Świetny Yeboah, obiecujący Nahuel. Ocena letnich transferów Śląska
fot.: Paweł Kot
Zimowa przerwa od rozgrywek ekstraklasy to dobry czas, żeby ocenić jak wyglądała premierowa runda letnich nabytków Śląska. Kto gra na miarę swoich możliwości, kto pozytywnie zaskoczył, a od kogo oczekiwalibyśmy więcej?
Latem do pierwszej drużyny Trójkolorowych trafiło pięciu nowych zawodników: Rafał Leszczyński, Michał Rzuchowski, Martin Konczkowski, Matias Nahuel oraz John Yeboah. Dwóch pierwszych przyszło z Chrobrego Głogów razem z Ivanem Djurdjeviciem, Konczkowski zamienił Gliwice na Wrocław, a Hiszpan i Niemiec trafili do stolicy Dolnego Śląska odpowiednio z CD Tenerife oraz Willem II.
Rafał Leszczyński
Zaczynał sezon jako rezerwowy Michała Szromnika. Zadebiutował w pucharowym meczu w Wysokiem Mazowieckiem, a po serii błędów kapitana prowadzących do porażek w starciach ze Stalą i Wartą, wskoczył do bramki w ekstraklasie. Od wygranego 4:1 meczu z Górnikiem aż do końca rundy pozostawał numerem jeden i nic nie wskazuje na to, żeby na wiosnę miało się to zmienić.
Co prawda czyste konto w lidze udało mu się zachować tylko raz, w bezbramkowym remisie z Legią, ale jego występy musimy ocenić pozytywnie. Pojawienie się między słupkami jednokrotnego reprezentanta Polski na pewno było znacznym skokiem jakościowym w stosunku do występów Szromnika, którego pewność siebie bardzo spadła. W pucharowym meczu z Lechem momentami wyprawiał cuda w bramce i miał ogromny wkład w sukces, jakim było drugie w tym sezonie zwycięstwo na terenie mistrza Polski.
Mecze (Ekstraklasa + Puchar Polski): 9
Minuty: 840
Czyste Konta: 2
Michał Rzuchowski
Letni nabytek, o którym jak na razie wiemy stosunkowo niewiele. Sezon wcześniej był pewniakiem do gry u Djurdjevicia w Chrobrym. W Śląsku niestety jak na razie więcej czasu spędził w gabinetach lekarzy, niż na boisku. Po raz pierwszy pojawił się na murawie w sierpniowym meczu z Koroną, kiedy wszedł na 25 minut. Niestety na jego kolejny występ musieliśmy czekać aż do niechlubnego starcia w Radomiu.
Jego minuty na jesień ograniczone były nie tylko przez kontuzje, ale także przez duet Olsen - Schwarz. Duńczyk i Czech byli pewniakami do gry w środku pola na starcie sezonu i nie było podstaw, żeby sadzać jednego z nich na ławce. Pech chciał, że gdy pojawiła się dla Michała okazja do gry po zawieszeniu Olsena za kartki, to przyplątał się uraz. Długo dochodził do siebie i pod koniec rundy wszedł kilka razy z ławki, ale to wciąż za mało, by realnie ocenić jego potencjał. W rundzie wiosennej oczekujemy znacznie więcej ze strony 28-latka.
Mecze: 6
Minuty: 201
Gole: 0
Asysty: 1
Martin Konczkowski
W odróżnieniu od poprzedników, Konczkowski trafił do Śląska jako uznana marka na boiskach ekstraklasy. W ostatnich latach był jednym z najsolidniejszych prawych obrońców w lidze. W Piaście spędził pięć lat, zdobył tam mistrzostwo Polski i był pewniakiem do gry u Waldemara Fornalika. Podpisanie kontraktu ze Śląskiem było nieoczywistą decyzją, a fani z Wrocławia mogli bardzo optymistycznie patrzeć na to wzmocnienie.
