zagrał wyczerpujące 120 minut w Pradze. Ivan Djurdjević na pomeczowej konferencji prasowej sprawiał wrażenie wściekłego oraz zawiedzionego i nie ma mu się co dziwić.
Piłkarze Śląska będą się musieli ostro postarać, by zatrzeć to fatalne wrażenie. Po części zaczęli robić to w I rundzie Pucharu Polski, którą po latach wreszcie przeszli, pokonując 4:0 IV-ligowy Ruch Wysokie Mazowieckie. Aczkolwiek tego zwycięstwa w takich rozmiarach trzeba było bezwzględnie wymagać z uwagi na poziom rywala. Ten zaś w lidze będzie znacznie wyższy, zwłaszcza że przed WKS-em pojedynek z nieprzyjemnym dla siebie rywalem.
Mowa o Stali Mielec, która potrafiła w ostatnich latach napsuć wrocławianom krwi. Pamiętamy choćby doskonale ich majowe starcie w minionych rozgrywkach. Wówczas oba zespoły walczyły o utrzymanie, ale WKS był w gorszej sytuacji. Na stadionie w Mielcu padł remis 1:1 po tym jak mielczanie wyrównali w ostatniej akcji meczu. Sprawiło to, że mielczanie zapewnili sobie utrzymanie a Śląsk zawisł nad przepaścią, ale jakieś 2 godziny później uratowała ich wygrana Radomiaka Radom z Wisłą Kraków i to Biała Gwiazda ostatecznie pożegnała się z ekstraklasą.
Tym razem jesteśmy we wcześniejszej fazie sezonu i nikomu pierwszoligowy ogień piekielny jeszcze niczego nie przysmaża. Ale dla WKS-u to bardzo ważne spotkanie, aby sami sobie mogli pokazać, że nie są tak słabi jak można sądzić po starciu z Rakowem. Stal z kolei też potrzebuje powrotu na właściwe tory.
Zespół Adama Majewskiego sezon zaczął bowiem kapitalnie. Przed sezonem tradycyjnie skazywani byli na walkę o utrzymanie i to wedle wielu nieudaną. Dziwić się nie można. Zespół opuścili wyróżniający się Rafał Strączek (francuskie Bordeaux) i Grzegorz Tomasiewicz (Piast Gliwice), a także spora część podstawowych obrońców (Mateusz Żyro, Bożidar Czorbadżijski, Albin Granlund). Dodatkowo tak naprawdę po dziś dzień są bez klasycznego napastnika, bo sprowadzony Mikołaj Lebedyński w Chrobrym Głogów Ivana Djurdjevicia grał bardziej jak ofensywny pomocnik.
Mimo to mielczanie wygrali w Poznaniu z Lechem, w Zabrzu z Górnikiem, pokonali rozpędzoną Cracovię, czy sprawili mnóstwo kłopotów Rakowowi (2:3). Pytanie brzmiało tylko jak długo będą w stanie tak grać.
No i faktycznie ostatnie dwa tygodnie ich wyhamowały. Najpierw dostali straszliwy łomot od Piasta Gliwice (0:4), który wcześniej strzelił tylko jednego gola. Zaś w poprzedniej kolejce pokonała ich 1:0 Legia Warszawa, choć męczyli się warszawianie co niemiara. Podobnie jak Śląsk osłodzili sobie te niepowodzenia w Pucharze Polski, pokonując ŁKS Łódź, ale dopiero po rzutach karnym.
To nie zmienia faktu, iż Stal nadal jest bardzo nieprzewidywalnym i niełatwym rywalem. W dotychczasowych siedmiu kolejkach strzelili dziesięć goli. Więcej tylko Raków, Pogoń Szczecin i Wisła Płock. Stracili też niby dziesięć, ale należy mieć na uwadze, iż prawie połowę w jednym meczu. Mielczanie są też groźni przy stałych fragmentach gry, choćby po rzutach rożnych już dwukrotnie zaskakiwali rywali. WKS będzie musiał lepiej się przed nimi bronić, bo w ostatnim meczu prawie każdy rożny dla Rakowa stwarzał zagrożenie.
Indywidualnie póki co w Stali błyszczy przede wszystkim ofensywny pomocnik Maciej Domański. Ten 31-latek ma na koncie już cztery gole i asystę. Sporo dobrego zdążył już też zrobić holenderski skrzydłowy Said Hamulić (dwa gole i dwie asysty).
Jeżeli chodzi o historię starć Śląska ze Stalą, to odkąd mielczanie w sezonie 2020/21 wrócili do ekstraklasy, WKS jeszcze z nimi nie przegrał, choć grali ze sobą 4 razy. Inna sprawa że wygrał tylko 1 raz, w poprzedniej kampanii we Wrocławiu 2:1 w listopadzie 2021 roku. Tak, to to zwycięstwo, które tak długo było ostatnim domowym triumfem wrocławian. Ostatnia ligowa wygrana Śląska w Mielcu to nadal listopad 1995 roku.
Co do spraw kadrowych, przed Ivanem Djurdjeviciem spore wyzwanie, jakim będzie zastąpienie Patricka Olsena. Duńczyk przeciwko Rakowowi zarobił czwartą żółtą kartkę w sezonie i jako pierwszy spośród wrocławian musi odcierpieć mecz na trybunach.
Faworyci do zastąpienia? Michał Rzuchowski dalej ma problem z Achillesem, więc odpada. Adrian Łyszczarz to ofensywny pomocnik potrzebny właśnie na „10”. Zatem Petrowi Schwarzowi najpewniej partnerować będzie Javier Hyjek, co zresztą sugerował po starciu z Rakowem trener Djurdjević.
Gospodarze żadnych zawieszonych nie mają, a nawet nikt u nich nie musi uważać. Zresztą wśród wrocławian podążenie śladami Olsena także póki co nikomu nie grozi.
Co do sędziego głównego tego spotkania, Śląsk znowu trafi na Damiana Kosa z Wejherowa. Tym razem po raz pierwszy na wyjeździe. Wcześniej sędziował on domowe remisy WKS-u z Widzewem Łódź (0:0) oraz Cracovią (1:1). Stal za to wcześniej napotkała go raz i ma miłe wspomnienia. Na inaugurację sezonu ograli wtedy Lecha Poznań 2:0.