Statystyki nie kłamią: Widzew Łódź

Statystyki nie kłamią: Widzew Łódź

fot.:

W piątkowy wieczór Śląsk uda się w podróż na teren drużyny, która po zimowej przerwie nie cieszyła się jeszcze z kompletu punktów. Będzie to jednocześnie pierwsze starcie wrocławian z Widzewem w Łodzi od niemal czterech lat. Czy drugi wyjazd w nowym roku przyniesie kolejne zwycięstwo? Czas spojrzeć w statystyki.



 

Mając na myśli formę Widzewa Łódź można stwierdzić, że celowniki są nastawione na bramkę rywala, ale nie zawsze udaje się umieścić piłkę w siatce. Podopieczni Janusza Niedźwiedzia ostatnie ligowe zwycięstwo zanotowali jeszcze w listopadzie 2022 roku (1:0 z Koroną), a w trzech tegorocznych spotkaniach zainkasowali analogiczną liczbę punków. Śląsk powinien być idealnym rywalem na przełamanie. Dlaczego?

WIDZEW W CZOŁÓWCE

Wykreowana przez nasz portal teoria o wrocławskim Robin Hoodzie ekstraklasy znajduje ujście także w kontekście Widzewa. Tak jak Śląsk lubi grać przeciwko mocniejszym zespołom (cztery zwycięstwa i trzy remisy z drużynami TOP8), tak Widzewiacy tracą punkty z mocniejszymi, a beznamiętnie pokonują słabszych (2:0 z Jagiellonią, 2:1 z Piastem, 3:0 z Zagłębiem i 1:0 z Miedzią). Widać to najlepiej w ligowej tabeli, gdzie drużyna z polskiego Manchesteru zajmuje miejsce tuż za podium stawki ze stratą zaledwie czterech oczek do trzeciego Lecha Poznań. Widzew po raz trzeci z rzędu zagra w piątkowy wieczór, a do pierwszego domowego zwycięstwa od końcówki października ubiegłego roku (1:0 z Miedzią) poprowadzi go charakterystycznie skoczny „Taniec Eleny” Michała Lorenca, towarzyszący zawodnikom wychodzącym na murawę obiektu przy alei Piłsudskiego. Jak ostatnie mecze w Łodzi pamiętają wrocławianie?

LONG TIME NO SEE

Raczej nie są to momenty, które wspomina się wieczorami przy kominku. Ostatni mecz wyjazdowy z Widzewem to starcie w ramach 1/32 finału Pucharu Polski w 2019 roku, gdy w końcowych dziesięciu minutach przyjezdnych skarcił ich były zawodnik – Marcin Robak. By znaleźć z kolei ostatni mecz ligowy w Łodzi trzeba cofnąć się aż do sezonu 2013/14, gdy podopieczni Stanislava Levego bezbramkowo zremisowali z drużyną Rafała Pawlaka (14 meczów w Śląsku na wiosnę w sezonie 1995/96). Ówczesny opiekun Widzewa zastąpił wtedy na ławce trenerskiej zawieszonego przez klub Radosława Mroczkowskiego, a tuż po nowym roku zmieniony został na Artura Skowronka, który jednak nie uratował klubu przed ostatnim miejscem i spadkiem z ekstraklasy. Widzew w dwóch ostatnich meczach oddał aż 42 strzały, a przyniosły one tylko gola Dominika Kuna z Jagiellonią (1:1). Nie pomogła nawet wizyta selekcjonera reprezentacji Polski Fernando Santosa, który ostatnie starcie z Lechią w Gdańsku (0:0) oglądał z wysokości trybun. Być może bez presji jego wzroku Widzew zagra w piątkowy wieczór koncert jakimi czarował już w tym sezonie przy Piłsudskiego.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.