Statystyki nie kłamią: Lechia Gdańsk

Statystyki nie kłamią: Lechia Gdańsk

fot.:

Śląsk Wrocław w pierwszym po przerwie na kadrę meczu wybierze się do Gdańska, by zmierzyć się z Lechią, która zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Poprzednie pojedynki nad Morzem Bałtyckim wskazują jednak, by pewność siebie schować do kieszeni, a liczyć się raczej z trudną przeprawą.



 

Lechia Gdańsk w trwającym sezonie ekstraklasy cały czas balansuje na krawędzi spadku, w którego uniknięcie zamieszane jest aż dziewięć zespołów. Gdańszczanie po incydentalnych przebłyskach pod wodzą Marcina Kaczmarka, jak chociażby w marcowej wygranej 4:0 z Miedzią Legnica, postawili wszystko na jedną kartę i w ostateczną część rozgrywek wejdą pod wodzą nowego szkoleniowca.

BĘDZIE NOWA MIOTŁA?

David Badia to człowiek, który piłkarskie szlify zbierał w miejscu przepełnionym futbolową tradycją, jak chociażby barcelońska La Masia. Hiszpan przebywał także w tureckim Antalyasporze jako asystent pierwszego trenera, a ostatnie prawie dwa lata spędził na Cyprze. Teraz we władanie dostaje gdański statek, który zdaje się tonąć i potrzebny mu jest kapitan z prawdziwego zdarzenia. Lwy Północy w tym sezonie straciły rekordową liczbę 42 bramek (nikt nie jest gorszy pod tym względem), a nie licząc wspomnianego wysokiego zwycięstwa z beniaminkiem z Legnicy, ostatni raz z punktów cieszyły się 29 stycznia 2022 roku po meczu z Wisłą Płock (1:0) na otwarcie ligowej wiosny. Problemem zespołu jest zdecydowanie przeciekająca defensywa, która aż siedem razy w obecnych rozgrywkach dała sobie wbić trzy gole lub więcej (m.in. 0:5 z Lechem Poznań na początku marca). Nie „dojeżdża” formacja kierowana przez będącego w słabej formie Mario Malocę, a gdyby z ofensywy wyciągnąć lidera w postaci Łukasza Zwolińskiego (9 goli), który trafiał w czterech z pięciu ostatnich domowych spotkań, to utrzymanie pozostawałoby już tylko w sferze marzeń. A tak są tylko trzy oczka straty do bezpiecznego miejsca.

DAWNO TEMU W GDAŃSKU…

Dla Śląska Wrocław wyjazd do Gdańska oznacza jedną z kolejnych klątw po tej szczecińskiej, którą trzeba odczarować. Ostatni raz wrocławianie na północy kraju zwyciężyli w październiku 2014 roku, a z tamtej drużyny Śląska nie ostał się już nikt. Zupełnie inaczej niż w Lechii, bowiem wtedy bramkę honorową na 1:4 zdobył dla gdańszczan Kevin Friesenbichler, który w zimowym okienku transferowym powrócił do Lechii. W tamtym meczu prawdziwy koncert zagrał Flavio Paixao, który ustrzelił hat-tricka, a nieco mniej niż dwa lata później zaczął reprezentować biało-zielone barwy. Ogółem, Śląsk zdołał wygrać tylko jedno z ostatnich dziesięciu spotkań przeciwko lechistom. Miało to miejsce oczywiście w rundzie jesiennej trwającego sezonu, kiedy podopieczni Ivana Djurdjevicia wygrali 2:1 po emocjonującej końcówce, dwóch bramkach samobójczych i niewykorzystanym rzucie karnym Erika Exposito.

Mecz 26. kolejki ekstraklasy pomiędzy Lechią Gdańsk a Śląskiem Wrocław już w sobotę 1 kwietnia o godzinie 20:00.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.