Na początku sezonu Martin w zaskakujący sposób przegrywał rywalizację o składzie z Patrykiem Janasikiem. Ivan Djurdjević kilka razy wpuszczał go z ławki, ale piętro wyżej, na skrzydło. Wreszcie zagrał na swojej pozycji w Wysokiem Mazowieckiem, zaliczył dwie asysty i od tego momentu jego forma zaczęła iść w górę. Przez kilka kolejek był zawodnikiem podstawowego składu, dopóki nie przerwała tego kontuzja, jednocześnie wybijając go z rytmu meczowego. Dobrze wiemy na co stać Martina i z pełną świadomością możemy stwierdzić, że ma jeszcze sporo do udowodnienia w Śląsku.
Mecze: 10
Minuty: 717
Gole: 0
Asysty: 3
Matias Nahuel
Kiedy do ekstraklasy trafia były wielki talent akademii Villarrealu (TUTAJ przeczytacie nasz WYWIAD z Matiasem), to trudno nie odczuwać ekscytacji. Działacze Śląska sprowadzając Nahuela zdawali sobie sprawę, że biorą zawodnika, który przez rok nie grał w piłkę. Kontuzje znacząco zahamowały rozwój urodzonego w Argentynie młodzieżowego mistrza Europy z reprezentacją Hiszpanii, ale we Wrocławiu miał dostać szansę odbudowania się. I rzeczywiście ją dostał.
Ivan Djurdjević ze sztabem spokojnie wprowadzali go do gry, dając mu stopniowo coraz więcej minut. Od początku września jest już na stałe zawodnikiem podstawowej jedenastki. Sporą niewiadomą była jego pozycja, gdyż niektórzy sugerowali, że Nahuel powinien grać na skrzydle, ale jak się okazało, sam zainteresowany najlepiej czuje się w środku pola. Grywał na dziesiątce, grywał głębiej w linii z Olsenem, Schwarzem czy Borysem. Po 26-latku widać, że to zawodnik obdarzony niezwykłą techniką. Z każdym meczem wyglądał coraz lepiej fizycznie i to powinno cieszyć.
Matias najlepiej czuje się z piłką przy nodze, grając szybko po ziemi, czyli nie oszukujmy się, w stylu, który nie jest Śląskowi najbliższy. Zaliczył sporo przyzwoitych i kilka bardzo dobrych meczów. W rundzie wiosennej liczymy, że w końcu dołoży do tego liczby. W meczu z Górnikiem strzelił debiutanckiego gola, który przez niektóre źródła statystyczne został zaliczony jako samobój. Tak czy inaczej - pod kątem konkretów w ofensywie cały czas wygląda to dość blado, ale wiosna zdecydowanie może należeć do niego.
Mecze: 18
Minuty: 1175
Gole: 1
Asysty: 1
John Yeboah
Bez cienia wątpliwości najlepszy letni transfer Śląska. Yeboah to dynamiczny, nieprzewidywalny skrzydłowy, jakiego we Wrocławiu nie było od odejścia Przemysława Płachety. Pokazał to już w starciu z Koroną, a wraz z biegiem czasu udało mu się ustabilizować formę i regularnie siał spustoszenie w szeregach defensywnych rywali. Kulminacyjnym momentem jesieni był dla niego pucharowy mecz w Poznaniu, gdzie dwukrotnie trafił do siatki w ostatnim kwadransie i zapewnił drużynie awans do kolejnej rundy.
Później strzelał jeszcze w Płocku oraz po przepięknej akcji przeciwko Sandecji w Niepołomicach. Jeśli na wiosnę podtrzyma formę z końcówki rundy jesiennej, to będziemy zachwyceni. Dzięki Johnowi kibice Śląska mają okazję zobaczyć trochę atrakcyjnego futbolu i to także należy docenić. To on ciągnął drużynę w ważnych momentach i brał na swoje barki odpowiedzialność za grę ofensywną. Niemiec ma zaledwie 22 lata, więc dobry sezon w ekstraklasie mógłby być dla niego szansą na transfer do silniejszej, zagranicznej ligi.
Mecze: 19
Minuty: 1382
Gole: 5
Asysty: 1